Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Medal z ziemniaka dla Jastrzębskiego Węgla

Medal z ziemniaka dla Jastrzębskiego Węgla

W poprzednich dwóch sezonach jastrzębianie byli na 2. miejscu. Pomimo wzmocnień i angażowania dużych kwot, najwyższe cele były wciąż poza ich zasięgiem. W tym roku siatkarze zdobyli 4. lokatę i dopiero teraz nie mają się z czego cieszyć.

W zespół z Jastrzębia już od kilku sezonów inwestowane są ogromne pieniądze, a sukcesów jak nie było, tak nie ma. Wielu wydawało się, że przełom nastąpi w sezonie 2005/2006, kiedy to klub sprowadził w swoje szeregi dwóch reprezentantów Polski Łukasza Kadziewicza oraz Grzegorza Szymańskiego oraz bułgarska gwiazdę siatkówki Plamena Konstantinova, który w owym czasie był najgłośniejszym transferowym hitem w kraju. Skra Bełchatów i Jastrzębski Węgiel byli finansowymi potentatami ligi. Ich budżety przekraczały pięć milionów złotych, a najlepsi gracze zarabiali ponad pół miliona rocznie. As reprezentacji Bułgarii otrzymał 200 tysięcy Euro za sezon i był najlepiej opłacanym siatkarzem polskiej ligi. Zespół prowadził Ryszard Bosek niegdyś uznawany za najlepszego przyjmującego w świecie – zdobywca Pucharu Europy Mistrzów Krajowych, trzykrotny srebrny medalista Mistrzostw Europy, mistrz świata oraz uczestnik trzech Olimpiad (Monachium 9. miejsce, Montreal 1. miejsce, Moskwa 4. miejsce).

W zdobycie mistrzostwa Polski w sezonie 2005/2006 Skra mogła liczyć na premię w wysokości 300 tysięcy do podziału, jastrzębianom obiecano o sto tysięcy więcej. Skra Bełchatów została po raz drugi z rzędu Mistrzem Polski, pokonując w 4 meczach zawodników Boska. Wydawało się, że bełchatowianie personalnie występują w słabszym zespole, ale swoje zrobił trener – Ireneusz Mazur nazywany mistrzem motywacji. W sobotę bełchatowianie zostali powaleni na ziemię, a ich trener wykazał się talentem. Po porażce zawodnicy byli rozbici, zdenerwowani i skłóceni. Mazur odbył kilka rozmów w cztery oczy i drugie Mistrzostwo Polski Skry stało się faktem. Jastrzębianom pozostało tylko cieszyć się ze srebra. Zachowania siatkarzy jednak raczej nie można było nazwać radością. Wszyscy pamiętamy incydent, kiedy Łukasza Kadziewicza nie przyjął na szyję srebrnego medalu.



Kolejny sezon dla Węgla również rozpoczął się od gorących transferów. Trenerem zespołu został Tomaso Totolo, za milion złotych pozyskano z włoskiej Modeny Dawida Murka. Z rosyjskiej superligi do Polski przeniósł się także wieloletni rozgrywający reprezentacji Bułgarii Nikolaj Ivanov. Można powiedzieć, że skończyło się jednak jak zwykle. Walczyli jak nigdy, przegrali jak zawsze. Zaczęło się od przegranej 3:1 w półfinale Pucharu Polski ze Skrą Bełchatów.

Miejsce w upragnionej Champions League wciąż jest. Musimy tylko zostać mistrzami Polski – mówił po porażce z nadzieją Igor Yudin. Nadzieje na nic się zdały, bo mimo kolejnych ogromnych pieniędzy włożonych w budowanie klasowego zespołu, jastrzębianie po raz kolejny ulegli w finale bełchatowskiemu klubowi. Sam udział w półfinałach Jastrzębia stał pod wielkim znakiem zapytania. Zawodnicy Tomaso Totolo potrzebowali aż pięciu spotkań z siatkarzami z Kędzierzyna, aby wywalczyć sobie awans do „wielkiej czwórki”, podczas gdy pozostałe mecze ćwierćfinałowe zakończyły się zwycięstwami po 3:0. Widząc ponadprzeciętną grę Węgla i pamiętając spory kryzys klubu z rundy zasadniczej, wielu siatkarskich fachowców szykowało się na niespodziankę.

Oni znowu mają złoto, a my z Grześkiem Szymańskim i Łukaszem Kadziewiczem znowu w ciągu 12 ostatnich miesięcy zostaliśmy ze srebrem. Przegraliśmy ubiegłoroczny finał ligi, potem finał mistrzostw świata i teraz następną bitwę o złoto. Chyba jesteśmy skazani na to drugie miejsce – wyznał rozżalony Daniel Pliński po kolejnym przegranym finale. Wiara w zwycięstwo była ogromna – na ostateczne mecze zawodnicy oraz trenerzy Węgla pofarbowali włosy na blond, chcąc pokazać w ten sposób swoja solidarność. Złote pozostały jednak tylko włosy. Mówiło się, że na drużynę rzucono urok drugiego miejsca i nikt nie potrafi go zdjąć.

Obecny sezon okazał się już zupełną porażką. Przez dwa lata jastrzębianie chyba jednak nie potrafili przełknąć smaku porażki w finale i z radością przyjąć srebra. Teraz mają jedynie medal z ziemniaka, bo zespół Roberto Santilliego okazał się porażką sezonu. Jastrzębianie pozyskali ze Skry bułgarskiego środkowego Ivanova oraz z Rosji reprezentanta Polski Roberta Prygla. Sympatykom swojej drużyny zawodnicy ogromną radość sprawili podczas Pucharu Polski, eliminując obrońcę tytułu złotą Skrę Bełchatów po zaciętym pięciosetowym spotkaniu w Poznaniu. Miało to dobrze wróżyć. Dzień później trofeum zdobył zespół z Częstochowy pod wodzą Radosława Panasa. Ta sama drużyna wyeliminowała Jastrzębie w półfinale Polskiej Ligi Siatkówki i niedawno szczerze cieszyła się ze srebrnego medalu mistrzostwa Polski. Złoto znów przypadło Skrze, brąz Olszynowi.

Największym sukcesem minionego sezonu jest na pewno dobra gra AZS-u Częstochowa, którego zawodnicy bardzo ciepło mówią o swoich sukcesach z obecnego roku. Trzecie miejsce Skry Bełchatów w Lidze Mistrzów również podnosi poziom polskiej siatkówki. Jastrzębianie odsunęli się w cień. Zajęli czwarte miejsce i nie zdobyli Pucharu Polski. Częstochowa mimo najmniejszego budżetu z zespołów pierwszej czwórki może wygrywać i zdobywać szczyty. W Jastrzębiu pieniądze nie idą w parze z wynikami. Siatkarskich aspiracji zawodnikom nie brakuje, ale sportowej chemii na pewno.

*Autorka tekstu – Magdalena Gajek

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved