Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Łukasz Ciupa: Najważniejsza jest ciężka i rzetelna praca

Łukasz Ciupa: Najważniejsza jest ciężka i rzetelna praca

fot. archiwum

Nie boi się wyzwań ani też odpowiedzialności. Potrafi wejść na boisko w trudnej chwili i pobudzić zespół do walki. Z Łukaszem Ciupą, zawodnikiem klubu Delic-Pol Norwid Częstochowa, rozmawiała dla Strefy Siatkówki, Karolina Wawrzak.

Karolina Wawrzak : Kończysz w tym roku drugą klasę liceum im. Norwida i drugi sezon w Delic-Polu Norwid Częstochowa. W tym czasie na Twojej szyi zawisły dwa medale młodzieżowych Mistrzostw Polski. Jest się czym pochwalić.

 

Łukasz Ciupa : – Dokładnie, jest się czym pochwalić, chociaż zarówno w zeszłym, jak i w tym roku medale mogły być wyższego kruszcu. W obu przypadkach do pełni szczęścia zabrakło nam naprawdę niewiele, ale to może być pozytywną prognozą na przyszłość. Z sukcesów, które już udało nam się osiągnąć bardzo się cieszę i mam jednocześnie nadzieję na jeszcze jeden medal, za rok.



 

Emocje po finale Mistrzostw Polski Juniorów już opadły?

 

Tak, powoli te ogromne emocje zaczynają opadać, choć często wracam myślami do pojedynczych akcji z turnieju. Próbuję je analizować i wyłapywać błędy, żeby ustrzec się ich w kolejnych meczach. Teraz, na kilka dni po ostatnim pojedynku, przyszedł już czas na spokojną radość z tego drugiego miejsca i oczywiście dalszą pracę na treningach.

 

Jak z perspektywy czasu oceniasz najpierw rozgrywki grupowe, a następnie te dwa spotkania półfinałowe – z Chemikiem Bydgoszcz, a później z MOSem Wola Warszawa?

 

W finałach Mistrzostw Polski nie ma miejsca dla słabych zespołów. Każdy pojedynek wymagał od zawodników wyjścia maksymalnie skoncentrowanym i nastawionym na walkę do ostatniej piłki. Już w grupie grało nam się ciężko, bo każda drużyna motywowała się na mecze przeciwko nam szczególnie i w efekcie rozegraliśmy dwa tie-breaki, a i konfrontacja z Kętami mogła skończyć się dopiero po pięciu setach. Nasz półfinał był taką rwaną, szarpaną grą – w pierwszym, trzecim i piątym secie to my graliśmy dobrze, a Bydgoszcz popełniała więcej błędów, w drugiej i czwartej partii role się odwróciły. Sam finał to już twarda walka z przeciwnikiem i ze zmęczeniem. Mogliśmy zakończyć spotkanie z MOSem Wola Warszawa w czwartym secie i cieszyć się złotem, ale nie udało się, więc teraz już nie ma sensu rozpamiętywać tamtych wydarzeń.

 

Co Twoim zdaniem zadecydowało o takim a nie innym obrocie sprawy?

 

Myślę, że dyspozycja dnia i zmęczenie. Każda drużyna w piątym dniu turnieju nie pokazuje już takiej gry jak na samym początku i o wyniku meczu decydować mogą pojedyncze akcje, dyspozycja w danej chwili.

 

Podczas piątkowego pojedynku z Metrem Warszawa, Waszą grę obserwował Raul Lozano. Czuliście dodatkowe obciążenie czy jego obecność Was zmobilizowała?

 

To bardzo miłe, gdy taki trener jak Raul Lozano obserwuje mecz, jednak sądzę, że nie miało to żadnego wpływu na naszą grę. Staraliśmy się zagrać na swoim normalnym, wysokim poziomie i wygrać całe spotkanie spotkanie.

 

Dla Ciebie personalnie ostatnie miesiące wydają się być niezwykle udane. Zacząłeś grać w zespole drugoligowym, pojawiłeś się też w szóstce juniorów w finale. Nareszcie?

 

Owszem, mogę powiedzieć, że faktycznie ostatni czas jest dla mnie bardzo udany. Zaliczyłem debiut w drugiej lidze, gra w Mistrzostwach Polski Juniorów to również wspaniała sprawa, szczególnie przy tak niesamowitej publiczności. Chciałbym, aby te doświadczenia zaowocowały w przyszłości, gdyż koniec tego sezonu to dla mnie wielka mobilizacja na ten nadchodzący.

 

Jak oceniasz wyniki, osiągnięte przez zespół w drugiej lidze? Bo drużynę z Raciborza poznaliście chyba od podszewki…

 

Chłopaki grali przez cały sezon bardzo dobrze i dość równo, choć jak sam trener Janusz Sikorski przyznał, nie obyło się też bez kilku wpadek – przegranych meczów, które powinny zostać przez nas wygrane, co spowodowało nieobecność drużyny w czołowej czwórce grupy. Jeżeli chodzi o ekipę i samą drogę do Raciborza, to owszem, znamy aż nazbyt dobrze (śmiech). Dla mnie ostatnie pojedynki były szczególne dlatego, że dostałem szansę od trenera na pokazanie własnych umiejętności w ligowych rozgrywkach. Cieszę się, że mogłem się sprawdzić i mam nadzieję, że był to dopiero początek.

 

Jakie masz wobec tego plany na przyszłość? Tę bliższą, ale i tę nieco odleglejszą.

 

Na najbliższą przyszłość plany są dość oczywiste – dalej ciężki trening i nauka, bo o tym nie można przecież także zapomnieć, a później? Na razie nie wybiegam aż tak daleko w przyszłość (śmiech).

 

Skoro mówiliśmy już o teraźniejszości i przyszłości, czas cofnąć się trochę w przeszłość. Dlaczego siatkówka i jak to się stało, że trafiłeś do Delic-Polu?

 

Zaczynałem od piłki nożnej i trwało to dość długo, bo prawie osiem lat. Zawsze jednak byłem zafascynowany siatkówką, którą zaraził mnie mój tata. W gimnazjum zacząłem poważnie myśleć o tej dyscyplinie, dowiedziałem się też o klasie sportowej w Norwidzie, więc postanowiłem spróbować swoich sił na testach. Udało się, z czego jestem ogromnie zadowolony.

 

Twoja recepta na sukces?

 

Chyba nie ma jednej, konkretnej recepty na sukces, każdy szuka jakiegoś swojego własnego sposobu. Moim zdaniem, najważniejsza jest ciężka i rzetelna praca na treningach, która później procentuje w pojedynkach ligowych czy rozgrywkach młodzieżowych.

 

Jako sportowiec, siatkarz chciałbyś być jak…

 

Giba. To wspaniały człowiek nie tylko na boisku, ale też, a może przede wszystkim, poza nim. W siatkówce zdobył już praktycznie wszystkie możliwe nagrody, które były do zdobycia, a pozostaje przy tym taką normalną, zwykłą osobą.

 

*z zawodnikiem rozmawiała Karolina Wawrzak – Strefa Siatkówki

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved