Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mariusz Wlazły: Musimy jeszcze zrobić dwa kroki

Mariusz Wlazły: Musimy jeszcze zrobić dwa kroki

- Dzisiaj było łatwo, ale przestrzegam przed zbyt pochopnymi wnioskami - przyznał po wczorajszym, pierwszym meczu finałowym PLS, Mariusz Wlazły. - To zaledwie pierwszy krok. Musimy jeszcze zrobić dwa, aby obronić tytuł.

Trudno się nie zgodzić z najlepszym zawodnikiem wczorajszego spotkania (zdobył 20 pkt.), ale w takiej formie Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa nie jest w stanie podjąć równej walki z PGE Skrą Bełchatów. Być może już w najbliższą środę będzie po sprawie.

Ale po kolei. Wczorajszy finał rozpoczął się od mocnego uderzenia gospodarzy. Na zagrywce pojawił się Daniel Pliński i po kilku minutach „energetyczni” prowadzili już 7:1. – To nas zupełnie rozbiło – podkreślał przyjmujący spod Jasnej Góry, Marcin Wika. – Nie można z tak dobrym zespołem pozwolić na taki „odjazd”. Nie mieliśmy już szans ich dogonić.



Prawda. Przez chwilę podopieczni Radosława Panasa się obudzili – przegrywali tylko 7:11 – ale po chwili wszystko wróciło do normy. Porażka do 15 w spotkaniu finałowym – to klęska.

Drugi set był najbardziej interesujący. – Częstochowianie zaczęli grać z nami punkt za punkt – przyznał Pliński. – Spotkanie stało się emocjonujące.

Ale od czego Skra ma Mariusza Wlazłego? Kilka trudnych ataków (w całym spotkaniu tylko dwukrotnie został zablokowany), kilka mocnych zagrywek i bełchatowianie wypracowali przewagę, której nie oddali. W ostatniej partii do stanu 16:16 znowu trwała wyrównana walka. I znowu głównie dzięki „Szamponowi” gospodarze odskoczyli i zdeklasowali rywala.

Bełchatowska maszynka zagrała na naprawdę wysokim poziomie. W Częstochowie zawiedli praktycznie wszyscy. Tym bardziej może dziwić taktyka Panasa, który nie dokonywał wielu zmian, nie szukał zawodników, którzy mogliby odwrócić losy seta. – Musimy jak najszybciej zapomnieć o tym meczu, zwłaszcza, że od kolejnego dzieli nas zaledwie jeden dzień – podkreślał Wika. – Przyjechaliśmy do Bełchatowa po jedno zwycięstwo i wierzę nadal, że to nam się uda. W piątek będzie lepiej!


Pierwszy raz Lozano…

Może trudno w to uwierzyć, ale selekcjoner reprezentacji Polski wczoraj po raz pierwszy osobiście przyjechał do bełchatowskiej hali. Wszyscy pamiętamy spięcia na linii Raul Lozano – działacze Skry. To powodowało, że argentyński szkoleniowiec unikał tego obiektu. Wczoraj się przełamał. – Obiekt jest nowoczesny i wprost stworzony do siatkówki – podkreślał. – Co do meczu, częstochowianie mnie zawiedli. Wyszli na parkiet bez określonego poziomu motywacji. Nie winiłbym tutaj Pawła Woickiego, który się starał, jak mógł, ale w większości sytuacji był bezradny. Zawiedli jego wszyscy koledzy.

źródło: dzienniksport.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved