Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Radosław Panas: Jestem ich dobrym kumplem

Radosław Panas: Jestem ich dobrym kumplem

Trener Wkręt-Metu chwali swoich zawodników. Jego zespół w finale PLS zagra ze Skrą. - Mamy coś do stracenia - złoty medal. Będziemy o tym pamiętać, zapewniam - zapowiada na dzień przed pierwszym meczem.

Po wywalczeniu przez Wkręt-Met awansu do finału Polskiej Ligi Siatkówki daje się zauważyć rozprężenie. Słowa „osiągnęliśmy wielki sukces” i „nie mamy nic do stracenia” słychać na każdym kroku.

Radosław Panas: Mamy coś do stracenia – złoty medal. Będziemy o tym pamiętać, zapewniam. Co zaś do sukcesu, to rzeczywiście jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo wszystko układa się wspaniale. Przed sezonem wysłano by chyba do wariatkowa każdego, kto by powiedział, że Częstochowa wygra z Iskrą Odincowo, będzie krok od awansu do Final Four Pucharu CEV, zdobędzie Puchar Polski i co najmniej srebrny medal PLS.



To srebro was zadowala?

To nie tak. Jest sukcesem, ale jako trener i były zawodnik, który zawsze chciał wygrywać, zamierzam przekazać mentalność zwycięzców swoim siatkarzom. Może być tak, że napięcie zejdzie teraz z chłopaków i nie dadzą rady się znów zmotywować, ale liczę, że jak poczują atmosferę finału, raz jeszcze dadzą z siebie wszystko. I powalczą o mistrza.

Furorę zrobiło pana hasło Legii Cudzoziemskiej, „maszeruj albo zgiń”. Co wymyślił pan przed meczem z Jastrzębiem?

Powiedziałem, że nie wyobrażam sobie, by przegrać to spotkanie, koronujące miesiące ciężkiej pracy, będące nagrodą za dziesiątki przeciwbólowych zastrzyków. Ale nie musiałem nic mówić, bo widziałem, że czuliśmy się na siłach, by wygrać. Przecież nie tylko ostatni tydzień zdecydował o naszym finale. Mamy go, bo mieliśmy atut własnego boiska dzięki drugiemu miejscu po rundzie zasadniczej. Bo pokazaliśmy charakter. Bo w najtrudniejszych momentach moi zawodnicy zawsze podnosili głowy i szli po zwycięstwo. Przyszłość jest przed nimi. A ja jestem dumny, że mogłem z nimi pracować.

Dalszej wspólnej pracy nie będzie? Słyszy się, że o pana zawodników zabiega już Resovia.

Moi zawodnicy są dorośli, wybiorą to, co dla nich korzystne. Wierzę, że podejmą dobre decyzje. Ich postawa i gra sprawiła, że niektóre cyferki w umowach się zmienią, tym bardziej że chętni na ich usługi zgłaszają się już teraz. Chcą mi wyjąć kilku zawodników, nie czekając do końca rozgrywek… Zobaczymy, jak to się ułoży. Liczę, że nie rozbijemy tego zespołu.

A jak ułoży się finał? Ma pan już gotową nową przemowę? Rok temu furorę robiły motywujące smsy.

Mam wprawdzie pewną niespodziankę, ale zostawię ją na trzeci mecz u nas. Albo może na piąty? Wie pan, my spotykamy się codziennie i długo rozmawiamy. Chłopcy czasami śmieją się ze mnie, gdy pedał patosu przyciskam aż do dechy, więc nie mam już za bardzo czym ich zaskoczyć. Ale coś wymyślę.(…)

I macie dobra atmosferę. Podobno w tym tkwi wasza tajemnica: dał pan zawodnikom dużo luzu, a oni się odwdzięczają dobrą grą.

Słyszałem takie opinie. Niech ludzie mówią, co chcą, a my robimy swoje. 90 procent sukcesu to zasługa chłopaków i ich ciężkiej pracy. Ja ich tylko przygotowałem i zmotywowałem, dużo korzystając z podpowiedzi Ryszarda Boska. To wszystko to w dużej mierze jego zasługa. A ja jestem dobrym kumplem swoich zawodników. Wzajemnie się napędzamy. Niektórzy mówią do mnie „trenerze”, z innymi jestem na ty. Ale dla żadnego nie jestem „panem trenerem”. Ufamy sobie i się na nich nie zawiodłem.

*Rozmawiał Żelisław Żyżyński

źródło: sports.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved