Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > PLS nie dla Gwardii

PLS nie dla Gwardii

Gwardia Wrocław straciła już szanse na powrót do PLS. Fachowcy nie mają jednak wątpliwości, że sam awans do pierwszej czwórki play-off I ligi był sukcesem ekipy trenera Macieja Jarosza.

Półfinałowa porażka z AZS-em Poznań 0:3 rozwiała wszelkie wątpliwości, gwardzistów nie zobaczymy jesienią na parkietach PLS. Ale czy naprawdę zespół Macieja Jarosza miał realne szanse na awans? Tylko najwięksi optymiści mogli w to wierzyć. Ligowa rzeczywistość od początku była dla Gwardii brutalna, w lidze dzielił i rządził Trefl Gdańsk, który mógł zaimponować szeroką kadrą wyrównanych zawodników (m.in. Kocik, Poskrobko, Szczurowski, Kruk). Wiadomo było zatem, że to gdańszczanie są murowanym faworytem. Gwardii pozostała walka o pierwszą czwórkę i ewentualne baraże.

Problem w tym, że w kluczowych momentach sezonu brakowało najważniejszych zawodników. Michał Chadała, kreowany na lidera, dwukrotnie nabawił się poważnych kontuzji, w efekcie zabrakło go w meczach z AZS-em Poznań. Trener Jarosz w kilku spotkaniach nie mógł również korzystać z obecności Jarosława Lecha. Inna sprawa, że jeszcze przed rozpoczęciem rundy zasadniczej głośno mówiło się, że Gwardia pozyska jeszcze dwóch obcokrajowców. Ale na obietnicach się skończyło, więc Jarosz niejako zmuszony został wprowadzać do składu młodych zawodników. Kilku z nich – jak Zdrzałka czy Karpiewski, spisywało się lepiej niż dobrze, ale nie mogli przecież stanowić o sile zespołu walczącego o awans. Zresztą fachowcy nie mają wątpliwości, że już sam awans Gwardii do pierwszej czwórki play-off I ligi był sukcesem tego zespołu. A na więcej gwardzistów po prostu nie było stać.




Jakub Michalak: Czy EnergięPro Gwardię Wrocław stać było na awans już w tym sezonie?

Maciej Jarosz, trener Gwardii:Realnie patrząc, to że przebiliśmy się do pierwszej czwórki, już było sukcesem. Wykonaliśmy bowiem plan, jaki wcześniej sobie zakładałem. Kontuzje Chadały i Lecha, których nabawili się w trakcie sezonu, praktycznie uniemożliwiły nam grę w optymalnym składzie. Choć i tak uważam, że nawet z tymi zawodnikami Trefl dysponował bardziej wyrównanym i po prostu mocniejszym składem.

Liczył pan na wzmocnienia w trakcie sezonu?

Cały czas miałem nadzieję na pozyskanie dwóch obcokrajowców, bo tylko wtedy mogliśmy mierzyć się z Treflem. Przed sezonem padły takie deklaracje, ale później była klasyczna krótka piłka. Okazało się, że w klubie nie ma pieniędzy na wzmocnienia. A szkoda, bo wszystko mogło się potoczyć zupełnie inaczej. Liczyłem, że pozyskamy kogoś na przyjęcie i jeszcze jednego siatkarza na atak bądź wystawę. Tak się nie stało, więc stopniowo wprowadzałem do składu juniorów.

Przed rundą finałową wydawało się, że Gwardię stać jednak na więcej, zwłaszcza po zwycięstwie z Treflem w Gdańsku.

Rzeczywiście, po tamtym meczu apetyty na coś więcej wzrosły. Tylko że Trefl miał już zapewnione pierwsze miejsce w I lidze, więc domyślam się, że podszedł do tego spotkania nie dość skoncentrowany. Później, niestety, ten zespół nie wytrzymał ciśnienia. Grając bez lidera Michała Chadały w meczach z AZS-em, już nic nie zdziałał. Ale nie mam pretensji do chłopaków, im naprawdę zależało na zwycięstwach.

Co będzie dalej z Gwardią?

Szefowie klubu muszą sobie odpowiedzieć na kilka pytań. Czy chcemy awansować już w przyszłym roku i znajdziemy pieniądze na wzmocnienia? Albo nadal ogrywać będziemy nowych chłopaków, ale to wiąże się z zajmowaniem miejsca w środku tabeli I ligi. I taka sytuacja może nie interesować naszych sponsorów.

Chce pan zostać w Gwardii?

Chciałbym, ale na razie za wcześnie, bym składał jakieś konkretne deklaracje.

* autorem tekstu i wywiadu jest Jakub Michalak

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved