Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Marta Solipiwko: Kawa i batonik sposobem na sukces

Marta Solipiwko: Kawa i batonik sposobem na sukces

fot. archiwum

Świetna siatkarka, która grała nie tylko w Polsce, ale w Turcji i Austrii. Przed meczem obowiązkową rzeczą jest dla niej zjedzenie Snickersa. Uwielbia podróże i kulturę czeską. Rozmowa z atakującą Impel Gwardii Wrocław, Martą Solipiwko.

Tomasz Szuchta, dlaStudenta.pl: – Jak to się stało, że zostałaś siatkarką?

 

Marta Solipiwko (atakująca Impel Gwardii Wrocław): – Zaczęło się od bajki na Polonii 1. „Pojedynek aniołów" i Mazuki, która skakała 360 cm i po jej uderzeniu piłka zmieniała kształty (śmiech). Ja również miałam nadzieję tak wysoko skakać, ale mój pierwszy trener szybko sprowadził nas na ziemię, że po jednym treningu nie będziemy skakać tak, jak one. No ale tak mnie zafascynowała tak bajka i sport, mimo że nie miała pojęcia o siatkówce, to zdecydowałam się spróbować. A warunki miałam, bo byłam wysoka .



 

A czy od początku występowałaś na tej pozycji, co teraz? Czy to się może jakoś zmieniało?

 

Jeszcze w młodziczkach grałam na środku, później praktycznie większą częśc kariery grałam na lewym skrzydle, potem gdy wyjechałam za granicę przeszłam na prawe skrzydło i na razie tak zostało .

 

Jak oceniasz rundę zasadniczą? Mogło być jeszcze lepiej?

 

Mogło być lepiej w dwóch meczach, czyli tych z Wisłą. Gdybyśmy wygrały, miałybyśmy komplet zwycięstw. Ale może to i dobrze, że przegrałyśmy, bo wiemy, że musimy się bardzo mocno skoncentrować na te mecze. Oczywiście, najpierw jest Chorzów, ale mamy nadzieję, że przejdziemy Sokoła, a krakowianki przejdą Piasta i spotkamy się w finale. Nie jest tak, że czujemy się najlepsze, że nikt nas nie może pokonać. Bardzo się cieszymy z miejsca, które mamy, ale zimny prysznic z Wisłą na pewno się przydał .

 

Czy coś Cię w tej rundzie zaskoczyło? Pozytywnie bądź negatywnie?

 

Na pewno Sokół Chorzów wygrywając dwa mecze z Wisłą, bo my zwyciężałyśmy z Chorzowem dosyć gładko. Z Wisłą przegrywałyśmy raz 2:3, więc można było jakiegoś szczęścia szukać, ale potem 1:3, więc najwyraźniej Chorzów ma sposób na Wisłę. Tak więc to mnie zaskoczyło. Każdy na początku sezonu zakładał mniej więcej ten układ sił, czyli my, Wisła i Szczecin na górze, Toruń, Bełchatów, Chorzów mógł się bić o środek. Toruń też na początku zaskakiwał, bo dziewczyny wszystko wygrywały, a potem przyszły mecze z pierwszą trójką i okazało się, gdzie jest ich miejsce .

 

A jak ocenisz swoją postawę?

 

Na pewno chciałabym grać lepiej, bo są takie mecze kiedy jest dobrze i wszystko wychodzi, ale miałam też takie spotkania kiedy chciałam schować się do szatni i nikomu nie pokazywać. Nie wiem czy jest to związane z faktem, iż miałam rok przerwy. Ale ten rok przerwy był dość dawno, więc nie chcę się za każdym razem tłumaczyć, że miałam przerwę z powodu operacji i może dlatego mam taką niestabilną formę. Staram się robić wszystko jak najlepiej potrafię, niestety nie zawsze to wychodzi i pozostaje pracować więcej .

 

Ale jest tak, że w trudnych momentach koleżanki grają piłkę na Ciebie, a Ty nie zawodzisz. Czujesz się liderką zespołu?

 

Tak? Ja raczej tego w ten sposób nie odbieram. Wydaje mi się, że każda z nas przyczynia się do dobrego wyniku i najważniejszy jest zespół. Nie czuję się liderką, stawiamy na kolektyw.

 

Jak atmosfera w zespole przed play-off?

 

Atmosfera jest dobra. Koncentrujemy się na najbliższych spotkaniach z Sokołem, mam nadzieję, że przejdziemy tego rywala, bo jesteśmy zespołem lepszym. Oczywiście nie jest tak, że już jesteśmy pewne awansu, że już czekamy na spotkania z Wisłą. Najpierw trzeba uporać się z Chorzowem, ale wierzę że to się uda i potwierdzimy swoją dobrą formę .

 

Masz za sobą występy w kadrze. Dopuszczasz jeszcze myśli, że możesz znów wystąpić z "orzełkiem" na piersi?

 

Oj, to dawno było (śmiech). Moja przygoda z kadrą była dość krótka, także dlatego, że miałam problemy zdrowotne. Powołana zostałam jeszcze przez trenera Niemczyka, ale nie można powiedzieć, że zdążyłam się w reprezentacji zadomowić. Regularne występy w polskich barwach zaliczałam tylko w kadrach juniorskich. W tej chwili raczej nie ma takiej możliwości, wiem na jakim poziomie gram ja, a na jakim poziomie grają dziewczyny w obecnej kadrze. Niestety, lata lecą. Gra w kadrze to zawsze zaszczyt i to nie tak, że nie chcę. Ale bądźmy realistami .

 

Patrząc na przebieg Twojej kariery wzrok przykuwa epizod turecki. Jak to się stało, że trafiłaś w tak odległe miejsce?

 

Normalnie (śmiech). Jeszcze gdy grałam na Słowacji osiągnęłyśmy wielki sukces jaki było czwarte miejsce w Pucharze CEV. Ja byłam najlepiej punktującą zawodniczką i przez to zostałam dostrzeżona. Podróżować lubię, nigdy nie bałam się nowych miejsc, zatem nawet tak egzotyczny kraj jak Turcja mnie nie przeraził. Byłam ciekawa tamtejszego życia, chociaż wiele osób dziwiło się, że pojechałam tam grać. Dzwonili i pytali jak wygląda tamtejsze życie .

 

No i jak wygląda?

 

Opinie jakoby Turcja była głęboką Azją są przesadzone. Szczególnie Stambuł to normalne europejskie miasto. Są tam takie same sklepy, kina, restauracje. Mieszkałam po azjatyckiej stronie, ale to nie miało żadnego znaczenia. Zresztą, nie byłam w klubie jedyną zawodniczką zagraniczną. Miałyśmy w składzie nawet Brazylijkę. Oczywiście, ludzie tam mają swoje zwyczaje, tradycje, modły religijne. Trzeba to uszanować. Ale tak jest wszędzie, w każdym miejscu panują swoiste warunki. Zawsze to jakieś nowe doświadczenie. Zdarzało się czasem, że gdy byłam u koleżanki, ona nagle przerywała rozmowę, zamykała się w pokoju, wystawiała busolę, żeby znaleźć kierunek Mekki i modliła się .

 

A sami Turcy? Coś Cię w nich zaskoczyło?

 

Mili i sympatyczni ludzie. Jedyne, co rzuca się w oczy to styl ich jazdy. Na drogach nie panują żadne reguły, wszyscy jeżdzą bardzo szybko, ale tam nikogo to nie dziwi. Na drogach można zobaczyć wiele ciekawych wydarzeń .

 

Na przykład wyprzedzanie na rondzie?

 

Tak (śmiech). Mało tego, kiedyś koleżanka z zespołu jechała pod prąd czteropasmówką, bo… jej się pomyliło (śmiech). U nas to nie do pomyślenia, tam nikt na zaskoczonego nie wyglądał. Mnie to zdumiało, miejscowi nie zwrócili większej uwagi, bo to w Turcji normalne. W krajach arabskich jest zresztą podobnie .

 

Czy masz jakiś szczególny sposób na mobilizację? Może jakaś specjalna muzyka? Lukas Podolski z Bayernu Monachium słucha na przykład Mezo przed meczami.

 

Jeśli chodzi o muzykę, to lubię puścić sobie zespół Kosheen. Ale z takich przyzwyczajeń, zawsze w dzień meczu jem Snickersa i wypijam do tego kawę .

 

Coś jak bułka z bananem?

 

Można tak powiedzieć (śmiech). Grając jeszcze w Warszawie zauważyłam, że po kawie i Snickersie mecze idą lepiej, więc kultywuję to. Może to tylko przypadek, autosugestia bywa mocna. Przed spotkaniami u siebie nawet mi się ten sposób udaje, gorzej na wyjazdach. Tam nie zawsze można znaleźć dobrą kawę, a czasem nie ma już Snickersa (śmiech).

 

Odchodząc od siatkówki, czym zajmujesz się w wolnym czasie? Jakieś hobby?

 

Nie wiem czy można nazwać to hobby, ale bardzo lubię kulturę czeską i słowacką. Często chodzę do kina Atom na filmy takiej produkcji, gdyż są ambitniejsze niż amerykańskie w stylu "zabili go i uciekł" (śmiech). Podoba mi się także czeska piosenka.

 

Na przykład "Jożin z bażin"?

 

Zdecydowanie nie (śmiech). Słyszałam to nawet w oryginale i nie wiem, co ludzie w niej widzą, mi to gustu nie przypadła. Wolę coś ambitniejszego. Zresztą, także tamtejsi ludzie są inni niż w Polsce. Niby kultura podobna, ale Czesi są bardziej wyluzowani, spontaniczni .

 

A dziennikarstwo? Słyszałem, że widzisz się w tej roli.

 

To trochę za dużo powiedziane. Skończyłam studia w Warszawie i mam licencjat z dziennikarstwa. Wtedy wybrałam taki kierunek, bo mnie to interesowało, lubię pisać. Kariera sportowa na pewno pomogłaby w pracy dziennikarza sportowego, chociaż nie ukrywam, że interesują mnie również tematy społeczne. Na razie jednak nie myślę o tym, co będę robić po zakończeniu kariery. Dziennikarstwo to jedna z opcji, którą kiedyś sobie wymarzyłam. Z reguły jest tak, że jak coś sobie założę, to udaje się, zatem można powiedzieć, że moje życie jest bardzo udane. Jestem z niego zadowolona. Może kiedyś spróbuję swoich sił w roli dziennikarki, chociaż interesują mnie również media od tej drugiej strony – montażu i realizacji. A może jeszcze coś innego? Zobaczymy .

 

W takim razie życzę, żeby dalej wszystko się udawało i dziękuję serdecznie za rozmowę.

 

Rozmawiał Tomasz Szuchta (tomasz.szuchta@dlastudenta.pl)

źródło: inf. prasowa

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved