Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Marco Meoni: Polscy kibice są niesamowici

Marco Meoni: Polscy kibice są niesamowici

- Takiego szaleństwa na trybunach jak w Polsce już dawno nie widziałem. Jako zawodnik występujący w lidze włoskiej mogę tylko pozazdrościć wam takich fanów. Oni naprawdę kochają siatkówkę - przyznał Marco Meoni, najlepszy rozgrywający Final Four Ligi Mistrzów.

Marco Meoni to legenda światowej siatkówki. Na koncie ma aż 235 występów w koszulce reprezentacji Włoch, jest wicemistrzem olimpijskim z Aten (2004), mistrzem świata (1998), trzykrotnym mistrzem Starego Kontynentu… W Łodzi chciał do swojego sportowego CV dopisać triumf w Lidze Mistrzów. Nie udało się. Na otarcie łez pozostał mu srebrny medal i tytuł najlepszego rozgrywającego turnieju finałowego.

Jest pan rozczarowany występem w Łodzi?



Marco Meoni: – Przyjechaliśmy do Polski, aby wygrać. Taki był nasz plan. W sobotę świetnie nam poszło w meczu z Sisleyem Treviso. Dość łatwe zwycięstwo pozwoliło nam uwierzyć, że jesteśmy w doskonałej formie. I w finale szło nam bardzo dobrze. Przecież to Rosjanie nas przez cały czas gonili. Powinniśmy zakończyć wielki finał w trzech setach. Nie zrobiliśmy tego, a Kazań z piłki na piłkę był coraz groźniejszy.

Wróćmy na moment do „braterskiego” półfinału. Trudno się gra z rywalem, którego zna się z ligi włoskiej?

Jak to w życiu bywa są tego i złe i dobre strony. Ostatnie starcie w lidze wygrał Sisley. W Lidze Mistrzów to my okazaliśmy się lepsi. Tak bywa w przypadku, gdy na parkiecie spotykają się zespoły o bardzo podobnych umiejętnościach (śmiech). Dobrze, iż wygraliśmy w LM, bo w lidze do końca sezonu jest jeszcze trochę czasu i mamy czas, aby poprawić swoją pozycję.

Do włoskiego hat-tricka w europejskich rozgrywkach siatkarzy zabrakło właśnie triumfu w LM. Przecież Roma wygrała w pucharze CEV, a Modena w Challenge Cup.

Liga włoska to nadal potęga na Starym Kontynencie. Zdecydowana większość zespołów z serie A1 mogłaby z powodzeniem rywalizować w europejskich rozgrywkach. Ograniczają nas władze CEV przyznając określoną liczbę miejsc dla włoskich ekip (śmiech). Zazwyczaj jest tak, że przedstawiciel serie A1 dochodzi bardzo daleko na arenie międzynarodowej.

Skąd taka siła ligi włoskiej?

Przede wszystkim z liczby świetnych obcokrajowców, którzy grają w naszych klubach. We Włoszech mamy „śmietankę” z całego świata. Tutaj występuje prawie cała reprezentacja Brazylii, są najlepsi Serbowie, Francuzi, a także Polacy. Bardzo wysoko oceniam – i to nie jest wypowiedź dyplomatyczna – umiejętności Michała Winiarskiego. To prawdziwy talent światowego volleya, aczkolwiek słyszałem coś o jego problemach z kręgosłupem. Oby nie zakończyło się to jakimś poważniejszym urazem.

Nigdy nie myślał pan o zmianie otoczenia i grze w innym kraju?

Szczerze? Nie. Jestem domatorem, więc jestem szczęśliwy, że wszyscy najlepsi grają w lidze włoskiej i nie muszę się przeprowadzać, aby rozwijać swoje umiejętności.

Otrzymał pan nagrodę dla najlepszego rozgrywającego Final Four. To cenne wyróżnienie?

Bardziej prestiżowe… Wolałbym jednak otrzymać puchar za zwycięstwo w ramach tych rozgrywek, a nie nagrodę za indywidualne osiągnięcia. Przecież siatkówka to gra zespołowa. Tak na marginesie, przypomniały mi się czasy, gdy występowałem w kadrze Włoch. Na chwilę zapomniałem o przejściu na emeryturę, a przyznam, iż ostatnio coraz częściej się nad tym zastanawiam. Ale spokojnie – jeszcze pogram (śmiech).

Jak będzie pan wspominał wizytę w Polsce?

Mimo porażki w finale, całkiem dobrze. Z Kazaniem rozegraliśmy pięć setów, ale czułem, że doping mnie tak niesie, iż mogę zagrać jeszcze kilka odsłon więcej! Polscy kibice są niesamowici. Takiego szaleństwa na trybunach już dawno nie widziałem. Jako zawodnik występujący w lidze włoskiej mogę tylko pozazdrościć wam takich fanów. Oni naprawdę kochają siatkówkę.

* Więcej w „Sporcie”

źródło: Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved