Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Maciej Dobrowolski: Nie boimy się siatkarzy z Olsztyna

Maciej Dobrowolski: Nie boimy się siatkarzy z Olsztyna

- Siatkarze z Olsztyna to dla nas trudny rywal, nie wiem, czy nie najcięższy w całych play-off. To jednak wcale nas nie przeraża, bo stać nas, by w Uranii dwukrotnie wygrać i awansować do finału - mówi Maciej Dobrowolski, rozgrywający Skry.

Michał Koronowski: W Final Four Ligi Mistrzów (w weekend odbył się w Łodzi) widać było w waszej grze wielkie zaangażowanie i sportową złość. Czy jednak tej energii wystarczy wam na dwumecz z Mlekpolem AZS, który zostanie rozegrany już w najbliższy czwartek i piątek (oba w Uranii o godz. 20.30)?

Maciej Dobrowolski: Na pewno… Na pewno nam wystarczy, bo europejskie puchary to już dla nas przeszłość, teraz w głowach mamy tylko mistrzostwo Polski. Wiadomo jednak, że jeśli chcemy tego dokonać, musimy wpierw pokonać Olsztyn w półfinale play-off.



Czyli euforii po zajęciu trzeciego miejsca w tych prestiżowych rozgrywkach (wygrało rosyjskie Dynamo Kazań, w finale pokonując włoską Coprę Piacenzę) nie ma?

Trzecie miejsce w Europie tylko potwierdziło, że przez cały sezon dobrze trenowaliśmy i cały czas jesteśmy w dobrej dyspozycji. Jeżeli chodzi o euforię, to nasz szkoleniowiec [Argentyńczyk Daniel Castellani – red.] szybko nas sprowadził na ziemię, bo już we wtorek mieliśmy dwa treningi.

W odmiennej sytuacji są siatkarze Mlekpolu AZS, którzy w miniony weekend odpoczywali od meczów, przygotowując się do pojedynków z wami we własnym gronie. Kto pana zdaniem lepiej na tym wyjdzie?

Moim zdaniem ten fakt nie będzie miał znaczenia. Nikt przynajmniej z naszej strony nie będzie się zasłaniał zmęczeniem po turnieju Final Four. Tak samo przecież można powiedzieć, że Olsztyn przyjechał do nas zmęczony po meczach z Resovią Rzeszów [Mlekpol AZS awansował do II rundy play-off po pięciu trudnych pojedynkach – red.], a mimo porażki z nami w pierwszym spotkaniu dzień później to my ulegliśmy. Zresztą w półfinałach mistrzostw Polski nawet nie ma czasu mówić o zmęczeniu. Cały rok ciężko pracowaliśmy, by znaleźć się w tym miejscu i teraz chcemy walczyć o złoto.

W rundzie zasadniczej dwukrotnie pokonaliście akademików 3:2. Zespół z Olsztyna jednak od pamiętnego piątego spotkania w play-off z Resovią (zwyciężył, mimo że w tie-breaku przegrywał 5:10) złapał wiatr żagle, a braku ambicji nikt nie może im zarzucić…

Grają dobrze, czyli tak, jak są przygotowani zespołowo. Drużyna Mlekpolu została zbudowana podobnie jak Skra Bełchatów, by walczyć o tytuł mistrzowski. Myślę, że dla olsztynian wejście do finałowej czwórki nie było sukcesem, bo sami od siebie też wymagają dobrej gry. Akademicy są dla nas trudnym przeciwnikiem, nie wiem, czy nie najcięższym w całych play-offach. To jednak wcale nas nie przeraża, bo stać nas, żeby w Olsztynie dwukrotnie wygrać i awansować [rywalizacja do trzech zwycięstw, obecny stan 1:1 – red.].

W Uranii szykuje się prawdziwa siatkarska uczta i to nie tylko na boisku, ale także na trybunach (wszystkie bilety zostały wyprzedane). Dla pana drużyny tłumy kibiców to jednak nic nowego…

Hala Urania jest jedną z większych w Polsce, ale nas to nie będzie przerażało. Rozegraliśmy kilka spotkań na wielkich obiektach, jak choćby ostatnio w Łodzi [na trybunach zasiadło 7 tys. fanów – red.], natomiast jesteśmy przygotowani na gorącą atmosferę w Olsztynie. Jednak moim zdaniem po pierwszym gwizdku sędziego dla wszystkich zawodników liczyć się będzie tylko gra na boisku.

Mlekpol AZS jest pana zdaniem najbardziej wymagającym rywalem w play-off, ale wy pewnie już opracowaliście specjalną taktykę na olsztynian?

Mamy swoje sposoby, by z Mlekpolem nawiązać walkę. To jednak zostawimy na razie dla siebie, mam nadzieję, że nasze założenia taktyczne uda się wykonać. Jeśli się z nich wywiążemy, to jesteśmy w stanie wygrać z Mlekpolem. Na pewno nie boimy się meczów w Olsztynie, bo Skra nieraz już tam zwyciężała. Tak naprawdę na tym poziomie siatkówki własna hala nie ma już tak istotnego znaczenia dla wyniku.

Obu zespołom do awansu do ścisłego finału brakuje dwóch zwycięstw. Pana zdaniem ta rywalizacja rozstrzygnie się w Uranii, czy może zadecyduje dopiero piąty mecz w Bełchatowie?

Każdy scenariusz jest możliwy, bo przewidzieć, jak będzie, nikt nie jest w stanie. Drużyny stać na wyrównaną walkę, jeżeli ewentualnie dojdzie do piątego spotkania, my na pewno nie będziemy się go obawiali.

Rozmawiał: Michał Koronowski (Gazeta Wyborcza)

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-04-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved