Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Śpiąca królewna

Śpiąca królewna

Decyzja władz Polskiej Ligi Siatkówki została utrzymana przez Sąd Odwoławczy przy Polskim Związku Piłki Siatkowej. Oznacza to, że walkower przyznany Politechnice Warszawskiej to już decyzja prawomocna.

W końcu znamy rozwiązanie w sprawie „afery walkowerowej”. Sąd Odwoławczy działający przy Polskim Związku Piłki Siatkowej ostatecznie (strony konfliktu nie mogą się już odwołać w ramach struktur związkowych) zdecydował o utrzymaniu decyzji władz Polskiej Ligi Siatkówki. Tym samym walkower przyznany Politechnice Warszawskiej – za wprowadzenie do gry przez trenera Asseco Resovii czwartego obcokrajowca – stał się prawomocny, a końcowa tabela się nie zmieniła.

Decyzja jest jak najbardziej słuszna, bowiem ucina wszelkie spekulacje i komentarze, które pojawiają się od kilku tygodni. – Kilka lat temu w lidze włoskiej doszło do podobnej sytuacji – przyznał w rozmowie ze „Sportem” przewodniczący Sądu Odwoławczego, Jacek Kasprzyk. – Na parkiecie pojawiła się zbyt duża ilość obcokrajowców. Jaką podjęto decyzję? Walkower. Postanowiliśmy, oczywiście w zgodzie z regulaminem PLS i PZPS, wzorować się na „włoskim rozwiązaniu”. Nie mogliśmy pozwolić na powtórzenie meczu, bo mógłby się znaleźć w przyszłości zespół, który chciałby ten wyrok wykorzystać. Przy niekorzystnym wyniku szkoleniowiec wpuściłby na parkiet czwartego obcokrajowca i potem żądał powtórzenia spotkania. Do tego nie mogliśmy dopuścić.



Trudno się nie zgodzić z Kasprzykiem. Ale… Najwięcej pretensji – o czym zresztą od kilku dni informowaliśmy – należy mieć za opieszałość przy podejmowaniu decyzji. W siatkarskim środowisku Sąd Odwoławczy ma już nawet nowy pseudonim: „śpiąca królewna”. Decyzja o podtrzymaniu zapadła dopiero kilka (tak twierdzi Kasprzyk) lub kilkanaście (to informacja z PLS-u) godzin po zakończeniu ostatniego spotkania rundy zasadniczej. To karygodny błąd. Nie można zostawiać takich spraw na okres po zakończeniu rozgrywek! Przecież to rodzi domysły o nieczystych intencjach działaczy. – Odwołanie z Rzeszowa otrzymaliśmy w poniedziałek – przyznał Kasprzyk. – W Sądzie Odwoławczym są prawnicy, dla których to praca społeczna. Nie mogliśmy więc z godziny na godzinę się zebrać. Udało nam się dopiero we wtorek po południu i dlatego decyzja zapadła tak późno. Biję się osobiście w pierś, że wytworzyła się taka sytuacja, ale nie mogłem nic zrobić.

Tak czy owak, siatkarska centrala po raz kolejny pokazała swoją nieudolność. Nie można przyjmować tłumaczeń o niemożności spotkania się w ciągu 24 godzin (w końcu wszyscy członkowie Sądu mieszkają w Polsce) w obliczu tak palącej sprawy. – Na pewno wyciągniemy odpowiednie wnioski z tej lekcji – dodał Kasprzyk. – Wierzę, że taka sytuacja już się nie powtórzy.

autor tekstu: Marek Bobakowski

źródło: dzienniksport.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-02-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved