Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Polacy po porażce z Holandią wciąż niepewni półfinału

Polacy po porażce z Holandią wciąż niepewni półfinału

W ostatnim dla biało-czerwonych spotkaniu fazy grupowej w Izmirze Polacy przegrali z Holendrami 2:3. Polacy muszą więc czekać na wynik meczu Hiszpania-Holandia.

Pierwszy set spotkania nie rozpoczął się po myśli biało-czerwonych. Holendrzy od samego początku starali się odrzucić naszą drużynę od siatki mocnymi zagrywkami. Po dwóch asach serwisowych Van Dijka tablica świetlna wskazywała wynik 5:2 dla rywali. Od tego momentu Polacy postanowili wziąć się do pracy. Dzięki poprawie gry obronnej, wykorzystywanych przez Dawida Murka i Piotra Gruszkę kontratakach, nasza reprezentacja objęła trzypunktowe prowadzenie 12:9. Do momentu drugiej przerwy technicznej zaliczka ta powiększyła się o jeszcze jedno „oczko”. Obowiązkowa przerwa dobrze usposobiła podopiecznych Raula Lozano, a dokładne przyjęcie pozwalało Pawłowi Zagumnemu na wiele opcji rozegrania. „Guma” często uruchamiał szóstą strefę, gdzie regularnie na czystej siatce skutecznie zbijał Świderski. Set zakończył się popsutą zagrywką środkowego „Oranje” Kooistry.

Na początku drugiej partii obydwa zespoły grały bardzo ospale, zaczęły popełniać więcej błędów, a atakujący po obu stronach częściej nadziewali się na bloki rywala. Nie będący w najlepszej formie przyjmujący Holendrów Horstink został zmieniony przez weterana drużyny naszych dzisiejszych rywali Görtzena. Zmiana okazała przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Zawodnik ten nękał naszych przyjmujących swą mocną zagrywką. Jakby tego było mało, na środku siatki ewidentnie rozegrał się Kooistra, który kończył wszystkie wrzucane mu pod rękę przez Freriksa piłki. Na drugiej przerwie technicznej podopieczni Petera Blange prowadzili 16:11. Wicemistrzowie świata zdecydowanie osłabli w elemencie przyjęcia, które niedokładnie wykonywane, warunkowało bardziej czytelne rozegranie Zagumnego. W końcówce partii Polacy starali się jeszcze odrobić straty. Podjęli heroiczny wysiłek by zmniejszyć przewagę punktową rywala, udało im się „dojść” na 22:24 po autowej kiwce ze środka Bontje. Holendrzy nie dali sobie jednak wydrzeć zwycięstwa w tej partii i atakiem „z krótkiej” (co było już w tym meczu tradycją) zdobyli ostatni, decydujący punkt – 25:22.



Kolejna odsłona meczu przypominała środkową część drugiego seta, obie ekipy schodziły na pierwszą przerwę techniczną przy prowadzeniu „Oranje” 8:4. Rywale poprawili grę na skrzydłach, gdzie wcześniej nie potrafili się przebić. Polacy natomiast coraz gorzej radzili sobie w przyjęciu, na dodatek pojawiły się również kłopoty z kończeniem piłek w pierwszej akcji. Przy stanie 12:7 dla Holendrów, Raul Lozano poprosił o czas. Gracze z kraju tulipanów bezustannie ryzykowali w elemencie zagrywki i w tym przypadku ryzyko się opłaciło, gdyż w przeciągu całego spotkania zaserwowali nam ich siedem. Okolice drugiej przerwy technicznej upłynęły pod znakiem lepszej gry biało-czerwonych, a soczysta zagrywka Plińskiego dała nam możliwość wyprowadzenia kilku kontrataków, na 15:15 „pipem” zaatakował Sebastian Świderski. To niestety wszystko, na co było stać drugą drużynę globu w tym secie. Szalejący zmiennik Van der Wel, a także Görtzen wypunktowali naszą ekipę skutecznymi atakami z obu skrzydeł. Trzecia partia zakończyła się porażką Polaków 19:25!

„Co nas nie zabije, to nas wzmocni”, to stare porzekadło reprezentanci Polski wzięli sobie chyba do serca przed czwartym setem. Zdecydowanej poprawie uległa gra w bloku pasywnym i punktowym. Wprawdzie nadal nie mieliśmy recepty na bombardujących nas ze środka Bontje i Kooistry, ale za to znacznie ograniczyliśmy zapędy Van der Wel’a, który po kilku efektownych czapach od Plińskiego stracił wiarę w swoje możliwości i musiał zostać zmieniony. Na drugiej przerwie technicznej prowadziliśmy 16:11. Tuż po niej zdezorientowani rywale zaczęli popełniać niewymuszone błędy, najpierw Trommel z lewego skrzydła posłał piłkę w aut, a chwilę później ten sam zawodnik musiał uznać wyższość bloku Wojciecha Grzyba. Podopieczni Lozano zdemolowali w tym fragmencie meczu oponenta 25:16 i byli w komfortowej sytuacji psychologicznej przed loterią, jaką zawsze jest tie-break.

Set, który miał rozstrzygnąć, kto wyjdzie z owej batalii zwycięsko, rozpoczął się bardzo zacięcie. Freriks nie wymyślał wielkich rzeczy rozgrywając większość piłek do swoich środkowych, można by rzec, iż każdy wiedział, w jaki sposób zagrają Holendrzy, lecz nikt nie potrafił ich powstrzymać. Znaczący, trzypunktowy odskok Polacy zanotowali przy stanie 12:9. Daniel Pliński postawił wówczas ścianę na siatce i zaliczył dwa punktowe bloki, najpierw na Kooistrze, a chwilę później na Trommelu. Gdy wydawało się, że wszystko zmierza ku szczęśliwemu końcowi, odezwały się polskie koszmary z Ligii Światowej, gdzie to traciliśmy punkty seriami. Holendrzy po kardynalnych błędach w ataku tracącego z biegiem meczu pewność ataku Gruszki, zdołali uzyskać remis po 12. Od tej chwili strach zajrzał w oczy naszym kadrowiczom, pomarańczowi zbijając zagrali tradycyjnie… środkiem. Chwilę później wystawiając ręce ponad siatkę zablokowali atakującego z przyspieszonej piłki na lewym skrzydle Świderskiego i w ostatniej akcji meczu – Gruszkę.

Po meczu powiedzieli:

Raul Lozano: Gratulacje dla Holandii, która zagrała dziś bardzo dobry mecz. Wydaje się, że wszystkie nasze pojedynki kończą się w tie breakach, bo to już chyba czwarty lub piąty mecz zakończony po 5 setach. Holendrzy zagrali agresywnie, my również ale oni byli bardziej precyzyjni, zwłaszcza w końcówce piątego seta.

Peter Blange: Jesteśmy bardzo zadowoleni z wygranej, choć trzeba przyznać, że ten mecz mógł się skończyć również wygrana polskiej drużyny. Ten turniej pokazuje, że do ostatniej piłki nie wiadomo, kto wygra. Różnica między zespołami to różnica jednej piłki.

Statystyki ze spotkania.

Holandia – Polska 3:2

(19:25, 25:23, 25:19, 16:25, 15:13)

Składy zespołów:

Polska: Świderski, Murek, Gruszka, Ignaczak (L), Możdżonek, Pliński, Zagumny oraz Wika, Kurek, Żygadło, Gierczyński, Grzyb

Holandia: Horstink, Trommel, Van Dijk, Klok (L), Bontje, Kooistra, Freriks oraz Görtzen, Van der Wel, Van Harskamp, Lorsheijd, Rauwerdink

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie

Więcej artykułów z dnia :
2008-01-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved