Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga: Lepsi nawet bez wzmocnień

I liga: Lepsi nawet bez wzmocnień

Skra II Bełchatów, mimo że przyjechała do Międzyrzecza bez wzmocnień z PLS, okazała się silniejsza od Orła w pierwszej tegorocznej kolejce I ligi mężczyzn.

Pierwszy set był wyrównany tylko do stanu po 4. Wtedy to na zagrywce stanął Dominik Witczak i mocnymi serwisami rozbił zupełnie defensywne linie Orła. Jego mocne serwisy pozwoliły odskoczyć gościom na pięć punktów w jednym ustawieniu. Słabo w przyjęciu spisywał się libero Orła, Krystian Pachliński, a nie wiele lepiej pozostali przyjmujący. W ekipie Skry głównym egzekutorem był Dominik Witczak, którego Lubuszanom udało się w tym secie zatrzymać tylko raz. Trener Andrzej Stanulewicz próbował ratować sytuację zmianami. Na boisku pojawili się Konrad Krzywiecki i Kamil Sekuła, ale strata gospodarzy była już tak duża (14:21), że wyniku w tym secie nie udało się już uratować. Pierwszy set padł łupem gości 20:25.

Na drugą odsłonę gospodarze wyszli ponownie w podstawowym składzie. Błędy w przyjęciu oraz wciąż skuteczny Dominik Witczak w ekipie Skry to główne determinanty szybkiej i wysokiej przewagi jaką osiągnęli Bełchatowianie (3:12). Na boisku po stronie Orła pojawił się Wojciech Janas, któremu udało się zdobyć kilka punktów. Drużynę do walki próbował też poderwać środkowy Michał Pajor, który kilka razy zaatakował z krótkiej i zaserwował dwa asy, ale wystarczyło to tylko na zmniejszenie rozmiarów porażki. (20:25)



W trzeciej partii trener Orła zagrał va banque. Od początku desygnował do gry dwóch rezerwowych przyjmujących Kamila Sekułę i Wojciecha Janasa, za nie zbyt dobrze spisujących się Michałów Gacę i Jakubczaka. Początkowo wydawało się, że to rozwiązanie nie przyniesie żadnego rezultatu, bo po kilku własnych błędach Orzeł przegrywał 1:5. Na szczęście dla widowiska, gospodarze zdołali wyrównać, a nawet wyjść na prowadzenie 6:5. Coraz częściej mylił się nad wyraz mocno eksploatowany wcześniej Dominik Witczak, a grę Orła mocno ożywił Wojciech Janas, który atakował niemal z każdej pozycji. Kilka punktów dołożył też Wojciech Wesołowski i obraz gry miejscowych zdecydowanie się poprawił. Udało się im nawet wyjść na trzypunktowe prowadzenie 15:12, które w różnym stopniu, ale udało się dowieźć do końca i po zwycięstwie 25:23 miejscowi kibice odzyskali wiarę w sukces swoich ulubieńców.

Czwarty set zapowiadał się bardzo ciekawie bo gra gospodarzy zdecydowanie nabrała rumieńców. Nadal zdarzały się im proste błędy, ale też i serie kilku dobrych akcji pod rząd co sprawiło, że wynik długo oscylował wokół remisu. W ekipie Orła nadal nie zawodził Wojciech Janas wspomagany przez dwóch środkowych Pajora i Hunka, w szeregach Skry rolę pierwszego punktującego przejął Mikołaj Sarnecki wspomagany przez Macieja Bartodziejskiego. Kłopoty Orła zaczęły się od stanu 17:17, kiedy dwukrotnie „załapany” blokiem został świeżo wprowadzony na boisko Patryk Wojtysiak i Skra odskoczyła na 17:20. Orzeł jeszcze „złapał” kontakt punktowy po dobrym ataku i asie serwisowym Jakubczaka (20:21), ale chwilę później gospodarze znów popełnili dwa błędy w przyjęciu i musieli zapomnieć o walce w piątym secie, przegrywając czwartą partię 21:25.

MOW Orzeł Międzyrzecz – KPS Skra II Bełchatów 1:3

(20:25, 20:25, 25:23, 21:25)

Składy zespołów:

Orzeł: Pająk, Pajor, Gaca, Hunek, Jakubczak, Wesołowski (kapitan), Pachliński (libero) oraz Krzywiecki, Sekuła, Janas, Wojtysiak

Skra II: Witczak, Sarnecki, Matejczyk, Zajder, Bartodziejski (kapitan), Skolimowski, Dłubała (libero) oraz Kotas, Błoński


Powiedzieli po meczu:

Kamil Sekuła (przyjmujący MOW Orła):

Staraliśmy się jak mogliśmy. W rozgrywkach była przerwa świąteczna, a my jeszcze chyba nie do końca się z niej obudziliśmy. Z biegiem czasu nasza gra wyglądała coraz lepiej. W czwartym secie zabrakło nam kilku punktów w końcówce. Także w ataku ze skrzydeł brakowało nam punktów. Jedynym dobrze spisującym się zawodnikiem w tym elemencie był Wojtek Janas, ale niestety zabrakło jeszcze dwóch skrzydłowych do kończenia piłek. Sądzę, że następny mecz będzie w naszym wydaniu dużo lepszy, niż dzisiejszy.

Maciej Bartodziejski (kapitan Skry II):

Pierwsze dwa sety nie wskazywały, że mecz będzie aż tak zacięty. To my prowadziliśmy spokojnie grę. Od początku setów uzyskiwaliśmy kilkupunktową przewagę, którą bezpiecznie dowoziliśmy do końca. W trzecim secie, tak już cała Polska chyba mówi, że jest on najgorszy dla tych co prowadzą 2:0, przydarzył się nam moment dekoncentracji. Początkowo prowadziliśmy jeszcze 5:2, ale mieliśmy przestój. W dalszej fazie walka toczyła się punkt za punkt. Nie chcę mówić, że sędziowie pomagali, ale ich kilka błędów i niesłusznych, moim zdaniem, decyzji arbitrów pomogło wygrać drużynie z Międzyrzecza seta trzeciego. W czwartej partii walka była wyrównana, ale to my kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Co prawda drużyna z Międzyrzecza zagrała lepiej niż w pierwszych dwóch setach, ale był to wynik wygranego trzeciego seta przez nich.

Adrian Hunek (środkowy MOW Orła):

Na początku meczu mięliśmy problem z przyjęciem zagrywki i to właśnie było powodem przegrania pierwszych dwóch setów. W końcówce meczu nie umieliśmy skończyć ataku nawet na pojedynczym bloku. To chyba były główne przyczyny, które zaważyły na losach tego spotkania.

rozmawiała: Anna Cwener

Zobacz również:

Wyniki 13. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-01-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved