Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Trzymam kciuki za Resovię

Trzymam kciuki za Resovię

Były siatkarz Resovii Rzeszów, Stanisław Pieczonka, jest jedynym Polakiem obecnie grającym we francuskiej ekstraklasie PRO A. Za swoją grę w barwach Toulouse Toac - Tuc Volley-Ball zbiera pochlebne recenzje.

Pieczonka należy do jednych z najlepiej przyjmujących (65 proc. przyj., 43 proc. ataku – 4 mecze zagrał nawet jako libero) zawodników we francuskiej ekstraklasie. Już w poprzednim sezonie był bliski podpisania kontraktu w zespole z Tuluzy, ale ostatecznie do tego nie doszło.

Przed rokiem potrzebowali w Tuluzie zawodnika na 3 miesiące, ale ja wolałem grać regularnie przez cały rok i dlatego zostałem w Polsce – mówi Stanisław Pieczonka. W tym roku propozycja była już na cały sezon i kontrakt mam ważny do końca czerwca 2008 r. Może nie była to jakaś najlepsza oferta z tych, które dostałem, ale chciałem spróbować swoich sił w innej lidze i jestem z tego zadowolony. Gramy regularnie i jesteśmy w czołówce ligi, bardzo dobrze idzie nam też w Pucharze CEV, gdzie awansowaliśmy do 1/4 finału. Działacze oczekują od nas lepszego miejsca, niż to miało miejsce przed rokiem, kiedy klub był czwarty w rozgrywkach. W europejskich pucharach natomiast awans do ćwierćfinału CEV jest już najlepszym wynikiem w historii klubu. Teraz czeka nas dwumecz z Romą, w którym nie jesteśmy faworytem, ale to jest tylko sport i wszystko może się zdarzyć.



Czy poziom francuskiej ekstraklasy jest wyższy od PLS?

Myślę, że jest na podobnym poziomie. W PLS jest teraz 5 bardzo mocnych zespołów, możliwe, że nawet mocniejszych od tych z Francji. Jednak tam w lidze występuje 14 drużyn, z czego 12 jest o porównywalnym potencjale. Gra bardzo wielu solidnych obcokrajowców, reprezentantów swoich krajów i bardzo rzadko trafiają się jednostronne mecze. W każdym pojedynku gra się na maksa.

Z aklimatyzacją w nowym otoczeniu nie miałeś problemów?

Nie, bo naszym trenerem jest Czech Josef Smolka, a w zespole mam ponadto 4 Czechów i jednego Słowaka. Gdybyśmy mieli problemy z porozumieniem się po angielsku, to i tak jakoś byśmy się dogadali. Zresztą cały zespół mówi w języku angielskim, więc żadnych problemów komunikacyjnych nie ma. Powolutku uczę się francuskiego, ale nie jest to łatwy język i trochę ciężko to idzie. Najbardziej zaprzyjaźniłem się ze znanym z gry w Polsce Czechem Jirim Popelką, Słowakiem Pavlem Bartikiem i Francuzem Julianem Adde.

Czy jesteś czymś zaskoczony we Francji?

Już na samym wstępie byłem zaskoczony podejściem Francuzów do mnie. Traktowali mnie bowiem troszeczkę tak, jakbym przyjechał z jakiegoś dziwnego kraju, o którym nikt nie słyszał, w którym panuje bieda itd. Oni tak naprawdę bardzo mało wiedzą o Polsce i cały czas myślą, że u nas w kraju jest tak, jak było przed 30, 40 laty. Wszyscy mówili mi, że kuchnia francuska jest bardzo dobra, ale mi te ich krwiste mięsa zupełnie nie smakują. Nie mam jednak co narzekać, bo naprawdę w Tuluzie czuję się bardzo dobrze. Od samego początku jest ze mną żona Monika. Na wiosnę powiększy się nam rodzina i postanowiliśmy, że córka urodzi się tutaj we Francji, gdzie warunki w szpitalach są o wiele lepsze niż w Polsce. Temperatura w mieście nigdy jeszcze do tej pory nie spadła poniżej zera.

Czy metody treningowe bardzo różnią się od tych w Polsce?

Dużych różnic nie ma, choć znacznie większy nacisk kładzie się na siłownię. Profesjonalne zajęcia są 2-3 razy w tygodniu i jest to bardzo przemyślane. Poza tym jest wiele zajęć z taktyki, już pod kątem konkretnego rywala. Trener w pierwszej kolejności wymaga ode mnie dobrego przyjęcia, na drugim miejscu jest zagrywka, a później atak.

Jak wygląda zainteresowanie meczami ze strony kibiców?

Tutaj jest nieco gorzej niż w Polsce. Dla Francuzów w pierwszej kolejności liczą się rugby i piłka nożna, a siatkówka jest trochę na uboczu. Zdarzają się jednak hale, które wypełniają się po brzegi, nawet do 4 tys. My mamy obiekt na 5 tys. miejsc a średnio na mecze przychodzą 2 tys. osób.

Podróżowanie na meczach we Francji ze względu na duże odległości nie jest zbytnio uciążliwe?

Klub jest w pełni profesjonalny i wszystko jest zawsze dopięte na ostatni guzik. Jeśli mamy wyjazdy gdzieś do 400 km, to wówczas jeździmy samochodami. Naszym sponsorem jest Skoda i dostajemy od niej auta. Sieć autostrad we Francji jest świetnie rozbudowana, więc nie ma żadnych problemów. Powyżej 400 km podróżujemy już samolotami i podróż trwa maksymalnie 4 godziny. W Polsce wyglądało to trochę inaczej, bo zdarzało się, że np. podróż z Rzeszowa do Olsztyna trwała i 11 godzin.

O zespole Resovii, w którym spędziłeś 3 lata, chyba nie zapominasz…

Regularnie obserwuję ich wyniki i jestem nieco zaskoczony. Skład podobno miał być lepszy, a jednak wyniki tego nie odzwierciedlają. Chociaż to też tak do końca chyba nie jest, bo wiem, że cztery naprawdę bardzo mocne zespoły są przed Resovią w tabeli. Może ta zmiana trenera i to wszystko przyniesie rezultaty, a może też być tak, że będzie znacznie gorzej. To się okaże po sezonie i nie mnie to oceniać. Trzymam kciuki za Resovię i życzę jej jak najlepiej.

Rozmawiał Rafał Myśliwiec

źródło: Super Nowości

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne, PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-12-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved