Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Ireneusz Mazur: Trzymam kciuki za reprezentację

Ireneusz Mazur: Trzymam kciuki za reprezentację

Kibicom życzę dużo emocji. Sobie z kolei zdrowia zawodników, ich dobrej formy sportowej podopiecznych i szczęścia - mówi w wywiadzie udzielonym Strefie Siatkówki Ireneusz Mazur, szkoleniowiec Mlekpolu AZS-u Olsztyn.

Strefa Siatkówki: Czego można życzyć Panu na Nowy Rok?

Ireneusz Mazur:Przede wszystkim zdrowia zawodników, dobrej formy sportowej i szczęścia. A marzenia, walczymy o medale, o najwyższe cele, będziemy się starali je zrealizować nawet po długim okresie. Trzymamy kciuki za całą reprezentację, ale również za naszych zawodników i tych, którzy grają w innych klubach. Żeby dobrze wypadli w swoich reprezentacjach i utrzymali tę formę sportową i żeby ominęły ich kontuzje.



A czego życzyłby Pan kibicom?

Ireneusz Mazur:Wiary w to, że drużyna jest już dopełniona. Troszkę mniej obaw o wynik, jeśli wystąpiłoby jakieś zawahanie zdrowotne. Takiego spokojnego spojrzenia na przyszłość, ale jednocześnie dużej wiary w drużynę i towarzyszenia jej na dobre i na złe.

Święta jak zwykle bardzo szybko minęły, zdążył Pan wypocząć przez te kilka dni?

Ireneusz Mazur: Jest tak jak zwykle. czyli krótko. Każdy z nas jest przyzwyczajony do tego, że te święta mijają bardzo szybko. Ja spędziłem je w gronie rodzinnym, w Busku Zdroju. Było rodzinnie i świątecznie.

Podczas gdy reprezentanci swoich krajów przygotowują się do turniejów kwalifikacyjnych do Igrzysk Olimpijskich, Pan ma do dyspozycji tylko pięciu zawodników (Lubiejewski, Szablewski, Kuciński, Siezieniewski, Kudłacik). Nie jest to dobra sytuacja do przygotowania zespołu do dalszej części rozgrywek.

Ireneusz Mazur:Trenują zarówno reprezentanci jak i my. W zespole siedmiu zawodników jest nieobecnych. W związku z tym jesteśmy w szczątkowej formie. W dużej mierze, są to zawodnicy, którzy na mecze wchodzą bardzo sporadycznie. Dlatego taki okres jest dla nich bardzo potrzebny. Jednak z punktu widzenia szkoleniowego taki czas nie jest dobry dla pracy grupowej i zawsze się to odbija na dyspozycji zawodników jak i wynikach. Nasi siatkarze, reprezentują różne kraje Niemcy, USA, czy też Turcję i Polskę. Kiedy przyjeżdżają ze zgrupowania do klubu są bardzo zmęczeni. Najlepszy dla ich zdrowia byłby wypoczynek, ale niestety rzeczywistość jest taka, że nie możemy sobie na to pozwolić. Wiadomo taki tryb może się odbić, najpierw na wynikach a później na zdrowiu siatkarzy.

Wiele było zarzutów, że AZS Olsztyn posiada bardzo mocną pierwszą szóstkę, w przeciwieństwie do ławki rezerwowych. Teraz po przyjściu Franka Dehne i Pawła Siezieniewskiego sytuacja w zespole się zmieniła.

Ireneusz Mazur:Nasz zespół posiadał żelazną siódemkę. Pozostali zawodnicy są również bardzo wartościowi, ale ich możliwości na dzisiaj są troszeczkę mniejsza. Głównie chodziło nam o uzupełnienia miejsca na rozegraniu, w związku z tym, że nie było takiego doświadczonego zawodnika jak Paweł Zagumny. Mamy Szablewskiego, ale przy jego stanie zdrowia, miał utrudnione zadanie. Jest to siatkarz z przyszłością, który na pewno jeszcze będzie bardzo dobrym rozgrywającym. Udało nam się pozyskać bardzo dobrych graczy na przyjęciu i rozegraniu. Niewątpliwie wzmocnieniem dla Olsztyna jest przejście Franka Dehne, który jest doświadczonym rozgrywającym, grał w lidze włoskiej. Na pewno jego przyjście do zespołu wiele zmieni. Bardzo ciężko się pracuje z zespołem, kiedy nie ma się do dyspozycji wszystkich zawodników. Jako trener nie miałem najmniejszego wpływu na przygotowanie zawodników do sezonu, jedynie na prowadzenie podczas ligi. Kiedy kadrowicze przychodzą tuż przed rozpoczęciem ligi są bardzo zmęczeni. Teraz myślę, będzie o wiele prościej dla naszej drużyny. Mamy na tych kluczowych pozycjach rywalizację, jest Michał Ruciak, Paweł Siezieniewski, Marcin Lubiejewski czy też Frank Dehne. To zapewne będą bardzo mocne strony naszego zespołu. Będzie też dawało możliwość odciążenia podstawowych zawodników. Dlatego zarząd zrobił dobry krok we wzmocnieniu drużyny, oczywiście przy akceptacji trenerskiej.

Wielkimi krokami zbliża się koniec roku, jaki był dla Pana 2007 rok?

Ireneusz Mazur:Nigdy nie cieszy trzecie miejsce, gra się po to, by wygrać. Rok ten był bardzo ciężki, bo jeśli wspomnimy choćby o przerwach w rozgrywkach to jest to nienormalna sytuacja. Kiedy nie dysponuje się zawodnikami, zbiera się zawodników z dworca po tej ostatniej przerwie reprezentacyjnej jadąc na mecz to jest to sytuacja anormalna dla większości klubów, którzy posiadają reprezentantów. A szczególnie dla nas. Ja nie mam całej drużyny do dyspozycji, zbieram zespół jak to było w ostatnim okresie. Dlatego bardzo trudno jest podsumować ten rok. Myślę, że jako klub mogliśmy zajść wyżej. Niestety na wynik miały wpływ kontuzje naszych reprezentantów. Zawsze powtarzałem, że ten okres po grze reprezentacji będzie najtrudniejszy, ponieważ jako trener mam za mało czasu na kontakt z zawodnikiem. Siatkówka to taka dyscyplina, gdzie potrzeba czasu do przygotowania taktyki. Takie z marszu zgrywanie jest niekorzystne. Wraz z innymi trenerami zdajemy sobie sprawę, że ten rok to okres olimpijski, to nie usprawiedliwia, ale zdajemy sobie sprawę z tego co jest. Na dzisiaj układ jest odpowiedniejszy dla tych zespołów, które w swoim składzie mają mniej reprezentantów. Mogą się lepiej przygotować do rozgrywek. Ich zawodnicy są mniej obciążeni, gdyż reprezentanci maja podwójne obowiązki. Na szczęście mamy nowych zawodników, którzy pozwolą na więcej możliwości. Na naszą korzyść będzie grał czas, oczywiście jeśli się nie zdarzy się żadna przykra kontuzja.

Dziękuję bardzo za rozmowę i wszystkiego najlepszego.

Rozmawiała Katarzyna Grzegorzewska – Strefa Siatkówki

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2007-12-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved