Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Marco Bonitta: Ufamy sobie, ale czegoś brakuje

Marco Bonitta: Ufamy sobie, ale czegoś brakuje

28 lutego 2007 roku, to wedle wielu kibiców data przełomowa w historii polskiej, żeńskiej siatkówki. Tego dnia Marco Bonitta objął funkcję selekcjonera naszej kadry. Selekcjoner reprezentacji gościł niedawno w Polsce i odwiedził wszystkie czołowe kluby.

Jest chamski i opryskliwy, a na dodatek posiada cechy zamordysty – niepokoili się przeciwnicy zwycięzcy konkursu ogłoszonego przez Polski Związek Piłki Siatkowej. Jakże się mylili! Po dziesięciu miesiącach jego pracy w naszym kraju, najkrócej, ale i najcelniej można go scharakteryzować jednym słowem: „profesjonalista”.

Selekcjoner reprezentacji gościł niedawno w Polsce i odwiedził wszystkie czołowe kluby. To były ostatnie dni przed powołaniami kadry na turniej w Halle, którego najważniejszą nagrodą jest przepustka do igrzysk w Pekinie. Włoch zapowiada kontynuację nauki języka polskiego.



Jak spędzi pan święta Bożego Narodzenia?

Marco Bonitta: Jak co roku wraz z rodziną jedziemy w góry. Tam z dala od zgiełku mojego rodzinnego miasta, Rawenny, spędzam czas z kuzynami.

Co dały panu rozmowy z trenerami podczas niedawnego objazdu Polski?

Muszę być szczery – przez tydzień wszystkiego się nie zobaczy. Jestem jednak szczęśliwy, bo dyskutowałem z trenerami. Wasi szkoleniowcy chętnie dzielą się doświadczeniami. Udzielają szczegółowych informacji na temat poszczególnych zawodniczek, sposobu ich prowadzenia, podejścia do treningu, chęci gry w kadrze. Moi rozmówcy okazali się zaskakująco otwarci.

Inaczej niż w Italii?

Zdecydowanie. We Włoszech jesteśmy bardziej skryci, trzymamy dla siebie wszelkie opinie na tematy siatkarskie. Być może w Polsce między waszymi trenerami dzieje się podobnie, ale wobec mnie wszyscy byli życzliwi.

W jaki sposób wpłynie to na pana pracę?

Myślę, że w znacznym stopniu. Kilka decyzji personalnych – nie chcę się wdawać w szczegóły – podejmowałem na siłę, może bez pełnej znajomości sytuacji. Teraz poznałem problemy wielu zawodniczek z bliska i lepiej je rozumiem.

Jak z perspektywy ocenia pan mistrzostwa Europy i Puchar Świata?

W Grand Prix i Pucharze Świata poprawiliśmy się, gorzej wypadliśmy w mistrzostwach Starego Kontynentu. Trzeba jednak podkreślić, że to nie ta sama drużyna. Mamy inną rozgrywającą, w innym momencie kariery jest Dorota Świeniewicz, na innej pozycji gra Kasia Skowrońska. Przed nią wielka przyszłość, lecz musi jeszcze zmienić styl i sposób przygotowania się do imprez. Teraz przez nią przechodzą najważniejsze piłki. To samo dotyczy po części Małgosi Glinki i kilku innych zawodniczek. Nie zmienia to faktu, że mogliśmy powalczyć o trzecie miejsce w PŚ i o finał ME. Tak się nie stało i biorę za to odpowiedzialność.

Czego najbardziej brakuje pana drużynie?

Mentalności zwycięzców, takiej jaką ma Świeniewicz. To jest dla mnie przykład zawodniczki, która w decydujących momentach przechyla szalę. Kiedy pracowałem z kadrą Włoch, miałem Elisę Togut, Simonę Rinieri i przede wszystkim Manuelę Leggeri. To ona zamknęła nas wszystkich w jednym autobusie i przez kilka lat wyznaczyła konkretny kierunek jazdy. Póki byliśmy w środku, tworzyliśmy zgraną grupę. Teraz muszę znaleźć kogoś takiego wśród młodych.

Czego brakuje więc w waszych relacjach?

Iskry zrozumienia. To jak z miłością – kiedy kochasz dziewczynę, często nie potrafisz nawet powiedzieć za co. To niewytłumaczalne. I podobnie niezauważalna nić zrozumienia musi istnieć w drużynie. Na razie brakuje tego „feelingu”. Cenimy się nawzajem, ufamy sobie, ale czegoś brakuje. Podczas tygodnia podróży po Polsce zauważyłem to jeszcze wyraźniej.

Włoch na pewno nie zapomni o swoich zawodniczkach. Ma do wszystkich numery telefonów, więc roześle do nich sms-em specjalne życzenia. – Przecież jesteśmy jedną, wielką rodziną – stwierdza Bonitta. – Z niektórymi zawodniczkami widziałem się zupełnie niedawno i osobiście złożyłem im życzenia. Z pozostałymi na pewno się skontaktuję.

Włoski szkoleniowiec przygotował specjalny upominek dla polskich reprezentantek. Wręczy go 3 stycznia z okazji inauguracji zgrupowania przed kwalifikacyjnym turniejem olimpijskim w Halle. A jakiego prezentu spodziewa się od zawodniczek? – Oczywiście marzę o wywalczeniu awansu do igrzysk olimpijskich – mówi Bonitta.

Wykorzystano fragmenty artykułów:

„Cienka nić porozumienia” z Przeglądu Sportowego

oraz „Rodzina na pierwszym miejscu” ze Sportu

Więcej w dzisiejszych wydaniach tych gazet

źródło: Przegląd Sportowy, Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2007-12-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved