Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Małgorzata Glinka ma już poolimpijskie plany

Małgorzata Glinka ma już poolimpijskie plany

Małgorzata Glinka i Roberto Mogentale, małżeństwo z trzyipółletnim stażem. Ona - lat 29, on - rok młodszy. W świadomości kibiców wciąż funkcjonują jako para siatkarska. Tymczasem w tym związku trochę się pozmieniało.

Żyjemy z sobą już osiem lat i od początku tej znajomości to Roberto poświęcał się dla mnie. Od zawsze nasz grafik był układany pode mnie. No ale tak po prostu musiało być. On występował w serii B, więc – nie ma co się oszukiwać – grał na niższym poziomie. Mówię – występował, bo latem skończył karierę. I stara się odnaleźć w nowych realiach. Założył firmę handlowo-menedżerską, biżuteria, zegarki, tego typu rzeczy. Jednak wielkich inwestycji jeszcze nie robimy. Mąż dopiero zaczyna, uczy się od bardziej doświadczonych ludzi – zaznacza najlepsza siatkarka Europy w 2003 roku i MVP ligi hiszpańskiej, w której broni mistrzowskiego tytułu z Grupo 2002 Murcia.

Swego czasu Małgorzata Glinka zdradziła, że wierzy w „miłość aż po grób”. Czy to wciąż aktualne? – Oczywiście, nadal wierzę w związek z jednym mężczyzną do grobowej deski. Nie wiem czy to jest możliwe w dzisiejszych czasach, ale powtarzam – ja w to wierzę! – twardo podkreśla. Nie jest również tajemnicą, że po igrzyskach chciałaby urodzić. – To macierzyństwo to już ją prześladuje – mówi matczynym głosem Barbara Glinka, osoba ciepła, błyskotliwa, z dużym poczuciem humoru. Tytuł babci już zdobyła, bo starsza siostra Małgorzaty – Dorota jest mamą 7-letniej Karolinki, a niebawem wyda na świat drugą córkę. Wspomniana Dorota ma też jeszcze inną zaletę. To stewardesa LOT-u, więc pani Basi łatwiej polecieć czasem w odwiedziny do Hiszpanii bądź w inny uroczy zakątek świata.



Zawsze lubiłam dzieci i z sentymentem się oglądałam za siebie, kiedy taki mały człowieczek przemykał gdzieś obok mnie – tłumaczy Maggie. – Nauczyłam się już, że planować niczego nie można, ale to dziecko to marzenie. Nie chciałabym z tym czekać do zakończenia kariery, żeby tak drastycznie nie zmieniać całego życia. Nie mówię, że po macierzyństwie na pewno wrócę do sportu, ale kto wie – nie wyklucza. A może kiedyś wróci jako trenerka? – Wie pan co, jak patrzę na tych wszystkich trenerów i na to, że po porażce winni są zawsze oni, to jakoś mnie się to nie uśmiecha – szczerze wyznaje.

Pamiętajmy też o jednym – rozgrywająca czy libero to pozycje uchodzące za długowieczne, niewymagające przerzucania wielkich ciężarów na siłowni. Glinka jest natomiast atakującą. Skacze często i wysoko. A jak głosi brutalna siatkarska prawda – kto wysoko skacze, ten krótko skacze.

Przez całą moją karierę wszystko było na sto procent. Za granicą jestem już 11 lat. Ta straszna presja odbija się na zdrowiu, na psychice. Dlatego rok przerwy po Pekinie naprawdę dobrze by mi zrobił – nie ma wątpliwości warszawianka. Ostatnio była zmuszona brać antybiotyki, bo na jej twarzy pojawiły się dziwne plamy. Według lekarzy to efekt kumulacji stresu i przemęczenia. I sygnał. Dla zawodniczki, że trzeba zwolnić, dla kibiców, że trzeba zrozumieć.

Te święta para spędzi w Warszawie u rodziców siatkarki. Roberto zaciera ręce, bo uwielbia ryby w każdej postaci, kapustkę z grzybami i makowca. – On nie przepada tylko za zupą owocową i kisielami, które ja uwielbiam, i które u nas się jada. No ale to nie są świąteczne potrawy – śmieje się kadrowiczka. Język urzędowy w tym małżeństwie? Wciąż włoski, choć prace Roberta nad poprawną polszczyzną trwają.

A kto jest tu stroną dominującą? – Nie ma tu takiej. Zresztą, poza halą człowiek jest zupełnie inny niż w czasie meczu. A małżeństwo to nie boisko. W domu mam być normalną kobietą, a nie maszyną do robienia punktów. I Roberto potrafi zadbać o to, bym właśnie jak kobieta się czuła. Doceniam to – podkreśla zawodniczka. W Hiszpanii oboje mają piękną willę z basenem, choć – z racji obowiązków – pomieszkują w niej rzadko. No a co po karierze? – Nie wiemy jeszcze, gdzie zamieszkamy. Przez pewien okres może w Polsce, ale wiele zależy m.in. od pracy męża. Z drugiej strony Hiszpania bardzo mi się podoba. Może tak to się ułoży, że tu zostaniemy na stałe. Tylko że ja nie wyobrażam sobie życia w jednym miejscu. I to jest mój problem – wzdycha dwukrotna mistrzyni Europy.

Autorem tekstu jest Wojciech Koerber – POLSKA Gazeta Wrocławska

źródło: Słowo Polskie - Gazeta Wrocławska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2007-12-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved