Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bardziej popularny niż Lozano

Bardziej popularny niż Lozano

W Polsce za symbol argentyńskiej siatkówki uważany jest Raul Lozano. W Argentynie prawdziwą ikoną jest Daniel Castellani. Trener Skry Bełchatów to bardzo ciekawa postać. Wygląda jak nauczyciel akademicki, ale potrafi się wydrzeć na siatkarzy, że im włosy stają dęba - pisze Dziennik.

Gdy przyjeżdżał do Polski znany był tylko fachowcom. Teraz rozpoznają go także kibice. Obraz skąpanego w szampanie Daniela Castellaniego, fetującego mistrzostwo i Puchar Polski dla Skry Bełchatów, obiegł cały kraj. – Ten sukces był ważny, euforia była niesamowita. Musiałem spłacić zaciągnięty przed rokiem dług. Szefowie klubu mi zaufali, a ja nie mogłem ich zawieść – mówi trener najlepszej polskiej drużyny mijającego roku.

Z wyglądu przypomina bardziej nauczyciela akademickiego niż charyzmatycznego szkoleniowca. Pozory jednak mylą. Gdy wchodzi do hali, zmienia się nie do poznania. Nawet na treningach potrafi wściekle odkopnąć piłkę pod sam dach, gdy widzi, że jego zawodnicy nie podchodzą do zajęć z pełnym zaangażowaniem.



Zawsze trzeba dawać z siebie sto procent. Zawsze, w każdym momencie. Rola trenera polega właśnie na tym, by przekazać to zawodnikom, obudzić w nich mentalność zwycięzców – stanowczo twierdzi Castellani.

Trener Skry wie, co mówi. Sam był świetnym siatkarzem, najlepszym w historii swojego kraju. Już w wieku 21 lat został kapitanem reprezentacji Argentyny, którą doprowadził do brązowego medalu mistrzostwo świata. Miał lat 27, gdy pozostająca zawsze w cieniu Brazylii kadra zdobyła trzecie miejsce na igrzyskach olimpijskich w Seulu.

Pięć lat później był już trenerem reprezentacji swojego kraju, wygrywając z nią igrzyska panamerykańskie i kwalifikując się do kolejnych igrzysk. Twórca argentyńskiej szkoły siatkówki Koreańczyk Young Wan Sohn mówił o nim: – Urodzony kapitan, wspaniały przywódca. Mój najlepszy uczeń.

Castallani i Lozano? W Argentynie nie ma nawet porównania. Castellaniego wiele osób rozpoznaje na ulicach, jest wielką gwiazdą i symbolem siatkówki w naszym kraju. Raul jest dużo mniej znany – mówi Cristian Costa z argentyńskiej telewizji, najlepszy w swoim kraju specjalista od siatkówki.

To prawda, jestem znacznie popularniejszy od Raula, ale nie ma w tym nic dziwnego – mówi Castellani. – On robił wielką karierę we Włoszech, a ja przez lata związany byłem ze sportem w swoim kraju. Miałem też szczęście, bo gdy zaczynały się lata 80., kadra osiągnęła spore sukcesy, a ja byłem jej kapitanem. Po naszym brązowym medalu mistrzostw świata byłem na okładkach wszystkich gazet, było mnie także widać w serwisach sportowych w telewizji – dodaje.

O Lozano rozmawia niechętnie. – Nie jestem Raulem, nie wiem, co on myśli i jakie ma plany – ucina rozmowę. – Mogę mówić o sobie i o swoich wrażeniach. Castellani pracował z Lozano w 1990 roku w argentyńskim Obras Sanitarias, gdzie niższy z Argentyńczyków był trenerem, a ten wyższy – zawodnikiem.

Potem ich kontakt urwał się aż do czasu, gdy Castellani dostał ofertę ze Skry. – Zadzwoniłem do Raula i spytałem, czy warto przyjąć taką propozycję – wspomina Castellani. – On bardzo pochwalił Polską Ligę Siatkówki, dobrze wypowiadał się także o klubie – opowiada Dziennikowi.

Skoro Lozano tak chwalił Skrę, dlaczego tak trudno mu się porozumieć z tym klubem? – Nie wiem, też mnie to dziwi. Było chyba kilka niedomówień, które sprawiły, że z małych rzeczy zrobiły się większe. Powtórzę jednak jeszcze raz: nie wiem, co myśli Raul. Gdy chce zapytać o swoich kadrowiczów, zawsze może zatelefonować i często to robi – tłumaczy Argentyńczyk.

Autorem tekstu jest Żelisław Żyżyński

Więcej w Dzienniku

źródło: Dziennik

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-12-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved