Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Igrzyska Olimpijskie > Spore rozczarowanie w Belgii

Spore rozczarowanie w Belgii

Reprezentacja Belgii pojechała do Szombathely z zamiarem zdobycia awansu do finału węgierskich preeliminacji. Ale podopieczni Claudio Gewehra wypadli bardzo blado, a znakomita dyspozycja z Moskwy prysła nagle, jak bańka mydlana.

Zawiodły zwłaszcza dwie największe gwiazdy zespołu, Frank Depestele i Kristof Hoho. – Gdyby Hoho i Depestele zagrali tak, jak podczas mistrzostw Europy w Moskwie, to z pewnością pokonalibyśmy Finów – powiedział po spotkaniu półfinałowym w Szombathely menadżer Belgów, Luc De Leenheert. – Tymczasem tak jeden, jak i drugi zagrali znacznie poniżej oczekiwań, i musieliśmy korzystać z mniej doświadczonych zmienników.

Obydwaj siatkarze zmienili w tym roku barwy klubowe. Frank Depestele, po niezłym sezonie w Iraklisie Saloniki, z którym zdobył mistrzostwo Grecji, przeniósł się do rosyjskiego Lokomotiwu Biełgorod. – Decyzja o zmianie klubu była nieco wymuszona, bo Grecy zbyt długo zwlekali z podpisaniem kontraktu, a ja nie chciałem już czekać – wyjaśnia Depestele. Lokomotiw rozpoczął tegoroczne rozgrywki Superligi jako ósma drużyna poprzedniego sezonu, w znacznie odmłodzonym składzie, i z ambicjami medalowymi. Poza belgijskim rozgrywającym, zespół wzmocnił Brazylijczyk, Samuel Fuchs, i to właśnie ten duet ma być siłą napędową ekipy z Biełgorodu.



Sztab szkoleniowy Belgii nie jest jednak zadowolony z formy swojego rozgrywającego. – Frank sporo przytył i porusza się ociężale po boisku – ocenia menadżer zespołu. – Pod koniec seta łapie go zadyszka, i nie jest w stanie wytrwać do końca.

Nikt oficjalnie nie rozmawiał ze mną na temat mojej wagi, i nie zalecano mi jakiekolwiek diety – ripostuje siatkarz. Zdaniem Luca De Leenheerta, Frank Depestele jest jednak na tyle doświadczonym i ambitnym zawodnikiem, że szybko upora się ze swoim problemem. Gorzej sprawa wygląda z Kristofem Hoho, który w opinii belgijskiego sztabu szkoleniowego popełnił kolosalny błąd, decydując się na wyjazd do Dubaju. – W ciągu kilku tygodni kompletnie stracił formę, a co znacznie gorsze, koncentrację i motywację do gry – uważa menadżer kadry. Sam zawodnik przyznaje, że Dubaj to świetne miejsce do życia, ale nie do gry w siatkówkę. – Gra się tam bardzo mało spotkań, i to na poziomie, o którym nawet nie warto wspominać – mówi Hoho. – Nie miałem jednak wyjścia. Przed sezonem miałem ofertę z Polski, ale z niej nie skorzystałem. Poza tym nic ciekawego nie otrzymałem.

Menadżer Belgów uważa jednak, że mimo wszystko Hoho to dobry siatkarz. – Mam nadzieję, że w następnym sezonie dokona rozsądnego wyboru, i pod okiem dobrego szkoleniowca będzie szlifował formę i rozwijał się siatkarsko – uważa De Leenheert. Reprezentacja Belgii, jak przyznał pierwszy szkoleniowiec kadry, Claudio Gewehr bardzo na niego liczy, ale w obecnej dyspozycji jest po prostu bezużyteczny. – W przyszłym sezonie chciałbym zagrać w Polsce. Mam dwie oferty z polskich klubów, ale o szczegółach na razie nie chcę mówić – informuje Kristof Hoho. – Polska jest dla mnie idealnym miejscem do gry. Macie dobrą ligę, a przede wszystkim fantastyczną publiczność – dodaje belgijski siatkarz, który już zdążył sobie zaskarbić sympatię polskich fanów, przynajmniej tych, którzy gościli na turnieju w Szombathely.

Autor tekstu – Ilona Kobus

źródło: SportoweFakty.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Igrzyska Olimpijskie, siatkówka światowa

Więcej artykułów z dnia :
2007-12-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved