Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Świata > PŚ, gr. A: Brazylia najlepsza w Ameryce Płd., Rosja pokonana

PŚ, gr. A: Brazylia najlepsza w Ameryce Płd., Rosja pokonana

fot. archiwum

Argentyna znowu uległa swojemu odwiecznemu rywalowi, Brazylii. W końcu na lepszych od siebie trafili Rosjanie, którzy przegrali po tie-breaku z Bułgarią. W ostatnim meczu dzisiejszego dnia, Amerykanie pokonali 3:0 siatkarzy Japonii.

Argentyńczycy rozpoczęli spotkanie bez swojego kapitana Marcosa Milinkovica, którego zastąpił młody Lucas Chavez. Początek pojedynku to walka punkt za punkt obu drużyn. Większość akcji rozgrywana była środkiem, gdzie argentyńska para środkowych Stepanenko i Aschemacher toczyła boje z Rodrigao i Gustavo. Na pierwszej przerwie technicznej Brazylia prowadziła tylko jednym punktem (8:7), jednak po wznowieniu gry dzięki skutecznej grze blokiem przewaga mistrzów olimpijskich wzrosła do trzech oczek (13:10). Siatkarze argentyńscy ruszyli ostro do ataku i po chwili wyrównali stan meczu 15:15. Świetna gra w bloku oraz w ataku umożliwiała Argentynie równorzędną walkę z bardziej utytułowanym rywalem. W pewnym momencie na tablicy wyników widniał wynik 20:18 dla podopiecznych trenera Jona Uriarte. Wtedy z transu otrząsnęli się Brazylijczycy, którzy dopiero „weszli” w mecz. Ponownie najskuteczniejszą bronią okazał się blok. Ponadto Argentyńczycy uprzejmie „pomagali” reprezentantom Brazylii w ich powiększeniu zdobyczy punktowej popełniając błędy w końcówce seta. Faworyci zwyciężyli w pierwszej odsłonie 25:20.

Drugą partię lepiej rozpoczęli siatkarze Argentyny. Na lewym skrzydle szalał w ataku Garcia. W bloku nieźle spisywał się Stepanenko. Po przeciwnej stronie siatki sprawę w swoje ręce wziął Andre i wkrótce Brazylijczycy zostawili rywali daleko za sobą (15:10). Chwilowa dekoncentracja siatkarzy brazylijskich i popełniane w konsekwencji tego błędy spowodowały, że ich przewaga zmniejszyła się do dwóch punktów 18:16. Parę mobilizujących słów trenera Bernardo Rezende skutecznie podziałało na jego zawodników. Znakomicie w ataku oraz bloku zaczął grać Dante. Nie zawodził również środek. Pozwoliło to Brazylijczykom zakończyć seta wynikiem 25:22.

Na trzecia część spotkania reprezentanci Argentyny wyszli zrezygnowani w przeciwieństwie do siatkarzy brazylijskich, którzy tryskali energią. Znowu znakomicie funkcjonował środek. Mistrzowie świata nękali rywali również zagrywką. Asem serwisowym popisał się Marcelinho. Na pierwszej przerwie technicznej Brazylia prowadził 8:4. Po kolejnym bloku na Chavezie (10:4) na słówko swoich zawodników poprosił argentyński szkoleniowiec. Nie przyniosło to pożądanych efektów, Argentyńczycy czekali już tylko na koniec tej klęski. Na drugiej przerwie technicznej Brazylijczycy prowadzili 16:9. Zawodnicy argentyńscy nie mogli sforsować szczelnego brazylijskiego „muru”. Mimo desperackiej gry Argentyny w obronie reprezentacja Brazylii spokojnie zmierzała do końcowego zwycięstwa. Ostatni punkt tego spotkania to prezent dla rywali od Milinkovica – atak w aut. Brazylijczycy zmiażdżyli przeciwników 25:16.



Nie jestem zadowolony z gry, ponieważ graliśmy poniżej naszego poziomu w przyjęciu – mówił na pomeczowej konferencji brazylijski trener Bernardo Rezende – Również atak nie wyglądał najlepiej. Jutro grając przeciwko Rosji musimy zagrać o wiele lepiej, ponieważ stajemy przeciwko bardzo silnej i doświadczonej drużynie. Wtórował mu Giba, kapitan reprezentacji Brazylii – Jutro zapowiada się ciężki mecz, ponieważ są tylko trzy miejsca premiowane awansem do igrzysk w Pekinie, o które walczą cztery drużyny. Rosja świetnie gra na tym turnieju i musimy dokładnie przestudiować ich grę. Wszyscy zawodnicy, nie tylko Semen Połtawskiy mają trudną i bardzo silną zagrywkę, co można było zaobserwować na tegorocznym finale Ligi Światowej. Brazylia ma znakomite przyjęcie, wprawdzie nie graliśmy dzisiaj zbyt dobrze w tym elemencie, ale jutro jest nowy dzień i następny mecz.

Podobała mi się gra naszych środkowych – ocenił argentyński szkoleniowiec Jon Uriarte – Gra przeciw Brazylii zawsze wymaga ogromnego wysiłku, ale skorzystaliśmy wiele na tym spotkaniu. Cieszę się widząc, jak moja drużyna rozwija się i współpracuje ze sobą.

Argentyna – Brazylia 0:3

(20:25, 22:25, 16:25)

Składy zespołów:

Argentyna: Stepanenko (9), Orduna, Chavez (7), Garcia (10), Quiroga (6), Aschemacher (8), Meana (l) oraz Milinkovic (1), Scholtis i De Cecco

Brazylia: Marcelo (1), Giba (8), André Nascimento (14), Gustavo (10), Rodrigo (11), Dante (8), Sérgio (l) oraz Anderson i Rezende


Spotkanie zaczęło się bardzo obiecująco dla wicemistrzów Europy – Yuri Berezhko popisał się asem serwisowym. Po chwili odpowiedział na niego Vladimir Nikolov. Kiepskie przyjęcie Rosjan powodowało kłopoty z rozegraniem i atakiem. Dzięki wysokiej dyspozycji Mateya Kazyiskiego Bułgaria prowadziła 8:6 na pierwszej przerwie technicznej. Na parkiecie panowała nerwowa, napięta atmosfera. Prawidłowo funkcjonujący blok umożliwiał Bułgarom utrzymywanie przewagi. Na skrzydłach brylowali Kazyiski i Todor Aleksiev. Na drugiej przerwie technicznej Bułgaria w dalszym ciągu prowadziła – 16:14. W końcówce pierwszej partii siatkarze rosyjscy usiłowali zmienić obraz sytuacji za pomocy mocnych zagrywek, jednak zamiast poprawy wyniku można było oglądać festiwal zepsutych zagrywek w ich wykonaniu, w czym celował Alexey Ostapenko. Z pomocą przeciwników bułgarska drużyna spokojnie „dowiozła” zwycięstwo do końca seta. Ostatni punkt zdobył Kazyiski. Niespodzianka na początek spotkania – 25:21 dla reprezentacji Bułgarii.

W drugiej odsłonie spotkania widać było ogromną mobilizację u Rosjan, co zaowocowało prowadzeniem 5:3. Na pierwszej przerwie technicznej nadal utrzymywali dwupunktową przewagę (8:6). Skuteczny blok i najsilniejsza broń rosyjska, zagrywka ( asy Alexandra Volkova i Berezkhi ) pozwoliły zwiększyć prowadzenie do czterech punktów (16:12). Po drugiej przerwie technicznej straszyć Bułgarów swoją zagrywką i blokiem zaczął Semen Poltawskiy (18:13). Kazyiski usiłował poderwać swych kolegów do walki, zaczął działać blok i wkrótce przewaga rosyjskiej drużyny zmniejszyła się do trzech oczek. Po występie Andreya Zhekova w polu zagrywki było już 21:20. Jednak perfekcyjne rosyjskie przyjęcie oraz skuteczność Poltawskiy’ego w ataku pozwoliły podopiecznym trenera Vladimira Alekny zachować przewagę i zwyciężyć w drugim secie. Ostatni punkt drugiej części spotkania „podarował” Rosji Nikolov posyłając zagrywkę w aut. 25:23 dla Rosjan i walka zaczęła się na nowo.

Trzecią partię reprezentacja Bułgarii zaczęła dosyć nerwowo, często myliła się w zagrywce. Dzięki błędom rywali na pierwszej przerwie technicznej Rosjanie prowadzili już 8:5. Siłą napędową „Sbornej” był Sergey Tetyukhin, wyróżniający się zarówno w obronie jak i w ataku. Bułgarzy ponownie pokazali, że nie poddają się tak szybko. Za sprawą świetnej gry kapitana drużyny bułgarskiej Plamena Konstantinova , a także Nikolova szybko zniwelowali straty do jednego punktu (16:15). Po drugiej przerwie technicznej Kazyiski i Nikolov kontynuowali obijanie rosyjskiego bloku i po chwili Bułgaria wyszła na prowadzenie 19:18. Kilka błędów rosyjskich zawodników końcówce ułatwiło siatkarzom z Bałkanów odniesienie zwycięstwa w trzecim secie. Bułgarzy zwyciężyli 25:21 po autowej zagrywce Berezhki.

Początek czwartego seta to walka punkt za punkt, jednak cały czas inicjatywa należała do Bułgarów. Wtedy szkoleniowiec rosyjski postanowił wprowadzić na boisko Pavla Abramowa w miejsce Tetyukhina. Na pierwszej przerwie technicznej Bułgaria prowadziła jednym punktem (8:7). Po wznowieniu gry nadal na parkiecie toczyła się wyrównana walka, atak za atak, blok za blok. Na drugie przerwie technicznej ponownie lepsi byli podopieczni trenera Martina Stoeva (16:15), lecz po powrocie na parkiet ich skuteczność w ataku wyraźnie się obniżyła i Rosjanom udało się wypracować trzypunktową przewagę (21:18). Znakomicie w przyjęciu grał rosyjski libero Alexey Verbov. Za sprawą Aleksieva Bułgarom udało się „dogonić” Rosjan, lecz dobra forma Berezhki w końcówce spotkania pozbawiła ich szans na zwycięstwo. Reprezentacja Rosji zwyciężyła 25:22 i zapowiadało się to, co kibice lubą najbardziej – bardzo emocjonujący tie-break.

Na początku piątego seta „Sborna” od razu złapała wiatr w żagle i dzięki silnym serwisom oraz skutecznemu blokowi prowadziła 5:2. Wtedy karta odwróciła się i blok z kolei zafunkcjonował po drugiej stronie siatki. Remis 5:5. Dzięki atakom Konstantinova brązowi medaliści ostatnich mistrzostw świata prowadzili 8:7 na pierwszej przerwie technicznej. Po wznowieniu gry na parkiecie toczył się pojedynek Kazyiski contra Volkov. Wynik nadal był remisowy 10:10. Alexey Kuleshov zaczął mylić się w ataku i szybko Bułgaria „odskoczyła” na trzy punkty 13:10. Bułgarzy raz zwietrzywszy szansę zwycięstwa już jej nie zmarnowali. Ostatni punkt spotkania zdobył Nikolov po skutecznym bloku na Poltavskiym. Bułgaria zwyciężyła 15:12 i stała się pierwszy pogromcą niepokonanej dotąd w Pucharze Świata Rosji.

Bułgaria – Rosja 3:2

(25:21, 23:25, 25:22, 22:25, 15:12)

Składy zespołów:

Bułgaria: Ivanov (7), Zhekov (3), Gaydarski (11), Kaziyski (22), Nikolov V. (21), Aleksiev (5), Salparov (l) oraz Tsvetanov, Yordanov, Nikolov N. i Konstantinov (9)

Rosja: Poltavskiy (18), Tetyukhin (8), Khamuttskikh (3), Berezhko (17), Volkov (14), Kuleshov (11), Verbov (l) oraz Kruglov (1), Abramov (4), Grankin i Ostapenko (1)


Reprezentacja USA dzięki zwycięstwu nad Japonią zachowała szanse na podium Pucharu Świata, a tym samym na awans do igrzysk olimpijskich w Pekinie. Nie mieli najmniejszych problemów z pokonaniem gospodarzy turnieju, którzy tylko w drugim secie nawiązali równorzędną walkę. Już od początku spotkania zaznaczyli swoją dominację. W ataku wyróżniał się Wiliam Priddy, natomiast skuteczny blok stawiał Gabriel Gardner. Skuteczną zagrywką nękał rywali Riley Salmon. Szybko zbudowali czteropunktową przewagę. Japonia odpowiadała atakami Yamamury i Gottsu, lecz nie wystarczało to na rozpędzonych Amerykanów. Na drugiej przewie technicznej siatkarze USA prowadzili 16:9 i już widać było, kto będzie „rządził” w tym spotkaniu. Japończycy ułatwiali swoim przeciwnikom sprawę, popełniając błędy w ataku i zagrywce. Niekorzystną sytuację próbował ratować Yamamoto, lecz Amerykanie szczelnym blokiem pohamowali jego zapały. W ataku rewelacyjnie grał Gardner. Mimo spektakularnych obron siatkarze japońscy nie zdołali nic już zdziałać na parkiecie i podopieczni trenera Hugh McCutcheona zapisali na swym koncie zwycięstwo w pierwszej części spotkania 25:18.

Drugi set Japończycy zaczęli od mocnego uderzenia – skuteczne bloki i udane ataki zapewniły im dwupunktową przewagę (6:4). Amerykanie dodatkowo popełniali błędy w ataku. Przy stanie 11:8 amerykański szkoleniowiec postanowił powiedzieć swym podopiecznym parę słów. Podziałały one na tyle motywująco, że po chwili na tablicy widniał remis 13:13. Drużyna zaczęła dobrze grać w bloku, ponadto znacznie poprawiła przyjęcie, szczególnie amerykański libero Richard Lambourne. Prze chwilę gra toczyła się punkt za punkt. Następnie przewagę uzyskali siatkarze amerykańscy 22:20, co z kolei spowodowało, ze do boju ostro ruszyli zawodnicy Kraju Kwitnącej Wiśni i wyrównali stan seta. I znów powtórka z rozrywki dwa punkty przewagi Amerykanów i odrabianie strat przez gospodarzy PŚ (25:25). Wreszcie reprezentacja USA wykorzystała trzecią piłkę setową, a konkretnie uczynił to Priddy blokując atak Yamamoto. 27:25 dla Amerykanów, Ku rozczarowaniu licznie zgromadzonej w hali publiczności Japończycy przegrywali już 0:2.

W trzecim secie widać było, że drużyna USA chce sprawę załatwić szybko i jak najmniejszym kosztem sił. Na pierwszej przerwie technicznej prowadzili już czterema punktami (8:4). W ataku znakomicie grał Priddy. Siatkarze reprezentacji Japonii nie mogli przedrzeć się przez przez świetnie funkcjonujący blok . Gdy Ryan Millar„sprezentował” Yamamurze kolejną efektowną czapę, intensywnie dopingująca dotychczas swoich pupili publiczność kompletnie zamilkła. Do walki zerwał się jeszcze Gottsu i z jego sprawą Japończycy zbliżyli się do USA na dwa punkty. Amerykanie szybko otrząsnęli się z chwilowego zastoju i na drugiej przerwie technicznej prowadzili już 16:11. Festiwal błędów w ataku i zagrywce w drużynie japońskiej pomógł Amerykanom szybko i łatwo zwyciężyć także i w tej partii meczu. Spotkanie efektownie zakończył Salmon blokująć Chibę. Reprezentacja USA zdecydowanie zwyciężyła 25:19.

Japonia – USA 0:3

(18:25, 25:27, 19:25)

Składy zespołów:

Japonia: Shimizu Kunihiro(3), Usami Daisuke(3),Yamamoto Takahiro(14), Matsumoto Yoshihiko(4), Yamamura Kota(3), Ishijima Yusuke(l), Koshikawa Yu(11)

USA: Ball Lloy(2), Lee David(4), Priddy William(16), Millar Ryan(6), Salmon Riley(12), Gardner Gabriel(15), Lambourne(l)

Zobacz również:

Wyniki 9. serii spotkań oraz tabela Pucharu Świata siatkarzy

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Świata

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2007-11-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved