Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Stępień – żywioł pod klapą garnituru

Wojciech Stępień – żywioł pod klapą garnituru

Z trenerem Jadaru Sport Radom, Wojciechem Stępniem, o szybkiej decyzji przyjęcia oferty ekstraligowego zespołu, o zwycięstwie nad Skrą Bełchatów i innych aspektach siatkarskiej sztuki, rozmawiawał dziennikarz "Życia Radomskiego".

Ponad rok trenerzy z najwyższej półki szukali sposobu na to, aby w sezonie zasadniczym poskromić mistrza Polski i uczestnika elitarnych rozgrywek Ligi Mistrzów Skrę Bełchatów. Nie można więc zacząć inaczej rozmowy niż od pytania, jak trener, który dopiero zdobywa szlify w Polskiej Lidze Siatkówki, dokonał tego, co przez wszystkich uznawane jest za cud?

W sporcie, jak w wielu innych dziedzinach życia, trzeba mieć nieco szczęścia. Co więcej, chociaż nikt w szatni nie powiedział tego głośno, gdzieś w głowach przemykały się zapewne niezbyt odważne marzenia o ewentualnym urwaniu polskim „galacticos” chociaż jednego seta. Przed takimi spotkaniami nikogo nie trzeba dodatkowo mobilizować. Już sama możliwość zmierzenia się ze sławami polskiej siatkówki, co więcej, szansa na utarcie im nosa były wystarczającym bodźcem do gry ponad swoje możliwości. Najbardziej cieszyłem się z tego, że umiejętnie wykorzystaliśmy zacięcie się naszego rywala i jego chwilowy przestój. Wszak to właśnie takie umiejętności decydują o wielkości drużyny.



Mówi Pan, jakby w PLS pracował od lat. Tymczasem wejście Pana do grona trenerów najwyższego szczebla rozgrywkowego było równie niespodziewanie jak zwycięstwo radomian nad Skrą…

Tak samo jak nagle pojawiła się oferta objęcia zespołu seniorów, tak samo szybko podjąłem decyzję o jej przyjęciu. Nie jest tajemnicą, że praca w drugiej lidze różni się znacznie od tej wykonywanej w ekstraklasie. Razem z siatkarzami zbieram jednak doświadczenia i jak na razie nasza współpraca wygląda niezwykle obiecująco.

A na czym polega wspomniana przez Pana odmienność pracy w drugiej lidze, czyli de facto trzecim froncie siatkarskim, od trenowania zespołu występującego w PLS?

Po tym, jak przejąłem zespół, tempo pracy mieliśmy niezwykle szalone. Nie miałem więc nawet okazji zastanowić się, jak bardzo różni się działalność na wspomnianych dwóch płaszczyznach. Wydaje mi się jednak, że w żadnym wypadku nie można porównywać poziomu wyszkolenia, co pociąga za sobą niemożność zestawienia obok siebie wielu plusów i minusów. W drużynach juniorskich, a taką właśnie jest KS Jadar, kładliśmy nacisk na wyszkolenie ogólne. W Jadarze Sport mamy do czynienia z przygotowaniem specjalistycznym. Dla mnie osobiście niezwykle ważnym elementem w zespole jest stworzenie odpowiedniej atmosfery. Od pierwszego treningu wszyscy dbamy o to, abyśmy czuli się w szatni jak w domu.

Taki klimat udało wytworzyć się Panu w drużynie juniorów. Nie żal było odchodzić od ekipy, z którą zdobyło się tytuł wicemistrza Polski?

Gdy podejmowałem decyzję o objęciu Jadaru Sport, pojawiły się myśli odnośnie do przyszłości moich poprzednich podopiecznych. Byłem jednak przekonany, że powinienem zdecydować się na pracę w PLS. Co więcej, nie przeszkadza to, abym – kiedy tylko będzie taka potrzeba – pomógł Arkowi Sawiczyńskiemu. Zresztą nigdy nie odrzuciłbym wyciągniętej w moim kierunku dłoni żadnego z naszych chłopaków.

Przejął Pan drużynę w momencie, kiedy sprawiała wrażenie rozbitej, bezsilnej wobec wyżej rozstawionych rywali i chyba także wobec samej siebie. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w ciągu kilku dni sytuacja odwróciła się o 180 stopni…

Po pierwsze, to nie brałem drużyny w ciemno. Widziałem ją w kilku spotkaniach, więc miałem rozeznanie, na co stać każdego jej zawodnika. Często sprawiali oni wrażenie, jakoby ich najsłabszą stroną była psychika. Potrzeba im było nieco spokoju, luzu i radości z gry. Gdyby pozbawić ich możliwości wprowadzenia tych elementów w pojedynkach z Delectą czy Skrą, nie łudźmy się, ale z pewnością zakończyłyby się one sromotnymi porażkami. Nie można zapomnieć także o istotnym elemencie, jakim jest wysokie ryzyko. W naszym przypadku jest nim mocna i agresywna zagrywka. Jak widać, dotychczas przynosi nam masę korzyści.

Podopiecznym udziela się chyba także Pana podejście i zaangażowanie w wykonywanie obowiązków. Wszak w trakcie meczu można odnieść wrażenie, że gdyby nie garnitur, to wbiegłby Pan na parkiet i chciał swoją żywiołowość przekazać każdemu z zawodników.

Może jest to pozostałość po niedalekiej przeszłości. Jeszcze dwa lata temu uczestniczyłem w rozgrywkach jako zawodnik. Nie potrafię wyłączyć się z gry i bez emocji obserwować poczynań chłopaków. Widzę jednak, że siatkarzom na dobru drużyny zależy tak samo, jak mnie. A przy takim podejściu oraz dyspozycji miejsce w pierwszej szóstce powinniśmy wywalczyć bez problemu.

Gdy opadły emocje związane ze spektakularnymi zwycięstwami, wiele osób odważyło się sięgnąć pamięcią siedem lat wstecz i pamiętnego zwycięskiego boju Czarnych Radom z Mostostalem Kędzierzyn-Koźle. Radomianie byli jedynymi pogromcami późniejszego mistrza Polski. Sami jednak musieli opuścić szeregi ekstraklasy…

Gdybym wierzył, że możemy zagrać analogicznie do wspomnianego sezonu, to moja praca w roli trenera nie miałaby sensu. Jak w większości życiowych sytuacji pojawiają się jednak takie osoby, które w danej chwili są dla nas niezbyt życzliwe. Mam nadzieję, że mimo wszystko nie życzą nam doświadczenia podobnej sytuacji jak w Czarnych. Poza tym w Radomiu jest niezwykle zwarte grono naszych sympatyków, którzy na pewno jeszcze nieraz będą z nas dumni.

Z racji zgrupowania kadry narodowej przed turniejem preeliminacyjnym do igrzysk olimpijskich w rozgrywkach nastąpi przerwa. Planuje Pan dla swoich podopiecznych niespodziankę w tym czasie?

Na pewno jego część wykorzystamy na odpoczynek po morderczym maratonie, który przebyliśmy w ubiegłym tygodniu. Następnie czeka nas mnóstwo ciężkiej pracy, bowiem tuż po przymusowej pauzie rozegramy kilka ekscytujących i niezwykle ważnych dla nas pojedynków.

źródło: Życie Radomskie

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-11-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved