Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Aleksandra Przybysz: Widać postęp w polskiej siatkówce

Aleksandra Przybysz: Widać postęp w polskiej siatkówce

W turnieju Pucharu Polski, rozegranym od piątku do niedzieli w Bielsku-Białej, zespół BKS pokazał dwa oblicza. To najkorzystniejsze kibice mogli oglądać w sobotę, kiedy ekipa Wiktora Kreboka koncertowo rozprawiła się z Farmutilem Piła.

Gorzej było w niedzielę, kiedy słabe strony BKS bezlitośnie obnażyła Muszynianka Muszyna, w której prym wiodła Aleksandra Przybysz… była kapitan zespołu z Bielska-Białej.

Przez pięć lat grała pani w Bielsku-Białej. Potem wyjechała za granicę. Teraz, gdy zdecydowała się pani na powrót, wybrała pani Muszyniankę. Dlaczego nie BKS Aluprof?



Aleksandra Przybysz: Bielsko to był mój pierwszy i jedyny klub w Polsce. Grałam tu pięć lat i spędziłam wspaniałe chwilę. Przy wyborze klubu miałam ogromny dylemat. Długo się zastanawiałam. Ostatecznie wybór padł na Muszynę. Wiele względów zaważyło, m.in. sprawy finansowe. W Muszynie wiedziałam, jaki będzie zespół. Natomiast słyszałam, że wiele dziewczyn ma oferty gry w Bielsku. Pomyślałam, że nie będę się pchała tam, gdzie będzie nas potem sześć czy siedem zawodniczek.

Ale sentyment pozostał?

Tak, bo już w pierwszym meczu Pucharu Polski z Piłą jakoś tak smutno mi się zrobiło. Ale oprawa turnieju była na wysokim poziomie. Nasz mecz z Piłą to była porażka. Byłyśmy bezradne. Dobre spotkania tego turnieju to mecze BKS z Piłą i nasz z BKS. Widząc w sobotę w jakim BKS był gazie, wiedziałyśmy, że jak im pozwolimy na taką grę, ciężko będzie z nimi wygrać. Wyszyłyśmy bardzo zmobilizowane. Po porażce z Piłą chciałyśmy się zrehabilitować. Decydujące znaczenie miała zagrywka, z którą siatkarki BKS nie mogły sobie poradzić.

A dlaczego zdecydowała się Pani wrócić do Polski?

Brakowało mi rodziny. Przez trzy lata nie miałam wielu okazji, by przyjeżdżać do Polski i spotykać się z rodziną. A tego brakowało mi najbardziej.

Czego się Pani nauczyła we Włoszech?

Gry na równym poziome, która pozwala wygrywać mecz. W serie A2, gdzie grałam przez dwa lata było 16 zespołów. Każdy mógł wygrać z każdym i przegrać z każdym. Nie było tak jak w A1, gdzie pięć drużyn walczy o mistrza, a pięć o utrzymanie.

Czy są duże różnice między polską, a włoską siatkówką?

Czasem wydaje mi się to wszystko przesadą. Jest teraz moda na włoskich trenerów i włoską szkołę. Wiadomo, nie można im nic ująć, bo to są dobre treningi. Ale w Polsce przecież też się trenuje ciężko. We Włoszech zwraca się uwagę na elementy, od których się zaczyna, czyli zagrywkę czy przyjęcie. Nad nimi bardzo wiele pracuje się na treningach.

Czy przez te trzy lata pani nieobecności liga polska się zmieniła?

Jestem mile zaskoczona, bo widać postęp w polskiej siatkówce. Hale są robione na najwyższym poziomie, kibice przychodzą, jest ich coraz więcej i to jest bardzo pozytywna zmiana.

Rozmawiał: Łukasz Klimaniec (Dziennik Zachodni)

źródło: Dziennik Zachodni

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, Puchar Polski, Tauron Liga

Więcej artykułów z dnia :
2007-11-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved