Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga: Kolejne zwycięstwo gdańskiego Trefla

I liga: Kolejne zwycięstwo gdańskiego Trefla

Mecz między Treflem Gdańsk a Orłem Międzyrzecz był emocjonujący, choć nie tylko dlatego, że obie drużyny są beniaminkami w I lidze, lecz również dzięki dopingowi wspaniałych kibiców.

Już na samym początku meczu międzyrzeczanie objęli 3-punktowe prowadzenie (4:1), na co od razu zareagował trener Trefla Wojciech Kasza. Po czasie skutecznie zaatakował z prawego skrzydła Krzysztof Hajbowicz. Kamil Sekuła zdobył punkt po tym, jak jego kolega wybronił piłkę nad trybunami. Chwilę potem ten sam zawodnik został zatrzymany przez potrójny, gdański blok. Ale już w następnej akcji ponownie skończył atak. Potem zaserwował jeszcze asa. Po zatrzymaniu blokiem Krzysztofa Hajbowicza (10:5) trener Gdańska poprosił o drugą przerwę. Przewaga Orła nadal rosła. Szczególny problem Trefl miał z przyjęciem zagrywki. W dwóch akacjach pod rząd Wojciech Serafin nie przyjął piłek wprowadzanych do gry przez Grzegorza Pająka (15:8). Potem Piotr Poskrobko i Krzysztof Kocik zderzyli się przy odbiorze zagrywki Kamila Sekuły. Międzyrzeczanie prowadzili już 20:12. Wtedy w Treflu nastąpiła zmiana na pozycji rozgrywającego: Łukasza Kruka zastąpił Marcin Drabkowski. I to odmieniło grę gospodarzy, którzy zaczęli odrabiać straty. Trzykrotnie zablokowali przeciwników (w tym dwa razy kapitana Wojciecha Wesołowskiego). Mocne zagrywki Krzysztofa Kocika bardzo utrudniły gościom rozegranie i wyprowadzenie skutecznych akcji. Kolejne zablokowanie Wojciecha Wesołowskiego oraz atak Krzysztofa Hajbowicza dały zwycięstwo gdańszczanom w tym secie.

W drugiej odsłonie od prowadzenia zaczął Trefl (6:2). Duża zasługa w tym zagrywek Dariusza Szulika, który utrudnił rozegranie przeciwnikowi, a jeden punkt zdobył asem serwisowym. Przewaga ta cały czas rosła (10:3, 12:4, 16:9). Punkty zdobywane przez gości w dużej części były wynikiem zepsutych zagrywek, których w tym secie było wiele po obu stronach siatki. Siatkarze Orła próbowali walczyć (zablokowali Witolda Chwastyniaka i dwukrotnie Krzysztofa Kocika) i zmniejszyli przewagę Trefla do dwóch punktów. Jednak po atakach Wojciecha Serafina i autowej zagrywce Wojciecha Wesołowskiego, który obronił pierwszą piłkę setową, zwycięstwem ponownie cieszyli się gdańszczanie.



Na początku seta trzeciego bardziej widoczni byli międzyrzeczanie (3:2, 6:3, 9:5). Jednak udane bloki gdańszczan doprowadziły do zbliżenia punktowego. Od stanu 11:9 do 16:14 dla gości punkty zapisywane była raz jednej, raz drugiej drużynie. Do remisu (16:16) doprowadził blokiem Jarosław Stancelewski. Kolejny blok tego środkowego razem z Krzysztofem Hajbowiczem dał prowadzenie gospodarzom. Kolejny remis (20:20) miał miejsce po ataku Krzysztofa Hajbowicza w antenkę. Żaden z zespołów nie odskoczył dalej niż na jeden punkt. Dopiero as serwisowy Wojciecha Serafina dał gdańszczanom dwupunktowe prowadzenie (24:22). Jeszcze błąd (atak w siatkę) Wojciecha Szczurowskiego (24:23) pozwolił siatkarzom Orła mieć nadzieję, że będą grać dalej, jednak atak ze środka Witolda Chwastyniaka zakończył mecz.

W obu drużynach nie wystąpili dwaj podstawowi gracze: Wojciech Winnik (Trefl) i Michał Gaca (Orzeł). Najwięcej emocji było w pierwszym secie. Goście prowadzili wysoko (20:12) i wydawało się, że bez problemu wygrają tę odsłonę. Jednakże gdańszczanie odrobili straty i wygrali 25:23! Radość kibiców i sztabu szkoleniowego była ogromna, jakby po zakończeniu ważnego meczu. Podobna sytuacja (jednak z zamienionymi rolami) miała miejsce w drugim secie. Tym razem to Trefl wysoko prowadził, a Orłowi udało się go dogonić, ale nie przegonić. Ponownie triumfowali Pomorzanie. Jednak ten set z powodu wielu zepsutych zagrywek był nieciekawy. Ostatnia odsłona była najbardziej wyrównana; przez większą część walka toczyła się punkt za punkt.

Podsumowując, należy powiedzieć, że mecz był bardzo emocjonujący, na co wpływ miał zapewne fakt, że przeciw sobie grały dwa beniaminki I ligi. Jednakże wielka liczba zepsutych zagrywek (którą niestety obserwujemy od początku sezonu) negatywnie rzutuje na obraz spotkania. Swoje „trzy grosze” dołożyli również sędziowie. Sędzia główny miał problemy z komunikacją z sędziami liniowymi. Kilkakrotnie zmieniał swoją decyzję, a raz nawet w sytuacji spornej kazał powtórzyć akcję.

Należy jeszcze podkreślić, że w hali gdańskiego MOSiR-u już dawno nie było takiego dopingu. Z Międzyrzecza przyjechała kilkunastoosobowa grupa kibiców. Najpierw nastąpiła wymiana szalików, a potem wielkie kibicowanie. W tym zdecydowanie wygrali goście. Nawet zabawna gdańska maskotka – Treflik – nie zdołała swoim fantastycznym tańcem przytłumić okrzyków międzyrzeczan, których na ulicy było słychać jeszcze długo po meczu.

Trefl Gdańsk – Orzeł Międzyrzecz 3:0

(25:23, 25: 19, 25:23)

Składy zespołów:

Trefl Gdańsk: Witold Chwastyniak, Wojciech Serafin, Wojciech Szczurowski, Łukasz Kruk, Jarosław Stancelewski, Krzysztof Hajbowicz, Piotr Poskrobko (l) oraz Krzysztof Kocik, Dariusz Szulik, Marcin Drabkowski, Waldemar Świrydowicz.

Orzeł Międzyrzecz: Grzegorz Pająk, Michał Pajor, Kamil Sekuła, Adrian Hunek, Michał Jakubczak, Wojciech Wesołowski, Krystian Pachliński (l) oraz Patryk Wojtysiak, Wojciech Janas, Paweł Dziekanowski, Mariusz Szulikowski.


Pomeczowe wypowiedzi trenerów:

Panie trenerze, w dzisiejszym meczu nie wystąpił Wojciech Winnik. Jaka była tego przyczyna?

Wojciech Kasza (Trefl Gdańsk): Wojtek podczas ostatniego meczu w Bielsku, podczas wykonywania padu, doznał urazu kości krzyżowej. Lekarz zalecił mu odpoczynek do najbliższego poniedziałku, także od przyszłego tygodnia wraca do treningu i w następnym meczu już na pewno wystąpi.

Dzisiaj zastąpił go Krzysztof Hajbowicz. Jak Pan ocenia jego grę?

Jestem mile zaskoczony jego dzisiejszą postawą na boisku. Od pierwszego seta bardzo dobrze wprowadził się do gry.

Przed wami tydzień przerwy w rozgrywkach ligowych. Jak macie zamiar wykorzystać ten czas?

Na pewno na treningi, będziemy przygotowywać się do kolejnego spotkania. Na pewno chłopaki dostaną także kilka dni wolnego, gdyż od kilku miesięcy nie mieli oni praktycznie wolnego weekendu. Najbliższy mecz gramy w Pucharze Polski z MKS Bzurą Ozorków, więc myślę, że będzie to dla nas okres na złapanie oddechu przed kolejnymi spotkaniami w lidze.


Panie trenerze, mecz przegrany przez Pańską drużynę. Jakby Pan podsumował to dzisiejsze spotkanie?

Andrzej Stanilewicz (Orzeł Międzyrzecz): Z jednej strony jestem zadowolony pomimo przegranej. Zespół Trefla był tutaj zdecydowanym faworytem. Ja mam bardzo młody zespół, najmłodszy w lidze. Uważam, że godnie stawiłem czoła. Na boisku wyszedł brak doświadczenia, młodość, szkolne błędy, ale była to dla mnie dobra lekcja, która na pewno będzie procentować w następnych spotkaniach.

A czy do porażki mogło przyczynić się to, że w zeszłym tygodniu Pański zespół pauzował?

Nie sądzę. Gramy w tej chwili bez podstawowego zawodnika skrzydłowego – Michała Gacy, który jest zdecydowanym liderem zespołu. Myślę, że gdyby on dzisiaj wystąpił to przynajmniej ten pierwszy set byśmy rozstrzygnęli na naszą korzyść. Nie można prowadzić 20:12 i przegrać partię.

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2007-11-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved