Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Jacek Grabowski: Musimy grać zespołowo

Jacek Grabowski: Musimy grać zespołowo

W piątek i sobotę siatkarki Centrostalu Bydgoszcz przed własną publicznością rozegrają trzeci już turniej Pucharu Polski. - Musimy położyć akcent na zespołowość gry. W niej musi tkwić nasza siła - powiedział szkoleniowiec bydgoszczanek.

Siatkarki z północnej Polski zmierzą się w nim z MMKS Dąbrową Górniczą, beniaminkiem Ligi Siatkówki Kobiet oraz Energą/Gedanią Gdańsk. Rozgrywki ligowe bydgoszczanki, prowadzone w tym sezonie po raz pierwszy przez Jacka Grabowskiego, rozpoczną na początku grudnia. W Pucharze zmierzą się jednak jeszcze w ostatnim turnieju z faworytami ligi: Winiarami Kalisz, Aluprof Bielsko-Biała i Farmutilem Piła.

Pana podopieczne są już dziś w formie?



Nie jesteśmy jeszcze zespołem. Ten dopiero się tworzy. Mamy nową rozgrywającą Martę Plutę, która z żadną z dziewczyn nie grała dotąd. Zawodniczki muszą znaleźć ze sobą wspólny język. Graliśmy wprawdzie już wiele spotkań, lecz nie mieliśmy w okresie przygotowawczym wszystkich zawodniczek. Kadra jest praktycznie nowa; oprócz wspomnianej rozgrywającej pojawiły się dwie nowe zawodniczki – Dominika Kuczyńska i Petia Cekova. Dlatego dobrze się stało, że możemy dużo grać przed ligą, dziewczynom jest to bardzo potrzebne.

Jakiej siatkówki mogą spodziewać się kibice?

Do takiej, jaką chciałbym żebyśmy grali, jeszcze nam brakuje. Musimy grać, przede wszystkim, w oparciu o dobre, odważne wręcz rozegranie. Dlatego dużo zależy od rozgrywającej. Marta musi zatem grać pod ten zespół. Przy braku dużej siły ataku, dziewczęta powinny szukać wygranej sztuką, sprytem, taktyką. To z kolei musi być oparte o dobrą grę w obronie i przyjęcie zagrywki. Gra na takim poziomie wymaga zaś dużo pracy.

Rola rozgrywającej to jedno, drugie ważne zadanie to zastąpienie Kowalkowskiej.

To prawda. Takiej zawodniczki, jak Ewa, w zespole nie ma i na razie nie będzie. Pracuje się na to latami. Dlatego musimy położyć akcent na zespołowość. W niej musi tkwić nasza siła. Pod nieobecność Kowalkowskiej atak musi się rozkładać na inne zawodniczki. Choćby środkowe; wierzę, że uda się stworzyć taką sytuację, że środkowe będą brały ciężar na siebie i stwarzały jednocześnie komfort skrzydłowym. I tu wracamy do punktu wyjścia – aby wszystko funkcjonowało jak należy potrzebne będzie rozumienie się w „ciemno“ z rozgrywającą.

Rozumiem zatem, że zespołowość to pańska filozofia siatkówki?

Tak, obojętnie czy z kobietami czy mężczyznami, dążyłem do stworzenia zespołu. Staram się zawsze przekonać wszystkich, że jako zespół są w stanie „przenosić góry”. Oczywiście, wiele zależy od indywidualnych predyspozycji, ale tylko zespół jest w stanie dużo zdziałać. Tylko w silnej wspólnocie można coś osiągnąć. Wiem z doświadczenia, że często więcej niż się mogło wcześniej wydawać. Chciałbym to osiągnąć z Centrostalem. I to, przede wszystkim, chciałbym osiągnąć z Centrostalem.

Miał pan okazję pracować z drużynami kobiecymi i z męskimi. Co odróżnia z nimi pracę? Coś jest łatwiejsze, trudniejsze?

Bardzo dobrze wspominam trzy lata pracy z mężczyznami. A bałem się tego wyzwania, jak nigdy, bowiem wcześniej nie miałem takich doświadczeń. Udało nam się właśnie zespołowością awansować do PLS, choć wówczas i bydgoska Delecta, i Jadar Radom miały mocniejsze personalnie składy. A potem utrzymaliśmy się na szóstym miejscu, choć wielu widziało w nas spadkowicza. Praca z kobietami jest wdzięczniejsza, ponieważ te bardziej ufają trenerowi, potrafią się w pewien sposób „oddać“ grze. U mężczyzn jest sporo graczy uważających, że wiedzą o siatkówce więcej, albo wszystko. Przekonać takich do własnej koncepcji można własnym autorytetem i konkretnymi argumentami. Na autorytet trzeba pracować latami, dopiero kiedy to się stanie jest łatwiej przekonać lub skłonić do odważniejszej gry, namówić do ryzyka w zagrywce. Kobiety są bardzie zachowawcze. Siatkówkę męską odróżnia także zdecydowanie większa siła ataku i zagrywki oraz solidniejszy blok. To powoduje, że pracuje się bardziej nad doskonaleniem tych elementów. U dziewcząt więcej jest działań obronnych, piłek sytuacyjnych, a akcje są dłuższe. Dlatego psychika gry jest inna. Widzę także jeszcze jedną istotną różnicę – wśród siatkarek grupa grająca na jakimś wyższym poziomie jest mniejsza niż u siatkarzy. Łatwiej jest zbudować zatem solidny zespół męski. Z drugiej strony – ostra konkurencja powoduje, że młodym graczom trudniej jest się przebić do składu. Starałem się jednak zawsze znaleźć złoty środek. Stąd w Gwardii żeńskiej grały – jako nastolatki – Joasia Kaczor czy Ania Barańska, a w męskim zespole dałem szansę Bartoszowi Janeczkowi, dziś znajdującemu się w szerokiej kadrze Lozano, czy na libero Radkowi Szymczakowi, występującemu obecnie w Politechnice Warszawa.

Czy prowadzony przez pana zespół wygra wreszcie z Piłą czy Kaliszem? Czego mogą się spodziewać po grze Centrostalu kibice?

Każdy trener chciałby, żeby to była siatkówka podobająca się kibicom. Zależy mi, żeby zespół zdobył ich zaufanie. Walczył zawsze z każdym do ostatniej piłki. Kibice na pewno to docenią. Jeśli czegoś wówczas nie wygramy będzie to świadczyć, że rywal był lepszy. Tak jest w sporcie. Dlaczego mamy się poddawać już w szatni? Farmutil, Winiary; także Bielsko Biała i Muszynianka mają największy potencjał. Chcę uniknąć sytuacji, że ktoś ma kompleks rywala, że jak się kiedyś nie wygrało to teraz też się nie da. Tworzy się nowy zespół, w szóstce zostały tak naprawdę dwie zawodniczki: Kuligowska i Liniarska. Dorota Ściurka nie była dotychczas odpowiedzialna za wynik. Teraz to się zmieni. Atakującej Ali Malinowskiej zależy bardzo na udanym dla niej sezonie. Bułgarka Cekova jest pełnowartościową zmienniczką. Szkoda, że skakać nie może Kasia Wysocka, bo z pewnością by pomogła nam w ataku. Na ile uda nam się nawiązać walkę to się okaże. Oczekiwania po dwóch czwartych miejscach są spore. Jeśli będziemy walczyć z determinacją to – z jednej strony łatwiej będzie znieść nam i kibicom porażkę; z drugiej – odnieść zwycięstwo. I to chciałbym zaszczepić dziewczynom.

METRYCZKA: Jacek Grabowski

45 lat, urodzony we Wrocławiu, żona Dorota, dwóch synów Bartosz i Kacper. Absolwent AWF Wrocław, trener I klasy. Od początku związany z Gwardią Wrocław, gdzie grał od 12 do 20 roku życia. W 1986 roku został asystentem Danuty Hałaburdy w reprezentacji Polski juniorek, potem był trenerem w Gwardii i w latach 1990-92 pierwszym trenerem reprezentacji juniorek. W 1999 roku objął I-ligowy zespół kobiet, z którym awansował do serii „A“ i pracował przez kolejne 4 sezony. W sezonie 2004/05 prowadził męski zespół Gwardii; wywalczył awans do PLS i utrzymał zespół na kolejny sezon. Nie dotrwał do końca, jego miejsce zajął Maciej Jarosz i Gwardia spadła do I ligi.

źródło: Gazeta Pomorska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Więcej artykułów z dnia :
2007-11-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved