Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Wąska kadra białostockich siatkarek

Wąska kadra białostockich siatkarek

Pronarowi Zeto Astwa wciąż brakuje siatkarek. Wyjściowy skład da się sklecić, ale to za mało na Ligę Siatkówki Kobiet. Podstawowe zawodniczki nie mogą sobie pozwolić na żadną słabość. Mała kontuzja może być poważnym problemem.

O tym, że kadra Pronaru jest zbyt wąska dosadnie można było przekonać się podczas ostatniego turnieju Pucharu Polski. Trener Czesław Tobolski nie ma żadnego pola manewru w dokonywaniu zmian. W zasadzie grał jednym składem, sporadycznie wpuszczając na boisko Dorotę Wierkin na rozegranie oraz Ilonę Gierak na przyjęcie. Robił to chyba tylko po to, by zyskać chwilę przerwy, niż poprawić grę zespołu.

Na pewno to nie jest komfortowa sytuacja – przyznaje szkoleniowiec. – Chcielibyśmy mieć tak szeroką i wyrównaną kadrę jak choćby Centrostal Bydgoszcz, z którym graliśmy podczas ostatniego turnieju. Tam jest 12 bardzo wartościowych zawodniczek, a my gramy gołą szóstką.



Najlepiej sytuacja wygląda wśród środkowych. Trener ma do dyspozycji trzy zawodniczki mogące grać na środku siatki: Dominikę Koczorowską, Katarzynę Kalinowską i Elenę Hendzel. Ostatnio grały dwie pierwsze, gdyż Białorusinka jest na zgrupowaniu kadry. Ale po powrocie to właśnie ona obok Koczorowskiej powinna mieć miejsce w podstawowym składzie. Szkoleniowiec nie zamierza bowiem przestawiać Hendzel na atakującą, jak miało to miejsce w poprzednim sezonie.

Elena to typowa środkowa i na tej pozycji powinna grać – mówi Tobolski. – Jest najlepiej punktującą zawodniczką w kadrze Białorusi i zmienianie jej miejsca na boisku nie miałoby sensu.

Na pozostałych pozycjach w przypadku kontuzji czy też nawet słabszej dyspozycji którejś z siatkarek nie ma żadnej alternatywy.

Musimy liczyć się oczywiście z kłopotami, ale mam nadzieję, że nas ominą – stwierdza Tobolski. – Nie jestem przerażony zaistniałą sytuacją, chociaż na pewno nie będziemy mieć takiego komfortu jak w poprzednim sezonie.

Sytuacja kadrowa mogła być trochę lepsza, przynajmniej jeśli chodzi o rozgrywające, ale niespodziewanie Helena Kulikowa postanowiła wracać na Białoruś.

Zaskoczyła nas tym, gdyż wcześniej nic nie mówiła, że chce wyjechać – wyjaśnia Antoni Prokop, pełniący obowiązku prezesa klubu. – Podpisałem już z nią kontrakt, dlatego ta sytuacja jest jakaś dziwna. Na razie nie ma z nią żadnego kontaktu, ale mam nadzieję, że się odezwie i wyjaśni co się dzieje.

Jednak sami działacze chyba nie wierzą w jej powrót. Szukają zawodniczki, która mogłaby spełniać rolę drugiej rozgrywającej, bo pierwszą powinna być Olga Palczewska. Ponadto rozglądają się jeszcze za przyjmującą i atakującą, na tych pozycjach bowiem też sytuacja nie wygląda najlepiej. W ataku powinna występować Tatiana Gordiejewa, ale nie ma dla niej żadnej alternatywy. Na przyjęciu z kolei w chwili obecnej występują Joanna Szeszko i Justyna Sachmacińska. Jednak o ile pierwsza jest dość pewnym punktem zespołu, to tego samego o drugiej już nie można powiedzieć.

Różni menedżerowie zgłaszają nam oferty siatkarek, ale na razie ciężko mówić o jakichkolwiek konkretach – kwituje Prokop.

Czasu na poszukiwania wzmocnień białostoczanie mają jeszcze trochę, rozgrywki ligowe rozpoczną się 24 listopada. Wcześniej, bo najprawdopodobniej już w piątek, białostoczanki powalczą o kolejne punkty w Pucharze Polski. Tym razem zagrają w Poznaniu.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2007-11-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved