Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wypowiedzi po meczu Politechniki z Płomieniem

Wypowiedzi po meczu Politechniki z Płomieniem

Czarne chmury wiszą nad Politechniką warszawską. Niestety "inżynierom" nie udało się przerwać serii porażek. Tym razem ulegli w meczu wyjazdowym sosnowieckiemu Płomieniowi.

Sebastian Tomczyk: Marcin Malicki przed meczem zapowiadał, że Politechnika będzie chciała „zgasić” Płomień, a Pański występ w barwach drużyny przeciwnej doda pikanterii całemu spotkaniu (P. Pietkiewicz to były zawodnik J.W Construction AZS Politechniki Warszawskiej – przyp.red.)

Paweł Pietkiewicz: – Rywalom dziś nie udało się nas pokonać, dla Marcina na pewno mecz miał dodatkowy „smaczek”. Po spotkaniu to my mamy lepsze nastroje i pozostaje nam cieszyć się z takiego obrotu sprawy.



Gracie z meczu na mecz coraz lepiej, ostatnio zdobyliście niespodziewany punkt na niewygodnym olsztyńskim terenie, dziś w trudnej konfrontacji drużyn bezpośrednio sąsiadujących ze sobą w tabeli Płomień zgarnął całą pulę. „Sosnowiecka lokomotywa” rozpędza się…

W przyszłym tygodniu czekają nas dwa ciężkie mecze, będziemy w nich walczyć o każdy punkt, zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by wygrać. W każdym spotkaniu można zdobyć trzy punkty, jednak tak samo w każdym można je stracić. Odnosząc się jeszcze do dzisiejszej rywalizacji, wygrana dała nam komfortową przewagę sześciu oczek nad „Inżynierami”, co niezmiernie nas cieszy.

Po dobrej grze na boisku widać, że dosyć szybko zaaklimatyzował się Pan w nowym zespole…

Tak, to prawda. Szybko zgrałem się z nowymi kolegami, atmosfera w drużynie jest dobra, więc nie miałem z tym najmniejszego problemu.

Edward Skorek (trener J.W Construction AZS Politechniki Warszawskiej):

Myślę, że mecz nie stał na najwyższym poziomie, ilość naszych błędów w pierwszym secie była bardzo duża, dopiero po zakończeniu drugiej partii w miarę się to wyrównało. Szkoda przegranego trzeciego seta, w którym prawie cały czas trzymaliśmy kontakt z Płomieniem, dopiero w końcówce rywalowi udało się „odskoczyć”. Trudno jednak wygrać spotkanie, gdy nie przyjmuje się dobrze zagrywki, miało to wpływ później na uproszczone rozgrywanie akcji i co za tym idzie łatwiejsze rozczytanie naszej gry przez przeciwnika. Uważam, że główną rolę odegrała dziś psychika zawodników, zagrywka po obu stronach siatki nie była najlepsza. W ekipie Płomienia gra opierała się głównie na Marcinie Gryglu, który miał swój dzień i kończył praktycznie wszystkie ataki.

Sebastian Tomczyk: Szósta porażka z rzędu J.W Construction AZS Politechniki, jak trener zamierza motywować do lepszej gry w nadchodzących spotkaniach?

Cały czas na treningach motywujemy zawodników do jak najlepszej gry, ale jeśli oni sami nie podejmą trudu walki, jeśli sami niektórych boiskowych spraw nie rozwiążą, to nawet z pomocą sztabu szkoleniowego nie ma szans do uzyskania czegokolwiek. Nasz problem leży w początkowej fazie akcji, gdy pojawia się błąd przyjęcia. Trzeba wówczas albo ratować się przebiciem na drugą stronę, albo podejmować ogromne ryzyko atakując sytuacyjnie. Często niestety to ryzyko nam się nie opłaca, a rywale skrzętnie to wykorzystują.

Mirosław Zawieracz (trener Płomienia Sosnowiec):

Tak jak się spodziewaliśmy, był to mecz walki, o każdy punkt i każdy set, z tej walki to my wyszliśmy zwycięsko. Zdecydowany triumf w pierwszym secie uśpił nieco chłopaków, którzy myśleli, iż podobnie będzie w kolejnych partiach. Warszawianie pokazali jednak, że wcale nie będzie łatwo, zwyciężając drugą odsłonę spotkania. W pozostałej części meczu udało nam się wrócić do swojej gry, zmieniliśmy to, co chwilowo nie funkcjonowało. Łukasz Jurkojć, który zastąpił Michała Masnego zmienił troszkę obraz naszej gry, do zdobyczy punktowej dołączył się również Paweł Piętkiewicz oraz środkowi, którzy swoją postawą poprawili jakość bloku Płomienia.

Sebastian Tomczyk: Marcin Grygiel wyrósł na prawdziwego lidera zespołu, po raz kolejny potwierdził, że ma nieprzeciętne umiejętności i znajduje się w wysokie formie. Rozgrywający Płomienia mają chyba do tego zawodnika spore zaufanie, szczególnie w momentach, gdy drużynie gra się nie układa…

Oczywiście, lecz należy pamiętać, że gdyby nie pozostali zawodnicy, Marcin nie wiele mógłby zdziałać, taka jest siatkówka. Ktoś musi zaabsorbować blok przeciwnika, ktoś musi stworzyć zagrożenie na lewej stronie i dopiero wtedy Grygiel może atakować z pierwszej strefy. Dziś wszyscy wiedzieli, że nasz atakujący będzie wiele zbijał z prawej strony, a w większości przypadków Marcin atakował na pojedynczym bloku, więc chwała jemu i całej drużynie.

*rozmawiał Sebastian Tomczyk (Strefa Siatkówki)


Waldemar Wspaniały (viceprezes PZPS): Nie było znaczenia, czy Płomień wygrałby 3-0, czy 3-1. Wielkie słowa uznania za to co chłopcy grają i za charakter. Pomimo problemów z jakimi się borykają, należą się im wielkie brawa. Płomień ma szanse pozostać w PLS, lecz jest jeszcze wiele spotkań. Mecz z Politechniką Warszawa był bardzo ważny, gdyż był to mecz dwóch bezpośrednich przeciwników, którzy będą walczyć o utrzymanie. Mocno wierzę w to, że Płomień utrzyma się w PLS.


Grzegorz Kosok (środkowy Płomienia Sosnowiec): Wydaje mi się, że moje zagrywki pozwoliły zespołowi ustawić skuteczny blok. Po pierwszym wygranym secie za bardzo uwierzyliśmy w siebie i myśleliśmy, że będzie troszeczkę łatwiej. Tym czasem w całym meczu trzeba było walczyć ze wszystkich sił, aby wygrać.

Przemysław Michalczyk (przyjmujący AZS Politechnika

Warszawska): Obie drużyny walczyły o „życie”, ale poziom meczu był bardzo słaby. Mieliśmy problemy z przyjęciem zagrywki, co utrudniało rozegranie. W dodatku graliśmy słabo w defensywie. Co prawda momentami graliśmy jak równy z równym, ale Sosnowiec wygrał zasłużenie. Naszym celem w tym sezonie jest utrzymanie w PLS. Nie jest rzeczą przyjemną dowiadywać się po paru kolejkach, ze sponsor się wycofuje, klub może się „wyłożyć, trochę dramatycznie to brzmi jeśli chodzi o zawodową ligę siatkówki. Nie wpływa to na pewno pozytywnie na chęć do gry i dużą motywację.

Radosław Rybak (atakujący AZS Politechnika Warszawska):

Byliśmy mocno zmotywowani, chcieliśmy wygrać w końcówkach zabrakło „chłodnej głowy” i umiejętności w naszym wykonaniu.

Łukasz Jurkojć (rozgrywający Płomienia Sosnowiec):W drugiej partii w nasze szeregi wkradł się stres. Moi koledzy „przespali” początek seta, a potem grali tak jakby nie wierzyli w swoje umiejętności. Wydaje mi się, że niewiele wniosłem do gry drużyny. Zacząłem grać prostą, skuteczną siatkówkę, a koledzy z zespołu kończyli piłki. W niektórych momentach krzyknąłem, aby zmobilizować drużynę do walki. W tabeli widać, ze jesteśmy w końcówce, lecz po tym meczu powinniśmy pójść w górę. Oczywistym jest, że nie jesteśmy potentatami. Nie mamy nazwisk, ani takiego potencjału żebyśmy mogli rywalizować z najlepszą czwórką, ale na mecze z drużyny które są w naszym zasięgu skupiamy się maksymalnie. Staramy się zagrać ambicją, walką i to nam się udaje. W Olsztynie zabrakło nam przede wszystkim zdrowia, lecz z drugiej strony w dwóch pierwszych setach mieliśmy dużo szczęścia. Nie wiem czy drużyna z Olsztyna nas zlekceważyła, czy zawiodła odpowiednia koncentracja. Dopiero zmiany odmieniły obraz gry. Mecz w Olsztynie na pewno inaczej wyglądałby gdybyśmy mieli więcej niż dwóch przyjmujących. Czekamy obecnie na dwóch Amerykanów i mam nadzieję, że jak najszybciej dotrą do Polski ponieważ jest nam ciężko trenować z zaledwie dwójką przyjmujących. Czekamy na nich i liczymy na to, że nie będziemy grać w barażach o utrzymanie w PLS.

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-11-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved