Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Zwycięska passa trwa

Zwycięska passa trwa

Orzeł kolejny raz udowadnia, że zrobi wszystko aby uczynić zadość życzeniu kibiców z inauguracji sezonu I ligi, które brzmiało „Nigdy więcej drugiej ligi”. Kolejny komplet punktów Orzeł zdobył w meczu z Bielskim BBTS-em.


W szeregach Orła w tym roku występuje, aż dwóch zawodników którzy wspomagali drużynę Grzegorza Wagnera jeszcze w poprzednim sezonie rozgrywek. Są nimi Michał Gaca i Adrian Hunek. Pierwszy z nich był w tym meczu podporą Orła, drugiego chyba nieco „zjadła” trema.

Inauguracyjny set rozpoczął się dość nerwowo po stronie gospodarzy, którzy nie potrafili dokładnie przyjąć zagrywek rywala co często kończyło się skutecznym wyblokiem BBTSu i w wielu przypadkach skuteczną kontrą. Goście wypracowali sobie od początku trzypunktową przewagę 2:5, którą z małymi wahaniami zdołali utrzymać, aż do stanu 7:10. Wtedy to po kilku błędach w ataku Tomasza Tomczyka, Orzeł zdołał wyrównać na 12:12. Wyrównana walka nie trwała jednak długo bo chwilę później to znów goście prowadzili 15:18. Dobra postawa skrzydłowych Orła Michała Jakubczaka i Michała Gacy oraz silne zagrywki Grzegorza Pająka sprawiły, że Orzeł znów doprowadził do wyrównania po 19, a kilka akcji później mógł się nawet cieszyć z dwupunktowej przewagi po zabójczo skutecznych blokach na Tomczyku i Jaszewskim. To wyraźnie wybiło gości z uderzenia, którzy przegrali tę partię do 21.



Drugi set od początku był zacięty. Raz jedni raz drudzy zdobywali po jeden, dwa punkty, a wynik cały czas oscylował wokół remisu. Przy stanie 8:7 dla Orła dwa razy na bloku złapany został Jakubczak i trener Andrzej Stanulewicz uznał, że pora desygnować do gry Kamila Sekułę. Obraz gry jeszcze przez kilka akcji nie ulegał zmianie po czym kilkakrotnie miejscowi siatkarze „nadziali” się na blok gości, trener dokonał kolejnych zmian, a błędy po stronie Orła mnożyły się w bardzo szybkim tempie. Tej szansy BBTS nie mógł nie wykorzystać. Wygrał pewnie do 19 i walka o trzy punkty zaczęła się od początku.

Trzeciego seta Orzeł zaczął wyraźnie mocno zmotywowany. Na zagrywce stanął Pająk, który siał nimi spustoszenie w szeregach Bielszczan. Dużą skuteczność w ataku zaprezentował Sekuła, który pozostał na boisku po trenerskich roszadach w poprzedniej partii, a dodatkowo często mylili się goście. Zablokowany został Bartłomiej Piekarczyk, a bezpośrednio w aut w ataku uderzył Tomasz Tomczyk i Orzeł prowadził 5:0. Ta sytuacja jak się okazało „ustawiła” wynik seta do końca. Goście tylko raz zbliżyli się do Orła na mniej niż cztery punkty i to na samym początku przy stanie 6:3. Później dominacja miejscowej drużyny na boisku była bezapelacyjna. Trener Wagner w połowie seta wprowadził swoich zmianowych Macieja Kusaja, Daniela Lenca, a następnie na boisko wszedł Michał Kocoń, nie dało to jednak efektu. Orzeł prowadził kolejno 12:5, 18:12, 22:14 i wysoko wygrał tę partię 25:15.

Czwartą odsłonę goście rozpoczęli z Maciejem Kusajem na rozegraniu, co w połączeniu z szalejącym w ataku Tomczykiem zaowocowało prowadzeniem 3:7. Wielu już wyobrażało sobie tie-breaka, ale na szczęście dla miejscowych o takim rozwiązaniu nie myślał ich kapitan Wojciech Wesołowski, który stacjonarnymi, ale dokładnie mierzonymi zagrywkami pomógł swoim kolegom doprowadzić do remisu 7:7, a nawet wypracował ze swoim zespołem prowadzenie 9:7. Wtedy na rozegranie w szeregach BBTSu powrócił Przemysław Golec, a gra zaczęła ponownie w tym dniu oscylować wokół remisu. Orzeł zaczął mieć problemy kiedy na zagrywce pojawił się środkowy gości Kacper Bielicki. Przy jego serwisie Orzeł stracił sześć punktów z rzędu i ze stanu 13:10 zrobiło się 13:16. Jednak i tym razem Orzeł nie złożył broni. Do gry desygnowany został Wojciech Janas, który kilkoma dobrymi atakami i niezłą postawą w polu zagrywki pozwolił znów uwierzyć miejscowym, że trzy punkty w tym dniu są realne. Na tablicy widniał wynik 19:19. Od tego momentu na boisku było bardzo nerwowo. Gra była wyrównana, ale też obfitowała w dużą liczbę błędów po obu stronach siatki. Przy stanie 23:23 zagrywkę zepsuł Bielicki, a w kolejnej akcji kontrę Orła skończył Wesołowski i trzecie z rzędu zwycięstwo Orła stało się faktem.

MOW Orzeł Międzyrzecz – BBTS Bielsko Biała 3:1

(25:21, 19:25, 25:15, 25:23)

Składy zespołów:

BBTS Bielsko Biała: Golec, Tomczyk, Mariusz Gaca, Jaszewski (kapitan), Piekarczyk, Bielicki, Sufa (libero) oraz Lenc, Kusaj, Kocoń

Trenerzy: Grzegorz Wagner i Bogdan Lindert

MOW Orzeł Międzyrzecz: Pająk, Pajor, Michał Gaca, Hunek, Jakubczak, Wesołowski (kapitan), Pachliński (libero) oraz Sekuła, Dziekanowski, Wojtysiak, Janas

Trener: Andrzej Stanulewicz


Wojciech Janas (przyjmujący MOW Orła):Mecz był ciężki. Przeciwnik postawił nam trudne warunki. Cieszymy się ze zwycięstwa, mamy kolejne punkty. Rywale prezentowali podobny poziom do naszego. To my jednak zachowaliśmy więcej zimnej krwi w końcówkach, wygraliśmy je i komplet punktów pozostał w Międzyrzeczu

Krystian Pachliński (libero MOW Orła): Mecz był bardzo ciężki. Mimo wygranej 3:1, każdy z setów rozstrzygał się w końcówkach. Dzisiaj lepiej spisaliśmy się w zagrywce,nie psuliśmy serwisów, co pozwoliło ustawić bardzo dobrze blok oraz obronę. Ogólnie chłopaki radzili sobie w ataku. Po dwóch wygranych meczach, w Jaworznie na wyjeździe i u siebie z Gorzowem, pokazaliśmy, że nasze wygrane to nie był przypadek i że potrafimy wygrywać z takim zespołem jak Bielsko-Biała.

rozmawiała Anna Cwener

Zobacz również:

Wyniki 5. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2007-10-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved