Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Wlazły: Ciężko wrócić tam, gdzie cię nie akceptują

Wlazły: Ciężko wrócić tam, gdzie cię nie akceptują

Z Mariuszem Wlazłym, najlepszym polskim atakującym, zawodnikiem PGE Skry Bełchatów, o problemach ze zdrowiem i aktualnej sytuacji w kadrze rozmawiał Paweł Hochstim.

Z powodu kłopotów ze skurczami mięśni nie mógł Pan pojechać na mistrzostwa Europy. Oglądał Pan reprezentację w telewizji?

Szczerze mówiąc, odpuściłem to sobie. Obejrzałem dwa mecze i stwierdziłem, że to nie na moje nerwy. Akurat te mecze, które widziałem, były przegrane, a źle się na to patrzy.



Co Pan myślał, gdy czytał Pan opinie kolegów z reprezentacji o sobie? Paweł Zagumny mówił, że wbił Pan drużynie nóż w plecy.

Każdy może mieć swoje zdanie. OK, ja też mogę pewne rzeczy powiedzieć, ale po co?

Są podziały w reprezentacji? Np. na młodych i starych?

Ja nie dążę do żadnych podziałów. Skoro oni dążą, to jest ich problem. Mnie interesuje tylko jak najlepsza gra i jak najlepszy wynik, a nie to, czy się będę denerwował tym, co mówi kapitan reprezentacji.

Za kilka tygodni odbędzie się turniej preeliminacyjny do igrzysk olimpijskich. Reprezentacja zagra na Węgrzech m.in. z Belgią, która pokonała nas w Moskwie. Pomoże Pan kadrze?

Po słowach, jakie padły pod moim adresem ze strony drużynowej starszyzny, ciężko wrócić do towarzystwa, w którym nie jest się akceptowanym. To nieprzyjemne. Tak naprawdę wszystko będzie zależało od tego, jak się będę czuł. Ja bardzo chcę grać i pomóc reprezentacji, bo moim marzeniem jest pojechać na olimpiadę. Nie jest to wcale takie proste, bo w eliminacjach czekają na nas dosyć mocne drużyny.

Czuje Pan, że nie jest akceptowany?

Pewne rzeczy się zmieniły i to czuć. Nie da się oszukać, że wszystko jest w porządku.

Może trener Lozano powinien stanąć między wami i pociągnąć ręce do zgody.

Niech każdy zajmie się tym, co najlepiej potrafi i wtedy nie będzie nieporozumień. Tak naprawdę, gdyby niektórzy skupiali się tylko na siatkówce, a nie na wielu innych rzeczach, to może by to wszystko inaczej wyglądało. Nie chcę jednak nikogo oskarżać ani oczerniać. A jeszcze te wszystkie komentarze ludzi, którzy tak naprawdę nie wiedzą, co się w kadrze dzieje. To też nie było sympatyczne.

Czy był konflikt Wlazły – Lozano? Czy teraz między wami wszystko jest już w porządku?

Myślę, że nie ma konfliktu i nigdy nie było. Nawet gdy zrezygnowałem z wyjazdu na mistrzostwa Europy, to nie było ze strony trenera żadnej złości. Rozstaliśmy się w dosyć miłej atmosferze. Na pewno są rzeczy, których trener długo nie potrafił pojąć i zrozumieć, ale później, z biegiem czasu, zaczął przekonywać się, że moje problemy nie są wymyślone, a decyzja jest przemyślana. Ja wiedziałem, że nie mogę jechać na mistrzostwa Europy.

Rzeczywiście ból jest tak straszny, gdy łapie Pana skurcz?

To jest tak, jakby się włożyło nogę w imadło. Straszna chwila. Najgorsze, że skurcz potrafi u mnie trwać czasem nawet trzy minuty. Teraz idę drogą, którą opracował dla mnie profesor Jerzy Żołądź (pomagał w osiągnięciu największych sukcesów Adamowi Małyszowi – przyp. red.). Na razie nie jest cudownie, ale nie jest też bardzo źle. Czasem coś mnie zakłuje. Na chwilę, na kilka sekund.

Zdarzyło się Panu pomyśleć, że może trzeba będzie skończyć ze sportem?

W pewnym momencie, gdy skurcze zaczęły łapać mnie praktycznie w każdym meczu, różne czarne myśli przechodziły mi przez głowę. Byłem pod ścianą. Wiedziałem, że jeśli nic nie zrobię, mogę nawet stracić cały sezon. A przecież ja jestem zawodowym siatkarzem. Musiałem szukać ratunku. Dlatego jeszcze raz powtarzam: nie mogłem pojechać na mistrzostwa.

*rozmawiał Paweł Hochstim – Dziennik Zachodni

źródło: Dziennik Zachodni

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2007-10-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved