Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Wojciech Drzyzga: LM nie promuje, ale daje wyższe kontrakty

Wojciech Drzyzga: LM nie promuje, ale daje wyższe kontrakty

- Z tym składem, jaki ma Skra, wiele więcej niż awans do Final Four Ligi Mistrzów już się nie zrobi - mówi Wojciech Drzyzga. - Budżet Skry pozwolił sięgnąć po bardzo dobrych siatkarzy, jak Antiga, ale i tak nie jest to kompletne zestawienie.

Przemysław Iwańczyk: Skra to najbogatsza drużyna, w kraju panuje niepodzielnie od trzech lat, a przed sezonem znacznie się wzmocniła. Czy w tej sytuacji awans do Final Four Ligi Mistrzów to oczywistość?

Wojciech Drzyzga: Skoro już w poprzednim sezonie byli blisko tego celu, to tak. Ale jest też kilka drużyn, których składy i nakłady finansowe stawiają je w roli jeszcze większych faworytów. Mam na myśli kluby włoskie i rosyjskie, które skupiły największe światowe gwiazdy. Skra ma europejski zespół, ale za stuprocentowego pewniaka bym jej jednak nie uznał.



Działacze chcą Final Four.

Podoba mi się, że w końcu głośno o tym mówią. I działacze, i zawodnicy. Choć ze składem tej drużyny wiele więcej niż awans do Final Four już się nie zrobi. Budżet, jaki ma Skra, pozwolił sięgnąć po bardzo dobrych siatkarzy, takich jak Antiga, ale z drugiej strony nie jest to kompletne zestawienie, bo np. rozgrywający w Bełchatowie są ze średniej półki. Nie wiem, czy stać ich na jeszcze więcej wydatków. Skra to kolektyw, który wygrał wszystko w kraju i wiele w Europie. Na tym musi się opierać.

Niemiecki VfB Friedrichshafen, który niespodziewanie wygrał w poprzednim sezonie Ligę Mistrzów, pokazał Skrze, którędy prowadzi droga do sukcesów w pucharach.

To był przełom, bo przecież przyzwyczailiśmy się, że wygrywali Włosi albo Rosjanie. Ale ostatnio drużyny z tych krajów są bardzo mocno pochłonięte ligowymi rozgrywkami, można nawet powiedzieć, że LM to one mają co tydzień u siebie, taki jest tam poziom. U nich mistrz nie jest jeden na lata, tylko zmienia się co sezon, a działacze wymagają prymatu na własnym podwórku.

W pucharach mamy też kilka zespołów solidnych, złożonych ze średniej klasy siatkarzy. Oni mają mnóstwo czasu, by przygotować się do międzynarodowych konfrontacji, bo u siebie wygrywają wszystko i szybko. Na nich trzeba uważać, taki jest właśnie zespół VfB Friedrichshafen. Ale gdyby Liga Mistrzów była tak wypromowana i tak silna marketingowo jak Liga Światowa, jestem pewien, że i Rosjanie, i Włosi rzuciliby wszystkie siły właśnie na pucharowe areny.

LM dla polskich siatkarzy to promocja przed transferem. Tak do Włoch trafił Michał Winiarski.

Właśnie nie wiem, czy dla takiego zawodnika jak Mariusz Wlazły mecz w Europie to jeszcze promocja. Oni go już znają, jeśli będzie chciał, trafi do Włoch albo do Rosji w każdej chwili. LM to dla niego teraz walka o jeszcze wyższy kontrakt w Skrze, jeśli chce zostać w Polsce.

LM przy tak napiętym terminarzu reprezentacji to nagroda dla siatkarzy czy zło konieczne?

No tak, przecież w Polsce interes kadry rzadko idzie w parze z interesem klubów… Ale postawmy się w sytuacji Skry. W kraju wygrali wszystko, kolejny tytuł nie jest dla nich wielkim wyzwaniem. LM już jest, więc na nią trzeba rzucać jak największe siły. Siatkarze, którzy grają w pucharach, a są w kadrze, nabierają cennego doświadczenia, zwłaszcza ci młodzi. Dlatego nie warto rezygnować z konfrontacji z najlepszymi.

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2007-10-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved