Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Grzegorz Szymański: Przemyślimy błędy

Grzegorz Szymański: Przemyślimy błędy

- Na początku wychodziło nam wszystko. Niestety błędy u nas zaczęły się mnożyć i losy meczu się odwróciły, a zupełnie niepotrzebnie - mówi siatkarz Mlekpolu AZS Grzegorz Szymański, po przegranym spotkaniu ze Skrą Bełchatów.

W niedzielę olsztynianie w trzeciej kolejce PLS ulegli przed własną publicznością bełchatowskiej Skrze 2:3 (25:10, 21:25, 21:25, 25:20, 10:15). Wyróżniającym się zawodnikiem gospodarzy był atakujący Grzegorz Szymański, który w pięciosetowym horrorze zdobył 21 punktów.

Michał Koronowski: W pierwszym secie znokautowaliście mistrza Polski wygrywając różnicą aż piętnastu punktów. Tak wysoka wygrana na początku meczu najwyraźniej uśpiła waszą czujność w kolejnych partiach?



Grzegorz Szymański: Nie. Nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy w pierwszym secie. Prawdą jest jednak, że my wówczas nie popełnialiśmy żadnych błędów. Dołożyliśmy do tego również skuteczne bloki i trzeba przyznać, że zespół z Bełchatowa na boisku nie istniał w ogóle. Nam wychodziło wszystko, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że taki set to nie jest żaden znak, że mecz można zwyciężyć gładko 3:0. To było oczywiste, że zawodnicy Skry nie poddadzą się. I tak się stało, podopieczni trenera Daniela Castellaniego wzięli się do roboty, zaczęli grać na swoim poziomie i kolejne sety należały do nich.

W ataku był Pan niemal bezbłędny, ale tylko w pierwszej partii, potem skuteczność zaczęła spadać. Rozgrywający Paweł Zagumny nie oszczędzał Pana, większość piłek kierując właśnie do atakującego, może zbyt często?

Na pewno często. W meczach są takie momenty, kiedy rozgrywający widzi, że któremuś zawodnikowi dobrze idzie. Wówczas wystawia do niego, to normalna sytuacja. Zazwyczaj są to piłki w końcówkach partii, piłki sytuacyjne czy w ogóle podczas seta, kiedy innym zdobywanie punktów nie wychodzi. Wtedy wykorzystuje się najjaśniejszy punkt. Akurat tak było w pierwszej partii ze mną. Później Paweł Zagumny starał się przeze mnie prowadzić atak, i z moją skutecznością było już różnie. W Bełchatowie nie grają ślepi ludzie i widzieli co się dzieje. Niestety błędy u nas zaczęły się mnożyć i losy meczu się odwróciły, a zupełnie niepotrzebnie.

To pierwsza porażka Mlekpolu AZS. Trzeba jednak o niej szybko zapomnieć, bo sezon jeszcze długi…

Ciężkich pojedynków w Polskiej Lidze Siatkówki w ostatnim czasie jest tak wiele, że wyciągać nauczkę i wnioski z każdego byłoby trochę niepotrzebne. Na pewno pięciosetowy pojedynek ze Skrą i takie partie to dla zawodnika cenne doświadczenie. W takich meczach wychodzi klasa każdego siatkarza, jego umiejętności, można się także wiele nauczyć. Zabrakło nam trochę szczęścia, bo zwyciężyć chcieliśmy bardzo. Po tym spotkaniu na pewno każdy z nas przemyśli, co zrobił źle, a co dobrze i o porażce zapomni na następny dzień. Tym bardziej, że czeka nas teraz pojedynek z Belgami.

Na podbój Europy

Z kolejnym przeciwnikiem belgijskim Pepe Jeans Asse Lennik siatkarze Mlekpolu AZS Olsztyn zmierzą się w najbliższą sobotę w hali Urania. Początek meczu w europejskim Pucharze CEV o godz. 15. Bilety można nabywać w siedzibie AZS w Kortowie.

Rozmawiał Michał Koronowski – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-10-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved