Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PLS: Asseco Resovia pokonała warszawskich akademików 3:1

PLS: Asseco Resovia pokonała warszawskich akademików 3:1

Nie mogą wejść we właściwy rytm gry siatkarze z Rzeszowa. Dziś w meczu z akademikami z Warszawy, na starcie gra wcale im się nie kleiła. Z upływem czasu było jednak lepiej i gospodarze zainkasowali 3 punkty do tabeli PLS-u.

W pierwszym spotkaniu trzeciej kolejki rozgrywek Polskiej Ligii Siatkówki, Asseco Resovia Rzeszów po zaciętej walce pokonała w czterech setach drużynę J.W Construction Politechnikę Warszawską. Siatkarze obydwóch ekip przed spotkaniem zapowiadali pełną mobilizację i grę w każdej akcji do samego końca.

Politechnika rozpoczęła pierwszego seta tego spotkania bardzo zmotywowana. O zaciętości meczu miała świadczyć już pierwsza akcja, w której to po długiej wymianie piłek punktowo zbił atakujący Resovii – Tomasz Józefacki. Ku zaskoczeniu kibiców bardzo dobrze mecz rozpoczęli gracze ze stolicy, których to świetnie funkcjonujący pasywny blok pozwalał na wyprowadzanie skutecznych kontr. Na pierwszej przerwie technicznej goście prowadzili 8:5, nierzadko zmuszając rywala do popełniania błędów. W dalszej części seta Warszawianie do kapitalnie spisującego się wybloku dołączyli blok punktowy. Główna w tym zasługa środkowego Kuby Markiewicza, który zatrzymał Ihosvany Hernandeza, a chwilę później atakującego z lewej strony Piotra Gabrycha – 10:5 dla Politechniki. Rzeszowianom udało się odrobić kilka punktów za sprawą nieskutecznego dziś Przemysława Michalczyka. Jednak rzadko kiedy zawodzący Radosław Rybak, tuż przed drugą techniczną swą atomową zagrywką odrzucił gospodarzy od siatki, co utrudniło im rozgrywanie akcji. Podopieczni trenera Jana Sucha w żaden sposób nie potrafili przebić się przez warszawską ścianę, która również w ostatniej akcji zatrzymała atakujących Resoviaków. Set niespodziewanie zakończył się zwycięstwem gości 25:20.



W drugiej partii szczególnie w oczy rzucała się nieskuteczna gra „Inżynierów” w elemencie ataku. Wstrzymywanie rąk przez zbijających i dobre obrony w polu były przyczyną długich, interesujących wymian. Rzeszowianie rozpoczęli wówczas dobrą grę blokiem, któremu przewodził Hernandez. Objęli prowadzenie 5:2. Na pierwszy obowiązkowy czas zawodników obydwu ekip „wysłał” Józefacki, atakując po prostej z lewego skrzydła. Po przerwie nastąpiło pewne rozkojarzenie w szeregach siatkarzy z Podkarpacia, własne, niewymuszone błędy pozwoliły Politechnice wyrównać stan punktowy tego seta na 12:12. W granicach remisu gra toczyła się do końcowej fazy partii. Wtedy to przez środkowego Michała Kaczmarka (zmienił niemrawo grającego Łukasza Perłowskiego) aż cztery razy z rzędu zostali zablokowani kolejno: Radomski, dwukrotnie Rybak i środkowy bloku Warszawian – Kowalczyk. Resovia ostatecznie wygrała tę partię 25:21, pokazując jedną z nielicznych akcji „pipem” (atakiem z szóstej strefy).

Trzeciego seta Resovia rozpoczęła w niemal całkowicie rezerwowym składzie, zachowawczo grających Piotra Gabrycha i Aleksandara Mitrovića zmienili Karel Kvasnicka oraz Piotr Łuka. Wcześniej już na boisku pojawili się środkowy Michał Kaczmarek oraz rozgrywający Tomasz Kozłowski, który zastąpił lekko kontuzjowanego Ilića. Efekty tych zmian było widać od początku, Politechnika objęła prowadzenie 4:0 po nieporadnej grze Rzeszowian i asie serwisowym Radosława Rybaka. Trener Such poprosił wówczas o przerwę dla swojego zespołu, mimo że… set trwał od niecałych dwóch minut! Od tego momentu błędy zaczęli popełniać Warszawianie, po autach „strzelał” Michalczyk, a o tym jak prawidłowo powinno się blokować nie zapominał Kaczmarek. Przy drugiej przerwie technicznej gospodarze prowadzili 16:15. W decydującej fazie seta, gafy popełnili Rybak – atakując w aut z drugiej linii oraz Mark Siebeck, który wdał się w niepotrzebne dyskusje z sędzią, otrzymując żółtą kartkę i tym samym „oddając” rywalowi kolejny punkt – 22:18. Ostatnią akcję w tej partii wykończył atakiem z pierwszej strefy Tomasz Józefacki, będący chyba najpewniej grającym Resoviakiem na boisku.

Podłamana Politechnika wcale nie składała broni, ale czwartego seta rozpoczęła źle, słabo przyjmując zagrywki rywala. Na pierwszej przerwie było 8:7 dla gospodarzy. Po przerwie gra wyglądała bardzo podobnie jak w drugiej i trzeciej partii, niewysokie prowadzenie Resovii i chwilę później „doskok” graczy trenera Edwarda Skorka na remis. Najciekawsze wydarzenia miały miejsce (już tradycyjnie) w końcówce seta. Dobre bloki Kaczmarka i Łuki na powracającym dopiero do gry Siebecku, kontratak Perłowskiego oraz pomyłki przy zbiciu Rybaka, zakończyły tę partię oraz cały mecz zwycięstwem Rzeszowa.

Asseco Resovia Rzeszów – AZS Politechnika Warszawska 3:1

(20:25, 25:21, 25:21, 25:22)

Składy zespołów:

Asseco Resovia: Ilić, Hernandez, Perłowski, Józefacki, Mitrović, Gabrych, Ignaczak (L) oraz Kaczmarek, Łuka, Kvasnicka, Kozłowski

J.W Construction: Chudik, Kowalczyk, Markiewicz, Rybak, Michalczyk, Radomski, Szymczak (L) oraz Buszek, Siebeck, Kulikovskyi


Po meczu powiedzieli:

Jakub Radomski (przyjmujący AZS Politechniki Warszawskiej): Jak do tej pory, było to nasze najlepsze spotkanie. Widać, że potrafimy walczyć. W pierwszych dwóch meczach nie udało nam się, ale… końcówki mieliśmy trochę nieszczęśliwe. Czegoś na pewno nam zabrakło, ale to spotkanie dobrze wróży na kolejne mecze. Mimo, że przegraliśmy, to nasza gra wygląda już troszeczkę inaczej. Jestem zadowolony, że dostałem szansę gry i starałem się ją jak najlepiej wykorzystać. Ciężko ocenić nasze szanse w tym sezonie. Na pewno stać nas na to, żeby wygrać z takimi zespołami, jak Kędzierzyn, z którym gramy za tydzień. Najważniejsze, żebyśmy byli w pierwszej ósemce, a później w play-off zobaczymy. Dobrze wróży fakt, że w meczach zaczynamy walczyć i atmosfera w zespole jest dobra. To co możemy zrobić, żeby było coraz lepiej, to trenować i myślę, że to zaowocuje w końcu dobrym wynikiem.

Tomasz Kozłowski (rozgrywający ASSECO Resovii Rzeszów): Wygraliśmy. Mam nadzieję, że zasłużenie. Bardzo dobrze, że w tym meczu zaprezentowali się zmiennicy, m. in. ja czy Piotrek Łuka. Świadczy to o tym, że mamy naprawdę wyrównany skład i możemy grać wszystkimi zawodnikami. Co najważniejsze, Ci, którzy wchodzą, zawsze coś wniosą do drużyny. Wydaje mi się, że mecz mógł się podobać, aczkolwiek w pierwszym secie popełniliśmy bardzo dużo błędów własnych. Później powoli zaczęliśmy je eliminować, do tego dołożyliśmy dobrą zagrywkę, szczelny blok i to pomogło nam w odniesieniu zwycięstwa.

Czy na dzisiejszy mecz jakiś wpływ miało środowe spotkanie z Bydgoszczą?

Na pewno chcieliśmy się zmobilizować na ten mecz, żeby nie było takiego blamażu, tzn. mecz wygrany z Bydgoszczą, który miał być wygrany za trzy punkty, a nie za dwa. Dlatego też, za wszelką cenę chcieliśmy ten mecz wygrać za trzy punkty. Udało nam się to, ale chcieliśmy to zrobić bez straty seta.

Wielu fachowców ocenia Resovię jako „czarnego konia” ligi…

Chciałbym, żeby tak było, bo naprawdę marzy nam się medal. Teoretycznie, mamy założenia, żeby być w czwórce. Ale czwarte miejsce jest najgorsze, jakie może być, dlatego liczymy po cichu, że uda nam się zdobyć jakiś medal i coś zawiesić na szyje.

Już niedługo czeka was spotkanie w Challege Cup z Laser Riga, a za trzy tygodnie zmierzycie się w lidze z zespołem z Bełchatowa…

Najpierw są Puchary Europy. Powiem szczerze, że nie mam pojęcia, jak gra zespół z Rygi. Na razie koncentrowaliśmy się na meczach ligowych. Po tym weekendzie, prawdopodobnie usiądziemy przy wideo i będziemy analizować mecze Rygi, ponieważ, już w najbliższy czwartek gramy z nimi pierwszy mecz pucharowy.

A jak oceniasz szanse Resovii?

Mam nadzieję, że uda nam się coś wygrać. Na razie nie mamy rozpoznania na temat tej drużyny. Obiło mi się o uszy, że ma 4-5 reprezentantów. Także powinien to być teoretycznie mocny zespół. Zobaczymy…

Czyli w tym sezonie Resovia walczy o medale?

Chciało by się, żeby tak było.

Michał Kaczmarek (środkowy ASSECO Resovii Rzeszów): Zespół Politechniki nigdy nam nie leżał. W tamtym roku graliśmy z tym zespołem ze zmiennym szczęściem. W tej chwili jest to naprawdę bardzo doświadczony zespół. Jak da się im zagrać, to wykorzystują, nawet nasz najmniejszy błąd. Wydaje mi się, że dopisało nam dzisiaj szczęście. Do tego dobra gra na siatce, później również w przyjęciu. To był klucz do zwycięstwa. Wydaje mi się, że nasza siła tkwi w zespołowości. Dzisiaj, jakby nie było, graliśmy praktycznie składem z tamtego roku, został tylko Krzysiu Ignaczak i wygraliśmy ten mecz. Wydaje mi się, że cała drużyna gra równo i kto w tej chwili nie wszedłby na boisko, potrafi zagrać bardzo dobrze. Każdy z nas już coś wygrał, coś przegrał w lidze. Wydaje mi się, że to właśnie, jest nasz klucz do zwycięstw tym sezonie, w którym meczy będzie bardzo dużo, w krótkich odstępach czasu. Teraz czeka nas spotkanie z Rygą w Pucharze. Musimy się przyłożyć i grać na 100%, nie na 90%, tak jak próbowaliśmy to zrobić dzisiaj, czy przedwczoraj. W tej chwili nie ma słabych zespołów w siatkówce. Jak widać Hiszpania jest mistrzem Europy. Trzeba walczyć na 100%. Myślę, że w tym sezonie jesteśmy w stanie powalczyć o medal. W tej chwili może nie gramy rewelacyjnie. W tamtym roku było odwrotnie, początek sezonu graliśmy super. Byliśmy na pierwszym miejscu po rundzie zasadniczej. Później się tak złożyło, że w rewanżach większość meczy przegraliśmy i końcówka nie była dla nas zbyt udana.

Tomasz Józefacki (atakujący ASSECO Resovii Rzeszów): Ważne są przede wszystkim trzy punkty. W każdym meczu trzeba być skoncentrowanym maksymalnie. Wiedzieliśmy, że Politechnika do tego spotkania nie wygrała ani jednego punktu, chyba nawet seta. Liczyliśmy na to, że będą chcieli przyjechać tu i się przełamać. Dlatego też, baliśmy się tego spotkania, bo jak było widać na początku, wyszli bardzo skoncentrowani. Można powiedzieć, że „wybili” nam atakowanie, ich blok grał fantastycznie. Na szczęście potrafiliśmy odwrócić losy tego meczu i wygraliśmy trzy partie. Na pewno troszeczkę pomogła nam wymuszona zmiana rozgrywającego. Widać było, że mieli nas bardzo dobrze rozpisanych odnośnie gry z Ivanem. Tomek Kozłowski ma inny styl gry i to pomogło. Blok był rozrzucony, Politechnika miała problemy, a nam łatwiej się atakowało. Tak jak mówiliśmy wcześniej, naszą siła będzie zespół i to było widać w dzisiejszym spotkaniu. Były zmiany, zeszli podstawowi zawodnicy za których na parkiecie pojawili się rezerwowi. Zagrali swoje, wygrali i to jest najważniejsze.

W tym sezonie pierwszym atakującym miał być Paweł Papke, tymczasem na tej pozycji widzimy świetnie spisującego się Tomasza Józefackiego…

Gram różnie. Przed sezonem prezentowaliśmy wyrównany poziom. Ja miałem lepsze jedne elementy, Paweł miał inne. Podejrzewam, że decyzja trenera była trudna. Los, wiadomo jak nas pogodził. Zostałem sam na tej pozycji i staram się radzić sobie jak najlepiej. Wiem, że wyjdę na pewno w pierwszym składzie i staram się przygotować do każdego spotkania jak najlepiej, na razie to wychodzi. Oby tak dalej i czekam na Pawła, bo wiadomo, nie da się grać przez cały czas na tak wysokim poziomie.

W przyszły czwartek zmierzycie się Laser Riga w Pucharze. Jak ocenia pan szanse Resovii na to spotkanie?

Trudno mi powiedzieć, ponieważ na temat zespołu z Rygi niewiele wiemy. Dopiero przed tym meczem będziemy mieć taktyczne informacje o tej drużynie. Z tego co się orientuję, jest to zespół w naszym zasięgu. Będzie to mój debiut w europejskich pucharach. Wiadomo, każde rozgrywki charakteryzują się innym klimatem, także to będzie nowość i trudno mi powiedzieć jak to będzie wyglądało. Miejmy nadzieje, że to wszystko pójdzie dobrze i przejdziemy Rygę.

Andrzej Kowal (II trener ASSECO Resovii Rzeszów): Cieszymy się przede wszystkim z wyniku, bo na pewno gra jeszcze pozostawiała wiele do życzenia. Bardzo dobre zmiany, zwłaszcza Michała Kaczmarka, który był dla mnie prawdziwym bohaterem meczu. Szczególnie w drugim secie, kiedy to naprawdę ciężko nam szło. Jego wejście na boisko, parę bloków pojedynczych… Już dawno nie blokował tyle w jednym secie. Gra w przyjęciu zdecydowanie poprawiła się po wejściu Piotrka Łuki i Karela Kwaśnicki. Politechnika grala zdecydowanie lepiej niż się spodziewaliśmy. Obawialiśmy się na pewno Rybaka, ponieważ na nim spoczywa ciężar w ataku. Muszę powiedzieć, że mocnym elementem tego zespołu jest blok, którym zdobyli dzisiaj aż 8 punktów w pierwszym secie. Teraz będziemy skupiać się na meczu z Rygą. Pierwsze spotkanie rozegramy u siebie. Liczy się wycięstwo, musimy wygrać ten mecz przed własną publicznoscią i spróbować zakończyć mecz w Rydze zwycięstwem.

Jan Such (trener ASSECO Resovii Rzeszów): Politechnika pierwsze mecze zagrała bardzo słabo. Dzisiaj zagrali bardzo dobrze. Widać tu pracę Edka Skorka, który jest specjalistą od bloku, wyłączył nam środkowych w pierwszym secie. Liczy się to, że wygraliśmy. Nasza siła tkwi w tym, że mamy 12 zawodników. Józefacki musiał grać za Pawła Papke, a druga „szóstka” wygrała trzy kolejne sety. Cieszy też to, że zawodnicy, którzy byli zmieniani, dziękowałem im, siadali i nie było pretensji. Cieszą trzy punkty. W dzisiejszym spotkaniu bardzo ważne było wejście Michała Kaczmarka, który blokiem, zagrywką i atakiem zagrał bardzo dobrze. Przypomnę, ze w ciągu pięciu dni zagraliśmy trzy mecze. Bełchatów jest dopiero za trzy tygodnie, także mamy czas spokojnie podbudować się, bo forma siadła, z kolei z Rygą zaczniemy pracować jutro, żeby przygotować ten mecz.

Krzysztof Ignaczak (libero ASSECO Resovii Rzeszów): Czym nas zaskoczyła Politechnika? Ja myślę, że czym my zaskoczylismy siebie. To nie jest efektem tego, że Politechnika grała dobrze, tylko my zagraliśmy po prostu źle w pierwszym secie. Dobrze, że udało się odwrócić losy tego spotkania i że wygraliśmy 3:1, bo dla nas ważne są punkty. Natomiast styl w jakim graliśmy pozostawia wiele do życzenia, ponieważ wiemy i mamy świadomość, że stać nas jest na wiele lepszą grę. Przed nami mecz pucharowy z Rygą, który odbędzie się już za kilka dni. Na razie nie wiemy zbyt wiele o rywalu, ale nasze macki gdzieś tam chodzą i wyszukują informacji na temat naszego przeciwnika. Myśle, że dobrze się przygotujemy i z pierwszą rundą nie powino być problemów. Mamy na tyle mocny skład, że powinniśmy sobie poradzić i awansować do dalszej fazy rozgrywek.

Za trzy tygodnie Resovia zmierzy się z Twoim byłym klubem z Bełchatowa. Czy będziesz miał sentyment do tego zespołu?

To dopiero za trzy tygodnie. Myśle, że jak każdy zawodowy sportowiec koncentruję się na poszczególnych meczach i przed nami są najbliższe mecze związane z rywalem z Rygi i pod kątem tego będziemy się przygotowywać. Naromiast za trzy tygodnie będziemy się przygotowywać na Bełchatów.

Już niedługo odbedzie się turniej preeliminacyjny do eliminacji do IO. Czy polską drużynę narodową stać na wywalczenie awansu?

Niestety nie wyszły nam ME jako drużynie i dlatego musimy troszeczkę dłuższą drogę przebyć do tego, żeby awansować do Olimpiady, ale myślę, że będziemy w stanie to osiągnąć i polska reprezentacja w pewnym momencie odrodzi się jak feniks z popiołów.

Zobacz również:

Wyniki 3. kolejki oraz tabela PLS

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-10-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved