Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Novotny: Wyjechałem, bo chcę się rozwijać

Jakub Novotny: Wyjechałem, bo chcę się rozwijać

- Teraz przyjechałem do Kędzierzyna. Myślę, że jak wszystko się ułoży, to będę chciał tu zostać, a oni mnie przyjmą. Czuję i taką mam nadzieję, że wreszcie gdzieś się zadomowię - powiedział atakujący ZAK Kędzierzyn-Koźle, Jakub Novotny.

Jacek Żuk: Rozpocznijmy naszą rozmowę w Sokolovie. Ponoć był Pan bardzo usportowionym dzieckiem. Miał Pan kontakt z piłką nożną, hokejem, pływaniem, tenisem i wreszcie siatkówką. Skąd wybór siatkówki? Czy podejmował Pan tę decyzję w pełni samodzielnie?

Jakub Novotny: Wszystko to zgadza się. Mój tato był siatkarzem i „sprzedał” mi tę pasję. Faktycznie, próbowałem różnych dyscyplin. Piłkę nożną i hokej uprawiałem, gdy byłem bardzo młody, ale nawet później uprawiałem jeszcze równolegle tenis i siatkówkę. Ostatecznie zdecydowałem się na siatkówkę i był to wyłącznie mój wybór. Na pewno miał na to wpływ tato, ale to nie jest tak, że skłaniał mnie do takiej decyzji. Po prostu zaraził mnie miłością do tej dyscypliny. Właśnie siatkówka podobała mi się najbardziej. Na przykład w hokeju było za dużo kontaktu. Nie mam przecież budowy, która pozwalałaby mi odnosić sukcesy w tej dyscyplinie.



Skąd wzięła się więc siatkówka w Sokolovie? W Czechach nie jest to chyba najbardziej popularny sport.

Jakub Novotny: To nie do końca jest tak. Wiadomo, że nie jest to tak popularna dyscyplina jak w Polsce czy we Włoszech. Na pewno jednak bardzo wielu ludzi próbuje amatorsko odbijać i grać. Pamiętam, że w Sokolovie właśnie dużo ludzi grywało. Problem pojawia się jednak, gdy zaczyna się profesjonalizm, bo do tego potrzeba już większych pieniędzy.

Czy dzisiaj również znajduje Pan czas dla innych dyscyplin sportowych? Czy lubi Pan jeszcze jakiś inny sport oprócz siatkówki, którą oczywiście uprawia Pan zawodowo?

Jakub Novotny: Nie mam na to zbyt wiele czasu. Czasem trafią się jakieś krótkie wakacje. W zimie sięgam wtedy po narty i jadę w góry, zaś w lecie wyjeżdżam nad morze, gdzie lubię sobie popływać.

Pana tato i pierwszy trener od początku próbował ustawiać Pana na rozegraniu. Dlaczego więc zdecydował się Pan na atak i z drugiej strony, dlaczego tak wielu młodych zawodników nie chce być rozgrywającym czy libero?

Jakub Novotny: Jeśli chodzi o mnie, to mając 15 lat, wybrałem atak, gdyż to mi się bardziej podobało i przychodziło mi dużo łatwiej. Myślałem, że ze mnie będzie lepszy atakujący niż rozgrywający. Ostatnio często zastanawiałem się nad tą decyzją. Może faktycznie jestem za niski na atakującego, bo we Włoszech wszyscy są dużo wyżsi. Wiem jednak, że nie mógłbym być dobrym rozgrywającym, bo w siatkówce podoba mi się właśnie kończenie piłek. A dlaczego inni chcą też atakować? Nie wiem. Może po prostu to jest najłatwiejsze…

A kiedy uwierzył Pan, że może zarabiać pieniądze, uprawiając sport?

Jakub Novotny: To było tak, że graliśmy Mistrzostwa Europy juniorów w Brnie. Wtedy wywalczyliśmy brąz, pokonując w małym finale Polskę 3:2. Chyba właśnie tam po raz pierwszy pomyślałem, że mogę grać w siatkówkę profesjonalnie.

Kolejne lata spędzał Pan w różnych miastach, różnych krajach i różnych kulturach. Czy to dlatego, że lubi Pan podróżować?

Jakub Novotny: Oczywiście, że lubię podróżować. Ale to nie do końca tak było. Po prostu tam, gdzie ja chciałem grać – nie bardzo mnie chcieli. Znowuż tam gdzie mnie zapraszano – nie odpowiadały mi warunki. Stąd te zmiany. Teraz przyjechałem do Kędzierzyna. Myślę, że jak wszystko się ułoży, to będę chciał tu zostać, a oni mnie przyjmą. Tak sobie teraz myślę i mam nadzieję, że wreszcie gdzieś się zadomowię. (śmiech)

Dlaczego nie chciał Pan zostać w Czechach? Czy nie da się wyżyć z gry w czeskiej lidze?

Jakub Novotny: Nie jestem ekspertem w tych sprawach, bo w lidze czeskiej grałem mało. Myślę jednak, że z pewnością są to godziwe pieniądza, ale nie takie jak we Francji, Włoszech czy w Polsce. To jednak nie był jedyny aspekt. Szukałem również rozwoju, lepszej ligi, gdzie będzie większa konkurencja.

Jak mówiliśmy, zwiedził Pan wiele krajów. Który typ kultury Panu najbardziej przypadł do gustu?

Jakub Novotny: Zdecydowanie Włochy. Tam byli wspaniali ludzie – bardzo otwarci. Podobały mi się też: język i kultura. No i oczywiście włoska kuchnia, wśród której największym sentymentem darzę spaghetti i pizzę.

Jacek Żuk: Czy mógłby więc Pan szybko opowiedzieć o każdej z tych lig, gdzie Pan grał, no i spróbować porównać ją z PLS-em?

Jakub Novotny: Francuska liga jest porównywalna z polską. W Polsce macie mocniejszy atak i lepszy blok, ale tam nadrabiają to taktyką, obroną i techniką. Włoska A1 jest zdecydowanie najlepsza na świecie, ale A2 jest słabsza od polskiej. Jedyne, co w A2 mają lepszego, to mniejszą ilość popełnianych błędów – to jest ich mocną stroną, a w Polsce zawodnicy robią jeszcze dużo błędów. W Grecji zaś są tylko trzy naprawdę świetne drużyny, a reszta jest już dużo słabsza.

Dlaczego więc opuścił Pan ligę włoską, która jest najlepszą ligą świata?

Jakub Novotny: W tamtym roku wygraliśmy włoską ligę A2 i chciałem grać teraz w A1. Tam jednak jest straszna konkurencja. Na dodatek jeszcze atakujący jest tylko jeden na boisku, a przyjmujących jest już dwóch. Ostatecznie otrzymałem dwie oferty z A2 i jedną ofertę ze słabego klubu A1 oraz propozycję z Kędzierzyna. Wiedząc, że Polska liga jest bardzo dobra i grają tu dobrzy siatkarze, wolałem przyjść do Kędzierzyna.

* rozmawiał Jacek Żuk – mosto.pl

Pełny tekst wywiadu ukaże się już w następnym numerze magazynu „Super Volley”

źródło: mosto.pl, Super Volley

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-10-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved