Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga: Niespodzianka w Gdańsku

I liga: Niespodzianka w Gdańsku

Stawiany wśród najsilniejszych zespołów I ligi mężczyzn Trefl Gdańsk w pierwszym meczu sezonu został pokonany przez Avię Świdnik. Mecz był wyrównany i emocjonujący do samego końca.

Pierwsze punkty w meczu zdobył Jarosław Stancelewski, najpierw atakując ze środka, a potem wykonując asową zagrywkę. Te dwa oczka przez cały set dzieliły przeciwników. W drużynie gości rozgrywający Maciej Gorzkiewicz większość piłek kierował do atakującego Tomasza Bogusza, który szczególnie skuteczny był z prawego skrzydła. Po drugiej stronie siatki również przewodził atakujący Wojciech Winnik. Wspierali go środkowi: Jarosław Stancelewski i Witold Chwastyniak. Wiele punktów było jednak wynikiem zepsutych zagrywek, dlatego też ten set był dość jednostajny.

W drugim secie od początku prowadziła Avia Świdnik. Gdańszczanie nie kończyli ataków, co wykorzystywali goście i zdobywali punkty z kontr, stopniowo zwiększając swoją przewagę. W tej sytuacji trener Wojciech Kasza dokonał zmian na przyjęciu i na środku. Zmiany te niewiele pomogły, gospodarze byli bezradni, a goście z radością i wielką wolą walki wygrywali kolejne akcje.



Set trzeci rozpoczął się od wymiany ciosów: najpierw atakujących (Wojciech Winnik, Tomasz Bogusz), potem środkowych (Witold Chwastyniak, Michał Baranowski). Wkrótce jednak siatkarze z Świdnika zdobyli kilkupunktową przewagę (6:4, 8:7). Trener Trefla najpierw wprowadził drugiego rozgrywającego Marcina Drabkowskiego, potem poprosił o czas. Jego podopieczni zdołali wyrównać wynik (11:11), a nawet wysunąć się na prowadzenie. Jednak szybko roztrwonili trzypunktową przewagę i znów był remis (18:18). Przy stanie 20:20 na zagrywkę wszedł Waldemar Świrydowicz. Utrudnił rozegranie przeciwnikom, którzy popełniali błędy, a dodatkowo sam wybronił dwa ataki. Seta zakończył Witold Chwastyniak, atakując przechodzącą piłkę.

Czwarty set był najbardziej emocjonujący. Gdańszczanie, podobnie jak w pierwszym secie, postawili na mocną zagrywkę. Serwy między innymi Witolda Chwastyniaka doprowadziły do stanu 8:4. Następnie zagrywką popisał się Marcin Jarosz. Atak Tomasza Bogusza wyrównał wynik (11:11). Od tego stanu do końca seta gra toczyła się punkt za punkt. Przy stanie 23:23 goście popełnili błąd ustawienia. Wydawało się, że jest to moment przełomowy, gdańszczanie mieli piłkę meczową. Nie wykorzystali jednak szansy. Następne akcje były popisem kolejnych zawodników, a bohaterem został Marcin Jarosz, który zdobył ostatni punkt i tym samym doprowadził do tie-breka.

„Set prawdy” rozpoczął się od mocnych zagrywek świdniczan (m.in. as serwisowy Macieja Gorzkiewicza). Przy stanie 4:1 trener Kasza poprosił o czas, po którym punkt zdobył Waldemar Świrydowicz. W kolejnych akcjach popisał się Wojciech Szczurowski oraz Witold Chwastyniak, który dwukrotnie wystąpił w roli rozgrywającego. Gdańszczanie wyrównali wynik i od stanu 6:6 żadna drużyna nie zdobyła już większej przewagi. Walka była ostra, każdy punkt na wagę złota, choć nie zabrakło również prostych błędów. Bohaterem końcówki i zwycięskiego zespołu był Tomasz Bogusz, który asem serwisowym zakończył spotkanie.

Stawiany wśród najsilniejszych zespołów I ligi mężczyzn Trefl Gdańsk w pierwszym meczu sezonu został pokonany przez Avię Świdnik. Mimo to sympatycy gdańskiej siatkówki mogą być zadowoleni po meczu. W zeszłym sezonie siatkarze przyzwyczaili ich do meczów trzysetowych, wygrywanych bardzo gładko. Tym razem w hali MOSiR-u było wiele emocji i do ostatniej piłki nie było wiadomo, która drużyna zwycięży.

Pod szczególną obserwacją byli nowi zawodnicy Trefla, którzy zostali ściągnięci na Pomorze, aby wywalczyć awans do PLS-u. Najlepiej spisywał się Wojciech Winnik, który zdobył najwięcej punktów podczas meczu. Wojciech Serafin miał lepsze i gorsze momenty. Krzysztof Kocik raczej nie zachwycał, szczególnie dużo niedokładności było w odbiorze zagrywki. Dobrze spisał się również Marcin Drabkowski, który w trzecim secie zmienił Łukasza Kruka i pozostał na boisku do końca meczu. Dariusz Szulik nie pojawił się na parkiecie.

Trefl Gdańsk – Avia Świdnik 2:3

(25:19, 18:25, 25:20, 30:32, 12:15)

Składy:

Trefl Gdańsk: Wojciech Winnik, Witold Chwastyniak, Wojciech Serafin, Łukasz Kruk, Jarosław Stancelewski, Krzysztof Kocik, Piotr Poskrobko (libero) oraz Wojciech Szczurowski, Waldemar Świrydowicz, Krzysztof Hajbowicz, Marcin Drabkowski.

Avia Świdnik: Michał Baranowski, Zbigniew Żurek, Tomasz Bogusz, Maciej Gorzkiewicz, Marcin Jarosz, Wojciech Pawłowski, Mariusz Kowalski (libero) oraz Jakub Guz, Bartosz Węgrzyn.


Pomeczowa wypowiedź trenera Trefla Gdańsk Wojciecha Kaszy.

Jak Pan podsumuje dzisiejsze spotkanie?

Ten mecz, uważam, mogliśmy wygrać 3:1. Brakło troszeczkę zimnej krwi. O tym, że przegraliśmy zadecydowały proste, własne błędy. Głównie czwarty set odbił nam się czkawką w tie-breaku.

Najlepszym zawodnikiem w Pana zespole był Wojciech Winnik.

Tak, Wojtek grał zdecydowanie, chociaż myślę, że też nie do końca pokazał wszystko to, co potrafi.

Zadowolony Pan może być także z gry Marcina Drabkowskiego?

Tak, Marcin wszedł na zmianę za Łukasza Kruka, dał bardzo dobrą zmianę, uspokoił grę, troszeczkę ją uporządkował. Graliśmy swoją siatkówkę, skuteczną, natomiast, jak już powiedziałem, troszeczkę zabrakło spokoju w końcówkach.

Dokonał Pan dzisiaj wielu zmian. Czy wynikały one z faktu, że nadal szuka Pan wyjściowej szóstki, czy z tego, jak się dzisiaj układał mecz?

Tak się akurat dzisiaj mecz układał i musiałem szukać tych zmian. Pierwszy set zagraliśmy w zestawieniu takim powiedzmy docelowym i wygraliśmy go bardzo gładko. Drugi set był zupełnie inny i trzeba było coś z tym zrobić. Natomiast ja cały czas powtarzam, że mam trzynastu zawodników i każdy ma być gotowy do grania i każdy ma tutaj grać. Nie ma podziału na pierwszą czy drugą szóstkę. Na każdego zawodnika ja mam liczyć i on ma być gotowy na grę.

Czyli uważa Pan, że ta trzynastka jest wyrównana, nie ma w tej chwili lepszych i gorszych zawodników?

Myślę, że tak. Mieliśmy ostatnio trochę problemów zdrowotnych: grypa żołądkowo-jelitowa. Większość zespołu chorowała przez ostatnie dwa tygodnie. Dochodzili do siebie różnie, jedni chorowali tydzień, inni trzy dni, dwa dni – to było takie szarpane. Trudno było też zdecydować. Ja, jeżdżąc po turniejach, nie miałem w pełni zdrowych dwunastu zawodników, trzeba było szukać takich ustawień akurat z tych, którzy nadawali się do grania.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2007-09-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved