Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > AZS Częstochowa w finale Memoriału im. Arkadiusza Gołasia

AZS Częstochowa w finale Memoriału im. Arkadiusza Gołasia

W drugim meczu pierwszego dnia III Memoriału im. Arkadiusza Gołasia zmierzyły się drużyny gospodarza imprezy Wkręt-Metu Domex AZS Częstochowa i Jadaru Czarni Radom.

Częstochowianie do meczu przystąpili w mocno okrojonym składzie, bez swoich kluczowych zawodników, którzy w nadchodzącym sezonie mają decydować o obrazie drużyny. Wielkimi nieobecnymi byli: Piotr Gacek, który gra obecnie na mistrzostwach Europy, Robert Szczerbaniuk, który dochodzi do siebie po zabiegu wycięcia wyrostka robaczkowego jaki przeszedł w ubiegłym tygodniu w szpitalu w Częstochowie, Andrzej Stelmach oraz dwójka amerykanów Brook Billings, Phil Eatherton (ich przylot do Polski przewidziany jest na koniec września). Radomianie do meczu przystąpili w pełnym dwunastoosobowym składzie.

Od początku spotkania inicjatywę na boisku przejęli gracze Dariusza Luksa, którzy z czasem coraz bardziej „odskakiwali” swoim przeciwnikom prowadząc to jednym to dwoma punktami. Na drugą przerwę techniczną radomianie schodzili z trzypunktową zaliczką prowadząc 16:13. Dobrze w tej części seta spisywali się w ataku Lifke i Pęcherz. Ze środka błyszczał nowy nabytek radomskiego klubu zawodnik, który przed tym sezonem opuścił szeregi AZS-u Częstochowa Bartosz Gawryszewski. Po powrocie na parkiet mylić zaczęli się częstochowianie, którzy przy stanie 17:21, aż trzykrotnie oddali punkt rywalom popełniając proste niewymuszone błędy: najpierw Marcin Wika posyłał piłkę w aut w ataku z lewego skrzydła, chwilę później kapitan biało-zielonych wpadł w siatkę podczas bloku, a Paweł Woicki dał się złapać na środku siatki Gawryszewskiemu i było już 17:24. W kolejnej akcji swój kunszt w rozegraniu pokazał Paweł Woicki, który z lewego skrzydła przez całą długość siatki rozegrał piłkę do Janeczka, a ten mocnym atakiem obił nierówno ustawiony blok radomian. Set zakończył zbiciem ze środka Bartosz Gawryszewski (18:25).



Na drugą odsłonę częstochowianie wyszli bardziej zmobilizowani i skoncentrowani, co od razu przełożyło się na wynik. Już na pierwszą przerwę techniczną akademicy schodzili prowadząc trzema punktami. Na pochwałę w początkowej fazie seta zasłużył Janeczek, który siał spustoszenie swoją zagrywką w szeregach przeciwników dwukrotnie nie dając możliwości skonstruowaniu akcji rywalom. Przy stanie 13:10 na krótką lekcję poglądową zaprosił swoich zawodników Dariusz Luks. Przerwa przyniosła zamierzony efekt, gdyż wybiła z uderzenia młodego środkowego AZS-u Nowakowskiego, który zaserwował w pół siatki. Na drugą przerwę techniczną częstochowianie schodzili prowadząc 16:12 po udanym bloku Gierczyńskiego i Wrony na Pęcherzu. W ostatniej fazie seta rozpędzona Częstochowa nie dała najmniejszych szans Czarnym prowadząc kolejno 20:16 po ataku Gierczyńskiego z drugiej linii i 21:17 po potężnym zbiciu Janeczka z prawego skrzydła. Set zakończył się wynikiem 25:18 po autowym zbiciu Pęcherza.

Set trzeci, a zarazem najbardziej emocjonujący w całym spotkaniu pokazał jak bardzo każda z drużyn chce osiągnąć końcowy sukces. Walka toczyła się od początku przy jednopunktowym prowadzeniu to jednej, to drugiej ekipy. Na pierwszą przerwę techniczną bardziej zadowoleni schodzili gracze z Radomia, którzy prowadzili 8:7. Bardzo dobrze grał Nowakowski, który był praktycznie nie do zatrzymania na środku siatki. Przy stanie 16:15 obie drużyny na drugą przerwę techniczną zaprosił sędzia Grzegorz Jacyna. W końcowej fazie seta Częstochowianie prowadzili już 21:18. Jednak kilka nieskończonych ataków i udanych obron drużyny przeciwnej sprawiło, że podopieczni Radosława Panasa roztrwonili całą przewagę i było po 23. Doszło do zaciętej końcówki, w której każda z drużyn miała kilka piłek setowych, ale to akademicy spod Jasnej Góry okazali się bardziej odporni na stres i wygrali 33:31. W tym fragmencie seta Owczarski posłał, aż trzykrotnie piłkę w aut w ataku co skutkowało przegraną Czarnych.

Gracze Dariusza Luksa zdając sobie sprawę, że przegrana w kolejnej partii zamyka im drogę do finału jeszcze raz zwarli szeregi i ruszyli do walki. Początkowo żadna z drużyn nie mogła uzyskać znaczącej przewagi punktowej. Wynikało to przede wszystkim z bardzo dobrej gry atakujących, którzy praktycznie nie mylili się to ze skrzydeł, to z środka. Dopiero po drugiej przerwie technicznej, chwilową dekoncentrację AZS-u wykorzystali radomianie, którzy zwiększyli swoją przewagę do trzech „oczek” 20:17. O czas poprosił Panas jednak jego decyzja nie odmienił losów seta. Set zakończył kapitan biało-zielonych atakiem w aut (20:25).

O składzie finałowego meczu Memoriału Arkadiusza Gołasia zadecydować miał piaty set. Od początku częstochowianie „ruszyli” na rywala z wielkim zaangażowaniem i uwagą by nie popełnić błędów. Mocno serwowali Wika i Wierzbowski, zdobywając dwa asy serwisowe. AZS prowadził kolejno 5:1, 10:5 by w końcu wygrać całe set do 11 a spotkanie 3:2.

Na pochwałę zasługują szczególnie młodzi środkowi AZS-u: Wrona i Nowakowski, którzy pokazali, że z powodzeniem mogą powalczyć o pierwszą szóstkę w składzie. Janeczek udowodnił niedowiarkom, którzy byli przeciwni zakupowi tego gracza pod Jasną Górę, że warto w niego inwestować.

W kuluarach mówi się, że Częstochowa wcale nie zakończyła transferów na ten sezon i szykuje w najbliższych dniach sporą niespodziankę dla swoich kibiców!! Ile w tym prawdy okaże się niebawem. Pozostaje cierpliwie czekać.

AZS Częstochowa – Jadar Radom 3:2

(18:25, 25:18, 33:31, 20:25, 15:11

Plan niedzielnych spotkań

o 3 miejsce - 11:00
Jadar – Resovia

o 1 miejsce - 13:00
AZS Częstochowa– Mostostal

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-09-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved