Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > Marco Bonitta: Nie chcę słodkich siatkarek

Marco Bonitta: Nie chcę słodkich siatkarek

Marco Bonitta to jeden z najlepszych trenerów siatkówki na świecie. Teraz czeka go trudne zadanie. Musi odbudować potęgę polskiej kadry. Po dwóch mistrzostwach Europy pozostało tylko wspomnienie. Włoski trener szuka twardych zawodniczek.

Grand Prix to pierwsza ważna impreza dla polskich siatkarek z Marco Bonittą na ławce trenerskiej. W Rzeszowie gramy z najlepszymi: Rosją, Chinami i USA. Co może pan obiecać?

To, że dziewczyny dadzą z siebie wszystko w meczach z bardzo mocnymi zespołami. Trudno będzie o sukces. Odbyliśmy długie i żmudne przygotowania w Szczyrku. Mogę powiedzieć, że moje zawodniczki ciężko pracowały i są w optymalnej formie.



W reprezentacji są wszystkie siatkarki, które chciałby pan mieć. Czy pomogła uchwała, według której zawodniczki, które odmówią przyjazdu na zgrupowanie kadry, mają być zdyskwalifikowane?

Przybyłem do Polski, by zakwalifikować się z siatkarkami do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich. Projekt „Pekin 2008” jest dla nas najważniejszy. Związek wyłożył na to dużo pieniędzy. Dlatego nie może być tak, że siatkarka mówi, że nie przyjedzie na zgrupowanie, bo nie. Chcę znać powody.

Małgorzata Glinka, która wcześniej mówiła, że w tym roku nie będzie grać w reprezentacji, przyjechała do Rzeszowa. Zmusił ją pan?

Dużo z nią rozmawiałem. Zrozumiała, że dostaje tyle wolnego, by wrócić do pełni sił. Jestem jej wdzięczny, że mogliśmy się porozumieć. Zresztą Maggie zawsze mówiła, że zależy jej na grze w kadrze. Bała się tylko o swój kręgosłup, ale wytłumaczyłem jej, że będzie miała odpowiednią opiekę medyczną. Mam nadzieję, że zagra już we wrześniowych mistrzostwach Europy.

Czyli wspólna decyzja pana i związku była jednak słuszna?

Chcę wyjaśnić: ja nie chcę zmuszać zawodniczek do gry w kadrze. Ale związek ma obowiązek wiedzieć, dlaczego jedna czy druga siatkarka nie chce reprezentować Polski. Jeżeli wynika to z kłopotów ze zdrowiem, bądź jakichś problemów mentalnych, to rozumiem. Nie wiem, jak ktoś może nie chcieć reprezentować swojego kraju. To dla mnie niepojęte. Staram się obudzić w zawodniczkach chęć grania dla Polski.

We Włoszech nie ma siatkarek, którym nie zależy na grze w reprezentacji?

Są. U nas związek nie potrafił rozwiązać tego problemu. Był wielki bałagan, bo nie wszystkie dziewczyny traktowano jednakowo, niektóre zdyskwalifikowano, inne nie. Z podobnymi kłopotami borykają się wszystkie federacje.

W Rosji czołowym zawodniczkom płaci się za grę w kadrze.

Cóż, jedni grają w reprezentacji dla pieniędzy, inni z patriotyzmu lub z chęci odniesienia sukcesu. W Polsce też będą premie. Za dobre wyniki.

Ci, którzy uważają pana za tyrana i tak powiedzą, że zmusza pan zawodniczki, by grały w kadrze.

Niech mówią, nie obchodzi mnie to. Ja mam swoją filozofię pracy i będę się jej trzymać. Jestem konsekwentny i stanowczy podczas treningów, ale poza salą jestem takim samym człowiekiem jak wszyscy.

Czy jest pan typem macho?

O nie. Wiem, że tak myśli się o mężczyznach z południa Europy, mnie to jednak nie dotyczy. Jestem Włochem, ale moi przodkowie byli Słowianami. Macho to brzmi dumnie, ale wolę, by mówiono o mnie bardzo dobry trener.

Jaki jest pana ideał kobiety?

To moja żona, słodka i kobieca.

Chce pan, by siatkarki takie były?

Zdecydowanie nie. One mają być twarde i wygrywać mecze.

Skoro nie macho, to może psycholog?

Ważne, by trener potrafił dotrzeć do każdej zawodniczki z osobna i by one postrzegały go jako osobę kompetentną. Rolą trenera oprócz nie jest tylko prowadzenie treningu, ale i wpojenie zawodniczkom wiary w siebie. Psychologia jest bardzo ważna w mojej pracy.

Rozmawiał Ryszard Opiatowski – dziennik.pl

źródło: dziennik.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix

Więcej artykułów z dnia :
2007-08-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved