Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Bartosz Kurek: To był szalony rok

Bartosz Kurek: To był szalony rok

Przed rokiem Bartosz Kurek nie przypuszczał, że rozegra pół ligi w wyjściowej szóstce Mostostalu Azoty i zadebiutuje w Lidze Światowej. Niespełna 19-letni przyjmujący od kilkunastu miesięcy zaskakuje siatkarskich kibiców i obserwatorów.

Trzy lata temu zadebiutował na parkietach Polskiej Ligi Siatkówki, występując w Nysie w jednym zespole z ojcem Adamem. Przed dwoma miesiącami rozegrał swoje pierwsze spotkanie w Lidze Światowej. Zadebiutował w zwycięskim meczu z Argentyną. – Przed sezonem reprezentacyjnym myślałem, że będę pełnił rolę 19. zawodnika do trenowania, a nie kogoś, kto będzie latał z chłopakami po świecie – mówił po rozgrywkach. Teraz ma zasłużone wakacje.

Niemal od razu po ligowym sezonie przygotowania do Ligi Światowej zaczęła reprezentacja. Dopiero od tygodnia kadrowicze wypoczywają. Jak spędzasz wakacje?



Bartosz Kurek: U rodziców w Nysie. Przede wszystkim odpoczywam. Bywam na plaży, ale żadnego odbijania piłki. Leżę i wygrzewam się na słońcu.

Dwa tygodnie po bardzo intensywnym roku to trochę mało. Nie tęsknisz za długimi wakacjami z czasów szkoły podstawowej?

Po Lidze Światowej reprezentanci dostali dwa tygodnie wolnego, ale ja już we wtorek kończę wypoczynek i jadę do Warszawy. Mam nie najlepsze wyniki krwi i muszę przejść kolejne badania. To nic poważnego, ale prawdopodobnie skończy się podawaniem zastrzyków. Dlatego drugi tydzień wolnego wykorzystam na rehabilitację. Przyznam, że nie pamiętam wakacji z prawdziwego zdarzenia. Jednak już się przyzwyczaiłem, że latem mam wolne dwa tygodnie. Wakacje lubię spędzać aktywnie i niespecjalnie tęsknię za zupełnie bezczynnym spędzaniem czasu.

Końcówkę sezonu łączyłeś z przygotowaniami do matury. Jak poszło?

Wyniki pozytywnie mnie zaskoczyły. Przez ostatnie trzy lata nie poświęcałem tyle czasu na naukę, ile bym chciał. Dlatego do matury też nie byłem optymalnie przygotowany. Wyniki były naprawdę niezłe, nawet w skali całej klasy czy szkoły.

Studia już wybrałeś?

Najprawdopodobniej będzie to Politechnika Opolska, ale do końca jeszcze nie wiem.

Gdyby przed rokiem ktoś powiedział, że będziesz szóstkowym zawodnikiem Mostostalu Azoty, potem zadebiutujesz w kadrze Raula Lozano, z którą oblecisz kulę ziemską, to byś uwierzył?

Wątpię. Szczególnie ta część o kadrze nie za bardzo wydałaby mi się prawdopodobna. Oczywiście liczyłem na debiut, ale nie sądziłem, że tak szybko to się stanie. Jestem bardzo zadowolony z sezonu ligowego, że w Kędzierzynie rozegrałem tyle meczów ligowych. Przygoda z kadrą, debiut w Lidze Światowej, szansa polatania z chłopakami to taka miła niespodzianka. Staram się, by to się nie skończyło.

To był twój najlepszy sezon?

Chciałbym, żeby był sezonem przełomowym. Żebym mógł powiedzieć, że zostałem prawdziwym ligowcem z pewnym miejscem składzie oraz – może nie tak silną – ale jakąś pozycją w kadrze seniorów. Na pewno był to dobry rok.

Byłeś zgłoszony do 10 z 12 meczów fazy grupowej Ligi Światowej. Mimo to katowicki finał oglądałeś z trybun. Kiedy Raul Lozano nie znalazł dla ciebie miejsca w dwunastce, poczułeś się zawiedziony?

Absolutnie nie. Może inaczej bym przyjął decyzję trenera, gdybym był doświadczonym 26-letnim zawodnikiem. Ja mam dopiero 18 lat. Ominęła mnie ta impreza, być może ominą także najbliższe mistrzostwa Europy czy kolejny ważny turniej, ale wciąż będę miał sporo czasu, żeby pograć w reprezentacji. Dlatego nie byłem rozgoryczony. Bardzo się cieszyłem, że w tym sezonie reprezentacyjnym dostałem taką szansę od selekcjonera. Oczywiście jeżeli do tego doszedłby finał Ligi Światowej w katowickim Spodku, to byłbym przeszczęśliwy, ale z braku miejsca nie robiłem tragedii. Za tydzień zaczynamy zgrupowanie w Spale i będę starał się pokazać z jak najlepszej strony.

W Spodku miałeś zatem okazję zobaczyć od kuchni pracę polskich kibiców. Jak wrażenia?

Nie jest tak różowo jak się wydaje, oglądając telewizję. W sali było duszno, 40 stopni gorąca, i przyznam, że czasami już nie miałem siły i ochoty siedzieć na trybunach. Tymczasem 12 tysięcy ludzi dawało z siebie wszystko i dopingowało chłopaków przez cały mecz. Chwała za to, że mamy takich kibiców. W zamian zawodnicy mogą dla nich dobrze grać, a po meczu okazywać szacunek. Myślę, że tego szacunku nie brakuje i po spotkaniu każdy, kto czeka na autograf, to go dostaje.

Twoim celem jest zakwalifikowanie się do kadry na mistrzostwa Europy?

Na pewno jest to marzenie każdego sportowca. Będzie ciężko, bo nasi wicemistrzowie świata to zgrana grupa bardzo dobrych zawodników. Ja na razie rozegrałem tylko jeden sezon w Polskiej Lidze Siatkówki, inni takich sezonów mają na koncie co najmniej pięć. Podchodzę spokojnie do tematu wyboru selekcjonera. Staram się przede wszystkim poprawić swoje umiejętności, a nie rywalizować – w złym tego słowa znaczeniu – z chłopakami.

Rozmawiał Roman Stęporowski – Nowa Trybuna Opolska

źródło: Nowa Trybuna Opolska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2007-07-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved