Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Piotr Gruszka: Jeszcze ich dopadniemy

Piotr Gruszka: Jeszcze ich dopadniemy

fot. archiwum

- Przykro jest przegrywać w Spodku, przy tych ludziach. Wcześniej Brazylijczycy nie pozwolili nam pokazać tego wszystkiego, co mamy najlepsze. Ale jeszcze ich dopadniemy - obiecuje kapitan reprezentacji Polski, Piotr Gruszka.

Rafał Stec: Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałeś tak smutny głos po meczu kadry? Teraz porażka bolała bardziej?

 

Piotr Gruszka: O wiele bardziej, bo dzisiaj ambicje mieliśmy znacznie większe. No i przykro przegrywać w Spodku, przy tych ludziach. Nieczęsto można walczyć o podium ważnej imprezy w Polsce .



 

Co się stało? Zabrakło sił czy może bój z "Canarinhos" wycieńczył was mentalnie?

 

Sił chyba nie, a w każdym razie nie sądzę, byśmy mieli mniej pary niż inni finaliści. Wszyscy grali dzień wcześniej ważny mecz, wszyscy dzisiaj rywalizowali w tych samych warunkach. Po półfinale spotkaliśmy się we własnym – zawodników – gronie, żeby powiedzieć sobie – odsuwamy wspomnienie o porażce na bok, jest jeszcze o co grać. Nie wiem, może jednak wszystkiego odsunąć się nie udało, bo trudno znaleźć jakikolwiek element, w którym byliśmy mocni. Naprawdę dziwnie się to potoczyło… Nie umiem teraz tego wszystkiego zrozumieć, nie mogliśmy znaleźć żadnej broni… Amerykanie, z którymi wcześniej wygraliśmy pięć kolejnych meczów, tym razem po prostu lepiej grali w siatkówkę .

 

To pojedyncza wpadka, nie stracicie pewności siebie?

 

Teraz dużo się mówi o siatkówce, i to zawsze dobrze, bo wygrywaliśmy. Ale legendarny trener Julio Velasco mówił, że najważniejsze, jaka będzie reakcja na porażkę. Sam jestem tego ciekawy. Istotne, żebyśmy dobrze znieśli niepowodzenie jako grupa. Żebyśmy z powodu jednego turnieju nie rozwalili tego, na co całymi latami pracowaliśmy. Zniszczyć jest łatwiej, wystarczy moment . To się nie może stać, teraz trzeba oczyścić głowy, odpocząć totalnie od wszystkiego, nie chcę nawet myśleć o mistrzostwach Europy. Na razie. Za dwa tygodnie się spotkamy i omówimy wnioski, jakie wyciągnęliśmy. Trzeba przetrwać i złe chwile. Bo ten rok generalnie był bardzo dobry. A Brazylijczyków jeszcze dopadniemy…

 

Można było wygrać z Brazylią?

 

Przy odrobinie szczęścia i precyzji w kontratakach można było osiągnąć przynajmniej jedno – sprawić, by mecz się inaczej potoczył, wygrywając np. pierwszego seta. Brazylia robiła na początku naprawdę dużo błędów, zepsuła chyba kilkanaście piłek. Żal, że tego nie wykorzystaliśmy, bo drużyna tej klasy nie może się mylić do końca, musi w końcu zaskoczyć .

 

Przed meczem wszyscy mówiliście, że każdy musi zagrać na 100 proc. możliwości, a nawet więcej, by pokonać "Canarinhos". Po spotkaniu Paweł Zagumny stwierdził, że nie pokazaliście wszystkiego najlepszego. Dlaczego?

 

Brazylia nam nie pozwoliła. Walczyliśmy, nie było żadnego odpuszczania. A po przegranym meczu zawsze dochodzi się do tego samego wniosku: że czegoś brakowało. Tyle że w tym przypadku, jeśli my nie graliśmy na 100 proc., to nie dlatego, że problem tkwił w nas, ale dlatego, że rywale nam pewne rzeczy uniemożliwili. Dlatego musimy się nauczyć wykorzystywać wszystkie te okazje, jak oni nam dają. W Spodku tego robić nie potrafiliśmy. Ale choć było nam przykro z powodu porażki, to nie wychodziliśmy z hali ze spuszczonymi głowami .

 

Czujecie, że pościg za Brazylią rzeczywiście trwa, że różnica między wami a nimi jest dziś mniejsza niż na mundialu?

 

Ten mecz był na pewno inny, przeciwnicy nie mogli być pewni zwycięstwa do ostatniej akcji. Ja naprawdę mocno wierzyłem, że możemy wygrać już w sobotę. Koledzy myśleli podobnie. Niestety, wiara nie wystarczyła. Tak czy owak jestem przekonany: gonimy ich. I wierzę, że kiedyś dopadniemy. Patrząc na statystyki, zagraliśmy na podobnym poziomie jak z innymi zespołami. Dotąd zawsze to wystarczało, by wygrać. Ale na Brazylię to za mało .

 

Jak będzie wyglądał następny mecz między wami?

 

Jedno musi się zmienić: trzeba lepiej serwować. Jeśli Brazylia przyjmie zagrywkę idealnie, to na siatce naprawdę trudno ją zatrzymać. Czasem trudno, a czasem to po prostu niemożliwe. Teraz niepotrzebnie denerwowaliśmy się przy zagrywce, ale im dłużej trwał mecz, tym Brazylijczycy lepiej sobie z nią radzili. No i Ricardo zaczął wyczyniać cuda . Trzeba też poprawić kontratak, który generalnie naszym atutem nie jest. Choć mam wrażenie, że tym razem naprawdę zabrakło trochę szczęścia. Były minimalne auty, niesamowite obrony, niekiedy brakowało centymetra .

 

Nastąpił taki moment, kiedy kompletnie przestaliście za nimi nadążać z blokiem. Czy to jest ich fundamentalna przewaga – grają cholernie szybko?

 

Właśnie tak. Grają nie szybko, ale cholernie szybko. Zwłaszcza jak sobie precyzyjnie przyjmą zagrywkę. I w końcówce rzeczywiście atakowali już, mając przed sobą właściwie pustą siatkę .

 

Czwarte miejsce pozostawia lekki niedosyt. Czy żałujecie, że nie wystąpiliście w finale, bo Brazylia potknęła się na Bułgarii i wpadliście na nią wcześniej, niż się spodziewaliście?

 

Niestety, Brazylia zawsze na początku ma jakieś wpadki, a potem okazuje się, że one o niczym nie świadczą. Ja na pewno zapamiętam z tego turnieju uczucie niepełnego zadowolenia, ale z drugiej strony chciałem zrobić wszystko, by wskoczyć na podium. To było moje najskromniejsze marzenie, zresztą jak można nie znaleźć motywacji na grę o trzecie miejsce. To wielki cel. Jeden taki mecz już przegrałem [też w finale LŚ] i naprawdę nie chciałem przeżywać tego jeszcze raz. Niestety, nie udało się… Ale o ten rok generalnie jest bardzo dobry. A na Brazylię przyjdzie jeszcze czas.

 

Rozmawiał Rafał Stec – Gazeta Wyborcza

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-07-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved