Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Komentarze po meczu Polska – USA

Komentarze po meczu Polska – USA

fot. archiwum

Raul Lozano był mocno zawiedziony po przegraniu meczu z Amerykanami. - Historyczny sukces był w naszym zasięgu - powiedział po meczu smutny argentyński trener, ale zaraz dodaje: - Zdania nie zmieniam. Postęp jest.

Po meczu powiedzieli:

 

Raul Lozano , trener reprezentacji Polski: Na początku chciałem pogratulować trenerowi McCutcheonowi , dlatego, że Amerykanie nie tylko z nami wygrali, ale okazali się dziś też lepsi praktycznie w każdym elemencie. Grali naprawdę bardzo dobrze. Dominowali nad nami przede wszystkim w zagrywce, w drugiej kolejności w przyjęciu z atakiem. Zawsze chcę analizować przegraną jak i wygraną według tych samych kryteriów. Na pewno, jeżeli chodzi o zmęczenie to zarówno my jak i USA rozgrywając tyle samo spotkań możemy mówić o takim samym zmęczeniu. Oba zespoły były na pewno bardzo zmęczone tym gorącem, które panuje na sali. Wysiłek mentalny, psychofizyczny jest o wiele większy w siatkówce niż koszt fizyczny. Tutaj oczywiście możemy uważać, że nasze koszty były wieksze – z tego względu, bo graliśmy w domu, przed własną publicznością. 12,5 tys. widzów w hali, miliony przed telewizorami, na pewno jakiś rekord ogladalności został pobity. To pewnie też zaważyło, powinniśmy się nauczyć grać z takim obciążeniem, widocznie, jeszcze się tego nie nauczyliśmy. Żeby jednak wszystko było jasne… ta porażka to przede wszystkim efekt wspaniałej gry naszych rywali, tego w jakiej oni byli doskonałej dyspozycji. Dopiero w drugiej kolejności postawiłbym tu nasze problemy techniczne związane z grą, a na samym końcu wszystko związane z tym, że graliśmy przed własną publicznością i nie chcieliśmy jej zawieść.



 

Jaka jest pańska ocena występu w katowickim turnieju? Czy to był najgorszy mecz polski w finale Ligi Światowej?

 

Jeżeli chodzi o dzisiejszy mecz to nie był to nasz najsłabszy występ, natomiast najbardziej istotny. Ta porażka boli, tym bardziej, że dwa ostatnie mecze w LŚ zakończyły się naszymi porażkami. Ten poziom gry, który dzisiaj zaprezentowaliśmy pozwoliłby nam pewnie wygrać niejeden mecz i wtedy nie byłoby zaskoczenia i zażenowania z czyjejś strony, ponieważ byłby to mecz zwycięski. Jeżeli chodzi o tą edycję LŚ to wydaje mi się, że to był najlepszy występ Polski w całej historii jej startów w tej imprezie. Oczywiście to nie ma teraz znaczenia, ale do meczu półfinałowego przystąpiliśmy przecież bez żadnej wcześniejszej porażki. Jeżeli chodzi o spotkanie z Brazylią, to moim zdaniem graliśmy na takim samym poziomie. Natomiast krótko mówiąc, rywal był dziś lepszy i nas pokonał. Oczywiście pozostaje niedosyt i żal.

 

Czy jest różnica między czwartym miejscem z Belgradu i Katowic?

 

Oczywiście jest różnica między tymi występami. Czuję taki wewnętrzny smutek, że nie zajęliśmy wyższego miejsca, bo była na to ogromna szansa. Jeżeli chodzi o Belgrad to tam straciliśmy wielką okazję, nie potrafiliśmy jej wykorzystać i osiągnąć dobrego rezultatu. Natomiast jeżeli chodzi o występ w Katowicach, to dzisiejszego meczu nie zagraliśmy na swoim normalnym poziomie. To mnie niepokoi i sprawia, że źle się czuję, bo wiem, że mogliśmy być na podium. Oczywiście czwarte miejsce nie jest znowu jakimś złym wynikiem, ale grając turniej u siebie, dla kibiców, chcieliśmy zdobyć medal.

 

Jakie małe elementy zadecydowały, że byliśmy gorsi od Brazylii i USA?

 

Jeżeli chodzi o Amerykanów to na sześć spotkań, pięć z nimi wygraliśmy. Dobrze grając jesteśmy w stanie ich pokonać, dzisiaj po prostu graliśmy od nich gorzej. Natomiast jeżeli chodzi o Brazylię to oni byli do pokonania i chyba tutaj zadecydowało to, że wykorzystali nasze błędy w pierwszym secie. Zarówno dziś jak i wczoraj po naszej stronie nie funkcjonowała zagrywka. To były dwa dwa zupełnie różne mecze, jeżeli chodzi o naszą grę, są elementy wspólne, ale nie można porównywać tych dwóch spotkań. Jeżeli chodzi o Brazylijczyków to na pewno bardzo się do nich zbliżyliśmy. Dzisiaj przegraliśmy z zespołem, którego wcześniej gładko pokonaliśmy, jest w tym zasługa samych Amerykanów.

 

Boli ta porażka, bo to był bardzo ważny mecz, a w naszym zasięgu historyczny sukces. Szkoda, że się nie udało. Tym większy żal, przegraliśmy dwa ostatnie mecze imprezy, która akurat w naszym wykonaniu była najlepsza od lat. Ale rywal był dziś po prostu lepszy.

 

W siatkówce, kiedy gra się wiele meczów pod rząd, traci się niesamowicie dużo energii mentalnej. I pewnego dnia, po porażce, może być trudno się podnieść. Nam się to przytrafiło. Przegraliśmy z drużyną, którą w piątek wyraźnie pokonaliśmy. Nie był to najgorszy mecz w tej edycji LŚ, ale na pewno najbardziej boli. Jak się gra u siebie, to trudno nie być smutnym po czwartym miejscu, choć zły wynik to nie jest. Co do przyszłości zespołu jestem spokojny, bo po prostu wiem, że dzisiaj nie zagrał tak, jak potrafi. Ale musimy się jeszcze uczyć, np. znosić presję, bo chyba nie zdaliśmy egzaminu.

 

Fizycznie wszystkie drużyny w Spodku, za wyjątkiem USA, były przygotowane na 90 procent tego, co prezentowały na MŚ w Japonii. Poza tym wszyscy mieli problemy z mięśniami, bo upał był niesamowity, przy parkiecie dzisiaj dochodził do 43 stopni. I nie chodzi o brak klimatyzacji, ale o zbyt mocne światła. Polsat ich nie potrzebował, ale jeden pan z FIVB żądał, żeby było jaśniej na potrzeby transmisji HD. Nie chciał widzieć cieni na boisku. Kibice tego nie czuli, ale siatkarze tak, bo każdy reflektor był skierowany na nich [w Spodku jest stary typ oświetlenia wydzielający wiele ciepła, po modernizacji hali oświetlenie ma zostać zmienione].

 

Zdania nie zmieniam: postęp jest, do Brazylii się zbliżyliśmy, więc nie niepokoję się o mistrzostwa Europy. Tam największa presja będzie ciążyła na Rosji.

 


 

Piotr Gruszka , kapitan reprezentacji Polski: Na początku chciałbym serdecznie pogratulować Amerykanom zdobycia trzeciego miejsca. W dzisiejszym meczu zasłużyli na nie, ponieważ grali dużo lepiej niż my. My rozegraliśmy chyba najsłabsze spotkanie w tym turnieju, to trzecie miejsce, o którym tyle mówiliśmy jest nie dla nas. To jest na pewno bardzo przykre.

 

Czy można powiedzieć, że w jakimś sensie zapłaciliście koszt meczu z Brazylią?

 

Po dzisiejszym spotkaniu można doszukiwać się wielu rzeczy. Myślę, że spotkanie wczorajsze znieśliśmy fizycznie jak każdy inny zespół. Widocznie to, że chcieliśmy wczoraj bardzo, bardzo wygrać gdzieś tam zostało nam w głowach, chociaż rozmawialiśmy, żeby to zostawić z boku. Myślę, że przede wszystkim zespół USA był dzisiaj po prostu lepszy w elementach siatkarskich.

 


 

Sebastian Świderski : Może ta presja nas przerosła? Zbyt wcześnie chyba uwierzyliśmy, że wygramy z Amerykanami, bo pokonaliśmy ich w grupie. Zabrakło nam zdrowia, szczęścia i wiary. Teraz musimy się pozbierać.

 


 

Daniel Pliński : Moim celem był finał, do głowy mi nie przyszło, że możemy zając czwarte miejsce. Tak się jednak stało. Amerykanie zagrali podobnie jak w pierwszym grupowym meczu, my natomiast słabiej. Towarzyszy mi smutek, że zawiedliśmy tą wspaniałą publiczność, która znowu w komplecie wypełniła Spodek. Teraz z pokorą musimy pracować, by nie zmarnować tego wszystkiego co osiągnęliśmy przez ostatnie dwa lata.

 


 

Piotr Gacek : Najważniejszy mecz zagraliśmy poniżej swojej przeciętnej. Szkoda. Wiedzieliśmy o co gramy i może to nas przytłoczyło. Ja osobiście zagrałem poniżej swojej normy.

 


 

Michał Winiarski : Będziemy walczyć dalej. Przed nami mistrzostwa Europy. Musimy się nauczyć wyciągać wnioski z tych porażek.

 


 

Hugh McCutcheon , trener USA: Jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego zwycięstwa. Graliśmy przeciwko bardzo dobrej drużynie, było bardzo gorąco w hali, dodatkowo publiczność też nam nie pomagała. W pierwszym meczu z Polską popełnialiśmy wiele błędów, teraz poprawiliśmy je i to pozwoliło nam wygrać.

 


 

Thomas Hoff , kapitan reprezentacji USA: Przed turniejem mówiliśmy dużo o tym, że wszystkie mecze będziemy grać z pełną energią i zaangażowaniem. Oglądając kasety z dwóch poprzednich spotkań, nie byliśmy z siebie zadowoleni. Dziś, przed meczem, powiedzieliśmy sobie w szatni, że wyjdziemy i zrobimy wszytko, by nie mieć do siebie pretensji. I wszyło dobrze.

 


 

William Priddy : Jestem bardzo szczęśliwy. Pokonaliśmy Polaków przy tej niesamowitej publiczności. To wielka sprawa.

 


 

Richard Lambourne : To była nasza wielka gra. Kilka dni wcześniej w każdym z setów też byliśmy blisko, ale przytrafiały nam się błędy. Teraz zagraliśmy lepiej i to przyniosło nam sukces.

źródło: gazeta.pl, inf. prasowa, inf. własna

nadesłał: ,

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved