Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Michał Bąkiewicz – polski joker

Michał Bąkiewicz – polski joker

fot. archiwum

Jak wchodzi na boisko z ławki, rywale już wiedzą, że wcale nie będzie im łatwiej. W innych wielu siatkarskich reprezentacjach, taki zmiennik grałby z pewnością w podstawowej szóstce.

Wielu kibiców nie ma wątpliwości: powinien być w podstawowym składzie. Ale na razie Michał Bąkiewicz (26 lat) musi walczyć o miejsce w kadrze z rutyniarzami Sebastianem Świderskim , Piotrem Gruszką i młodym gniewnym Michałem Winiarskim .

 

Kiedy jednak zespołowi nie idzie, Raul Lozano zawsze sięga po "Bąka". A ten, kiedy trzeba, może zagrać nawet jako libero, tak jak podczas mistrzostw świata w Japonii. Wiadomo, że na pewno wprowadzi do gry potrzebny entuzjazm i odrobinę sportowego szaleństwa.



 

Bez rękawiczek…

 

Jeszcze dwa lata temu jego kariera zawisła na włosku. Zaburzenie krążenia krwi spowodowało sinienie ręki i dopiero zdecydowane działanie Raula Lozano uchroniło siatkarza przed sportową tragedią. Trener wysłał go do włoskiej kliniki, gdzie specjaliści poradzili sobie ze schorzeniem. Bąkiewicz mógł już zdjąć rękawiczki, w których musiał grać przez jakiś czas.

 

Michał wcale nie narzeka, że jest zwykle schowany gdzieś w tle, za bardziej znanymi z mediów kolegami.

 

Czy marzy mi się regularne wychodzenie w szóstce w blasku fleszy i kamer? – pyta sam siebie. – Jeśli o czymś marzę, to o tym, żebyśmy wygrywali. W pierwszym składzie grają mocniejsi ode mnie, takie są dziś proste fakty. Znam swoje miejsce w szeregu. Co wcale nie znaczy, że ja nie będę kiedyś jeszcze lepszy.

 

I "Bąku" robi swoje. Nie boi się rosnących oczekiwań kibiców, niesamowitej atmosfery i 35-stopniowej duchoty w nieklimatyzowanym Spodku.

 

Po meczu w takich warunkach czujemy się jakbyśmy rozegrali dwa razy więcej setów – przyznaje Michał. – Niektórzy chłopcy schodzą z parkietu na ostatnich nogach, ledwo żyją i odczuwają problemy zdrowotne. Ale rywale mają takie same warunki, więc o czym tu mówić?

 

Niektórzy nazywają go "Nieskoczkiem", bo Michałowi przydałby się trochę lepszy zasięg w wyskoku. Ale statystyki często mówią co innego – w meczu z Francją zaliczył 3 pkt z bloku – tyle samo co podstawowy środkowy, Łukasz Kadziewicz .

 

Nie gorszy od Szymańskiego

 

W trudnych chwilach meczu z trójkolorowymi Bąkiewicz zrobił na parkiecie nie mniej niż powszechnie chwalony za to spotkanie Grzegorz Szymański .

 

Nie tylko Grzesiek, ale przede wszystkim Michał Bąkiewicz wniósł do gry większą determinację – cieszył się kapitan biało-czerwonych, Piotr Gruszka.

 

Jeszcze nie znał półfinałowego rywala w Lidze Światowej, ale wiedział jedno: nie ma mowy o "wybieraniu" sobie przeciwnika, co umożliwił układ tabeli. – Nieważne z kim zagramy o wielki finał – zapewnia Michał. – Najważniejsze jest wygrywanie, a żadna kalkulacja nikomu nigdy nie wychodzi na dobre.

 

Podobnie jak liczenie kolejnych zwycięstw reprezentacji Polski. Po meczu z Francją licznik zatrzymał się na trzynastce. Jedni czekają na następne triumfy, inni uprzedzają, że wreszcie musi przyjść porażka.

 

Staram się o tym nie myśleć – mówi "Bąku". – Kiedyś nas to czeka. Najważniejsze, żeby w razie czego szybko się otrząsnąć.

źródło: przegladligowy.com, Super Express

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-07-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved