Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Duet Kułaga-Magiera, czyli siatkarski show

Duet Kułaga-Magiera, czyli siatkarski show

fot. archiwum

Polska ma najlepszych siatkarskich kibiców na świecie. Znaczna w tym zasługa Marka Magiery i Grzegorza Kułagi, którzy od lat popisowo kierują dopingiem – pisze Życie Warszawy.

10 lat temu Kułaga pracował jako DJ na meczach siatkówki w Szczecinie. Tam wypatrzono go i ściągnięto do pracy przy Lidze Światowej. Potem dołączył do niego spiker z Częstochowy – Marek Magiera , brat obecnego trenera Legii Jacka . Razem tworzą piorunujący duet, który porywa tłumy. To oni wykreowali „Piosenkę o Małym Rycerzu” na nieoficjalny hymn polskiej siatkówki.

Podczas spotkań Ligi Światowej można usłyszeć całą gamę przebojów: od walca „Nad pięknym, modrym Dunajem” przez motywy z popularnych seriali do rockowych hitów. – Gram to, przy czym ludzie się bawią, poza disco polo. Niby wciąż puszczamy to samo, ale co roku dodajemy nowe kawałki. Ktoś mówił, że nie da się wymyślić samonapędzającej się maszyny. My jesteśmy bardzo blisko takiego „perpetuum mobile” – opowiada Kułaga .

Dla kibiców Kułaga i Magiera są gwarancją dobrej zabawy. Oni traktują mecz jak poważne wyzwanie.



Mam zasadę, że nigdy nie wciskam ludziom kitu. Były lata, że brakowało wyników i ludzie chodzili na show. Pamiętam jak ulegliśmy w Bydgoszczy Wenezueli. Obok nas siedziała rodzina ubrana w barwy narodowe. Przegraliśmy gładko, a ojciec się odwraca i pyta, czy to koniec. Zdziwiony, bo mu pani w kasie powiedziała, że będzie siedział dwie godziny. Teraz większość już wie, o co chodzi – wspomina Magiera .

Spikerski duet ma bardzo dobry kontakt z siatkarzami. Po meczu z Francją Magiera zaproponował, abyśmy razem z publicznością każde z trzynastu zwycięstw przypomnieli klaśnięciem. Większość zawodników zareagowała pozytywnie, wyłamał się tylko Paweł Zagumny . Zaczął pokazywać spikerowi, że jest zmęczony i chce iść do szatni. „Guma, dasz radę” – krzyknął do niego Magiera . I Zagumny karnie ustawił się w rządku razem z kolegami.

Z nim była kiedyś śmieszna historia. Przyszedł Krzysiek Ignaczak i powiedział, żeby zagrać piosenkę o rudym lisie z Akademii Pana Kleksa, gdy tylko Zagumnemu wyjdzie kiwka, bo on o to prosi. Nie sprawdziłem i dałem się wkręcić. „Gumie” wychodzi akcja, a z głośników „rudy ojciec, ruda matka”. Tylko mi palcem pogroził, a cały zespół w śmiech. Potem przyszedł do mnie i pyta „Czyj to pomysł”. Ja do niego: „Nie powiem”. „To powiedz Ignaczakowi, że ma przerąbane” – wspomina Magiera .

Podczas sześciu lat wspólnej pracy Kułaga i Magiera nie tylko wychowali sobie publiczność, ale też rozwiązali problem… słabej wentylacji w polskich halach. – Po prostu kiedyś było nam gorąco. Zaczęliśmy się wachlować i rzuciłem pomysł, żeby ludzie też zaczęli machać kartonikami jak wachlarzami. Zawodnicy później mówili, że to rzeczywiście pomaga i pomysł się przyjął. Poza tym to fajnie wygląda, gdy cała sala faluje na biało-czerwono – mówi Magiera .

To nie jedyny problem, który pojawił się na meczach Polaków. Ze wszystkich prób duet wychodził zwycięsko.

Przyjechaliśmy kiedyś do Spodka i zapytaliśmy, czy mają hymn jugosłowiański. Powiedzieli, że mają. Pół godziny przed meczem przychodzi pan ze szpulą wielką jak talerz do pizzy i mówi, że zaraz pójdzie na górę i go włączy. To nie wchodziło w rachubę. Ostatecznie puściliśmy na bardzo zwolnionych obrotach początek naszego hymnu, który jest podobny do jugosłowiańskiego. Goście się nie zorientowali, ale nie wiem co bym zrobił, gdybym miał puścić hymn chiński… Chyba musiałbym zamiauczeć – śmieje się Kułaga .

Skrócony hymn

Używaliśmy jeszcze płyt CD i staliśmy ze sprzętem. Graliśmy polski hymn, obok przebiegł brzdąc i zawadził o podest. Płyta przeskoczyła i z całego hymnu wyszło „Jeszcze Polska nie zginęła… złączym się z narodem”. Najlepszy był operator Polsatu. Pokazał dwie pierwsze twarze, a jak usłyszał „złączył się z narodem” to popędził do końca – dodaje Magiera .

Kułaga i Magiera są uważani za najlepszy duet djsko-spikerski w Polsce, ale nie czują się gwiazdami.

To nasza praca, za którą dostajemy pieniądze. Jednak najfajniejszą nagrodą jest to, że ludzie dziękują nam po meczu, albo wysyłają miłe maile – przekonuje Kułaga .

Na nasz sukces pracuje kilkadziesiąt osób. My, tak naprawdę, jesteśmy produktem finalnym, niczym spiker w dzienniku telewizyjnym – kończy Magiera .

źródło: Życie Warszawy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-07-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved