Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Piotr Gacek: Wszyscy widzą nas już w finale

Piotr Gacek: Wszyscy widzą nas już w finale

fot. archiwum

- Spodziewaliśmy się, że to może być dość długie i trudne, nawet pięciosetowe spotkanie. Dobrze, że po nieudanym trzecim secie nieźle zagraliśmy w czwartym i doprowadziliśmy do tie-breaka - mówi libero biało-czerwonych, Piotr Gacek.

Czy uważa Pan, że znalazła potwierdzenie stara sportowa zasada, że nie trudno wygrać gdy gra się dobrze, sztuką jest wygrać, gdy gra się średnio?

 

Nie do końca mogę się z tym zgodzić, bo myślę, że poniżej pewnego poziomu nie zeszliśmy. Wiem, że nawet gdy taki mecz jak ten z Francją jest zwycięski, usiłuje się szukać dziury w całym. Oczywiście w naszej grze są jeszcze mankamenty, teraz myślimy, by wyeliminować je przed meczem ze Stanami Zjednoczonymi.



 

To chyba było trudne spotkanie z punktu widzenia zawodnika grającego na pozycji libero? Francuzi przede wszystkim w zagrywce zagrali bardzo dobrze…

 

Tak, dosyć mocno wprowadzali piłkę do gry, ale cieszy to, że bezpośrednio nie zdobyli w ten sposób zbyt wielu punktów. Parę błędów w przyjęciu popełniliśmy, ale siatkówka to przecież właśnie gra błędów. Może swoimi serwisami Francuzi nie doprowadzali nas do rozpaczy, ale utrudnili nam trochę zadanie. Które wykonaliśmy, bo mecz zakończyliśmy zwycięsko.

 

Co się czuje w takim secie jak ten pierwszy, gdy na tablicy wyników jest 33:34 czy 36:36? Ręce choć trochę nie drżą, nogi się nie uginają?

 

Nie, my nauczyliśmy się nie patrzeć na tablicę wyników. Sygnałem, że set się kończy jest dla nas dopiero gwizdek sędziego. Set, w którym obydwa zespoły zdobywają blisko 40 punktów jest fajną sprawą dla kibiców, ale dla nas równie ważne jak ostatnie jego piłki były też te pierwsze.

 

W kolejnym ważnym meczu, po półfinale Mistrzostw Świata z Rosją, w trudnym momencie wszedł na boisko Grzesiek Szymański i śmiało można powiedzieć, że był ojcem zwycięstwa. Czy pełni on w waszym zespole rolę jokera, człowieka od zadań specjalnych, takich "mission: impossible"?

 

Grzesiek po raz kolejny potwierdził, że jest nieocenionym zawodnikiem. Wcześniej pokazał to właśnie w pamiętnym meczu z Rosją. "Gelu" wchodzi na boisku bez żadnej presji, nie ma problemów z odnalezieniem się w ferworze boiskowej walki, mimo że wcześniej nie grał ponad miesiąc. Gdyby grał od początku spotkania myślę, że to jemu, a nie Francuzowi Antoninowi Rouzierowi, przypadłby tytuł MVP.

 

Trener Philippe Blain powiedział, że im dłużej jego zespół będzie walczył z Polską, tym większe będzie miał szanse na zwycięstwo. Mecz był jednak bardzo długi, a Francja przegrała. Jak Pan myśli, co zadecydowało o tym, że "Trójkolorowi" nie byli w stanie w końcówce tie-breaka przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę?

 

Obydwa zespoły są bardzo dobrze przygotowane kondycyjnie do tych finałów, więc w przygotowaniu fizycznym nie szukałbym przyczyn. Moim zdaniem mecz wygraliśmy, bo do samego końca zachowaliśmy spokój, nie daliśmy się ponieść emocjom po przegranym trzecim secie i w dwóch kolejnych byliśmy dość zdecydowanie lepsi.

 

Teraz czeka was mecz z Amerykanami. Pan jako zawodnik Wkręt-Metu AZS-u Częstochowa coś chyba o nich wie?

 

W sumie znam tylko jednego zawodnika drużyny USA, który przyjechał do Katowic…

 

…Riley’a Salmona, kilka słów o nim?

 

Wspaniały facet (śmiech).

 

A jakby Pan scharakteryzował całą amerykańską drużynę?

 

Jako zespół są bardzo silni. Są na boisku drużyną, to widać. Czeka nas ciężkie spotkanie, ale myślę, że materiały wideo, które będziemy analizować przed spotkaniem, dadzą nam pełny obraz gry Amerykanów i będziemy do meczu z nimi dobrze przygotowani taktycznie i mentalnie.

 

Nie boi się Pan wracającego do formy Claytona Stanleya, człowieka o sile konia pociągowego?

 

Na pewno to wartościowy zawodnik, ale nie ma co mówić o strachu. Na pewno jest respekt, szacunek dla niego, ale na tym poziomie sportowym już nie będziemy się bali zawodników z innych drużyn.

 

Mówiło się, że mecz z Francją będzie dla was niezwykle ważnym krokiem w drodze do finału. Czy widzi już Pan, gdzieś daleko, koniec tej drogi?

 

Proszę nie przesadzać. Teraz skoncentrujmy się na meczu z Amerykanami. Wszyscy widzą nas już w finale, a my chcemy spokojnie myśleć o każdym następnym spotkaniu. O finale możemy porozmawiać w sobotę wieczorem, jeżeli się w nim znajdziemy. Na razie nie pompujcie tak bardzo tego balonika.

 

Rozmawiał – Grzegorz Wojnarowski

źródło: wp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-07-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved