Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Piotr Gruszka: W siatkówce zawsze można coś poprawić

Piotr Gruszka: W siatkówce zawsze można coś poprawić

fot. archiwum

- Poznaliśmy swoją wartość i teraz jesteśmy jej świadomi. To czy wygramy dany mecz, zależy przede wszystkim od nas. I w tym tkwi nasza siła - mówi kapitan biało-czerwonych, Piotr Gruszka.

Piotr Gruszka od lat jest mocnym punktem reprezentacji. W kadrze gra nieprzerwanie od 13 lat, a biało-czerwoną koszulkę założył już ponad 200 razy. W Lidze Światowej wystąpił we wszystkich dziesięciu edycjach, a ze 122 rozegranymi meczami jest samotnym liderem w tej klasyfikacji wśród Polaków. Stawiał na niego każdy kolejny trener i każdy wiązał z nim wielkie nadzieje. Ten potwierdził klasę będąc m.in. najlepszym atakującym mistrzostw Europy w 2003 roku. Zdobył też zaufanie Raula Lozano, który zaraz po tym jak przejął reprezentację, funkcję kapitana powierzył właśnie jemu.

 

Na jednym z treningów trener zawołał do siebie mnie, Sebastiana Świderskiego i Dawida Murka. Powiedział, że jak będą jakieś problemy albo sprawy do załatwienia, to wszyscy mają się zwracać do mnie, bo odtąd będę pełnić funkcję kapitana. Potem nie było już dyskusji na ten temat, po prostu wszyscy zaakceptowali jego wybór – opowiada Piotr Gruszka .



 

To bardzo odpowiedzialne zadanie.

 

Piotr Gruszka: Zgadza się, ale ja zawsze chciałem być kapitanem zespołu, być łącznikiem pomiędzy zawodnikami a światem kibiców i mediów, rozwiązywać problemy. Jednak nie chodzi tylko o wywiady, bo wielu kolegów udziela ich znacznie więcej niż ja. Jako kapitan chciałbym, żeby grupa funkcjonowała dobrze i staram się by tak właśnie było. Oczywiście przy pomocy starszych kolegów, których nazywamy wicekapitanami, bo samemu trudno jest zebrać tak dużą grupę. Jak na razie relacje są bardzo dobre i cieszę się, że zespół zaakceptował mnie w tej roli.

 

Jak starsi zawodnicy przyjęli najmłodszych w zespole? Mam na myśli Bartosza Kurka, Zbigniewa Bartmana, Marcina Możdżonka…

 

Młodzi teraz to mają szczęście! Kiedyś „młody” zbierał piłki, nosił napoje, cokolwiek by się nie działo, to zawsze to robił „młody”. Teraz wszyscy jesteśmy na równych zasadach. Jak trzeba nosić piłki, to każdy może to zrobić i nie ma problemu. Starsi często wręcz pomagają młodym. I dobrze, bo siłą tego zespołu jest to, że każdy daje coś od siebie dla tej drużyny. Nieważne czy jest młody, czy nowy… Każdy sam pracuje na swoją opinię.

 

Po mistrzostwach świata wzrosła popularność siatkówki?

 

Wbrew pozorom na mecze reprezentacji wcale nie przychodzi więcej kibiców, bo hale przecież już wcześniej były pełne. Ale biorąc pod uwagę zainteresowanie dyscypliną, to faktycznie siatkówka stała się bardziej popularna. Mało tego, zaryzykuję stwierdzenie, że powoli staje się naszym sportem narodowym! Nie tylko dzięki dobrym wynikom, ale i dlatego, że na trybunach panuje świetna atmosfera, jest bezpiecznie. Ludzie chcą przyjść, pobawić się i przy okazji zobaczyć dobry mecz. I wcale nie trzeba się na siatkówce świetnie znać, żeby czerpać z niej radość.

 

Czuje pan, że reprezentacja Polski jest inna niż ta przed dwoma laty, jeszcze przed przyjściem Raula Lozano?

 

Poznaliśmy swoją wartość i jesteśmy jej świadomi. To czy wygramy dany mecz, zależy przede wszystkim od nas. Czujemy się mocni, bo wiemy, że jeśli zagramy na swoim poziomie, skoncentrujemy się na grze, taktyce i wykonamy to wszystko dobrze, to jesteśmy w stanie wygrać z wszystkimi. I to jest ta nasza siła. Kiedyś myśleliśmy zupełnie inaczej. Mówiliśmy sobie „spróbujemy”, albo „idziemy na wariata, może się uda”. Nasza gra nie jest też tak jak kiedyś „szarpana”. Po prostu mamy konkretną robotę do wykonania i na niej się koncentrujemy. Jesteśmy też lepiej przygotowani fizycznie i taktycznie.

 

Czego wam jeszcze brakuje?

 

W siatkówce zawsze można coś poprawić. My także mamy jeszcze rezerwy i możemy grać lepiej. Bronimy niby dobrze, bo podbijamy wiele piłek, ale jakościowo można to zrobić lepiej, tak by było większe prawdopodobieństwo skończenia kontrataku. Myślę, że w tym elemencie czeka nas najwięcej pracy. Wystarczy popatrzeć na taki zespół jak Brazylia, która na sto kontrataków kończy osiemdziesiąt, a my „góra” sześćdziesiąt.

 

Rzeczywiście „Canarinhos” są tak daleko z przodu?

 

Na dzień dzisiejszy tak. Technicznie są bardzo szybcy, dynamiczni i to jest utrudnienie dla ich przeciwników. Poza tym oni czują się bardzo mocni, bo już wszystko wygrali. Tworzą kolektyw, pracują chyba najwięcej ze wszystkich reprezentacji. Grają w najlepszych ligach na świecie i to doświadczenie przekłada się na siłę zespołu. Nikogo się nie obawiają, bardzo rzadko przegrywają spotkania. A jak przychodzi finał, są tak pewni siebie, że trzeba się im mocno postawić, nawet nie żeby z nimi wygrać, ale żeby ich przynajmniej w jednym secie złamać.

 

Więcej w "Sporcie"

źródło: Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-07-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved