Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Janczak i Hoffmann podpisali kontrakty z Delectą

Janczak i Hoffmann podpisali kontrakty z Delectą

Bydgoski klub przedłużył umowy z pierwszym rozgrywającym i atakującym. Artur Hoffmann i Krzysztof Janczak są już oficjalnie siatkarzami Delecty. Obydwaj podpisali roczne kontrakty.

Hoffmann przyjechał do siedziby klubu z małżonką. Mieszka w Bydgoszczy, więc nie miał kłopotu z dojazdem. Janczak, który jest z Wrocławia, spóźnił się kilkanaście minut. Był w drodze na wakacje, które zamierza spędzić nad Bałtykiem. Obaj zawodnicy zjawili się ze swoimi psami. Janczak z dużym retrieverem, a państwo Hoffmannowie przywieźli szczeniaka, czarnego terriera rosyjskiego. – To nowy nabytek, więc nie wybieramy się nigdzie dalej i dłużej na wakacje. Może pojedziemy na weekend – mówi rozgrywający Delecty.

Obaj zawodnicy podpisali roczne kontrakty. Czekają teraz na kolejnych siatkarzy, którzy dołączą do zespołu. Zastępcą Hoffmanna będzie 20-letni rozgrywający Skry Bełchatów, Waldemar Kaczmarek, a nowym libero – Michał Dębiec z Inotelu Poznań. W drużynie czeka miejsce na Wojciecha Kaźmierczaka, Andrew Granta, Rafała Matusiaka i Kamila Kacprzaka.



Cała drużyna spotka się na pierwszym treningu 1 sierpnia. Będzie to też pierwsze spotkanie z nowym szkoleniowcem Delecty – Rostislavem Chudikiem. Najważniejszym zadaniem słowackiego szkoleniowca jest znalezienie środkowego (do Jadaru odszedł Adam Nowik) i przyjmujących (po odejściu Krzysztofa Kocika do Trefla Gdańsk i Stanisława Pieczonki do Toulouse).


Wojciech Borakiewicz: W poprzednim sezonie walczył pan z powodzeniem o miejsce głównego reżysera gry z Tomaszem Borczyńskim. Teraz ma pan już tę pozycję przed sezonem…

Artur Hoffmann: Szkoda, że Tomka nie będzie z nami. Wiadomo, że rywalizowaliśmy o miejsce w pierwszej szóstce, ale to była zdrowa konkurencja, bez cienia zazdrości. Dobrze się czułem, mając na ławce tak dobrego zmiennika. Sądzę, że on czuł to samo. To dawało wymierne korzyści całemu zespołowi. Kiedy któremuś nie szło, wychodził z ławki drugi i ciągnął grę do przodu.

Teraz będzie inaczej, bo zmiennik – Waldemar Kaczmarek jest bardzo młodym siatkarzem.

Nie znam go. Widziałem go kiedyś może raz czy dwa w trakcie meczów w Pucharze Polski. Występy w Polskiej Lidze Siatkówki to jednak inna odpowiedzialność i znacznie większy stres. Mam nadzieję, że stworzymy z nim dobry duet.

Jednak na panu będzie spoczywała większa odpowiedzialność niż w minionym sezonie.

Prawdziwą odpowiedzialność ponosi i czuje na sobie lekarz, walczący o życie pacjenta. Ja jestem tylko sportowcem, a sport to zabawa, choć na poważnie, bo daje mi zarabiać na życie. Odpowiedzialność na boisku nie jest dla mnie problemem. Zresztą niemal zawsze byłem tym pierwszym rozgrywającym. Wiem, że ode mnie zależy rozegranie każdej akcji. To moja praca.

Zespół Delecty zmieni oblicze, będzie pan współpracował na boisku z innymi partnerami. Którego z tych, którzy odeszli, żal najbardziej?

Krzysia Kocika. To był zawodnik, który w pierwszej rundzie trzymał całą naszą grę w ataku. Bez niego przegralibyśmy wszystko za zero punktów. Nie wyszlibyśmy z piętnastu oczek w secie.


Wojciech Borakiewicz: Często pan zmienia kluby. Dlaczego zdecydował się pan na pozostanie w Delekcie na drugi rok?

Krzysztof Janczak: Rozstrzygnęły to moje wewnętrzne przemyślenia. Uznałem taką decyzję za najlepszą dla siebie i bliskich. Poza tym bydgoski klub jest wiarygodny, a jego szefowie są cierpliwi. Kiedy nam nie szło, nie wykonali żadnych nerwowych ruchów wobec zawodników i trenera. To dało efekty w postaci utrzymania w PLS. Cenię ich za to. Sam miałem już dość tułania się po zagranicznych klubach. Bydgoszcz mi się spodobała, więc logiczna była decyzja o pozostaniu w tym mieście.

Trener Wiesław Popik jednak odszedł z klubu.

To była jego decyzja i szanuję ją. Mnie się dobrze współpracowało z trenerem Popikiem, uważam go za fachowca.

Drugi sezon też zapowiada się jako trudny dla Delecty. Rywale się wzmacniają, a bydgoska drużyna jest ciągle w fazie budowy.

Czasem warto poczekać z zatrudnieniem zawodników i nie spieszyć się. Dobry przykład daliśmy my, mam na myśli siebie i Stasia Pieczonkę, w poprzednim sezonie. Podobnie było z konstruowaniem drużyny rok temu i zaledwie jednego punktu zabrakło nam do awansu do czołowej ósemki. Mecze z Częstochową i Bełchatowem pokazały także, że możemy walczyć jak równy z równym z najlepszymi w PLS. Pieniądze są ważne, ale nie zawsze najważniejsze. Liczy się duch w zespole. Sądzę, że uda się nam znowu stworzyć taką ekipę w Bydgoszczy. To będzie grupa ludzi zgranych, z pasją, pasujących pod względem charakterów. Można na tej podstawie wygrać wiele. Liczę, że nowy trener sprowadzi ciekawych zawodników ze Słowacji.

Rozmawiał: Wojciech Borakiewicz (gazeta.pl)

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-07-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved