Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Ireneusz Mazur: Musimy wygrywać z równymi sobie

Ireneusz Mazur: Musimy wygrywać z równymi sobie

fot. archiwum

- Trzymam kciuki, żeby polski zespół zagrał w finale, jakkolwiek pamiętam, że tegoroczna Liga Światowa nie jest celem samym w sobie w tym sezonie - powiedział Ireneusz Mazur.

Z polskiego punktu widzenia, co się Panu najbardziej podobało w fazie grupowej Ligi Światowej?

 

To, że nasz zespół – mimo wielu zmian w składzie – podchodził do każdego meczu bardzo zmobilizowany. Sami zawodnicy też nie szukali tanich usprawiedliwień, tylko zawsze grali o zwycięstwo. Można oczywiście mówić, że Chiny i Argentyna nie są zbyt mocne. Mimo wszystko trzeba jednak docenić, że prawie cały czas sytuacja była pod kontrolą. Z samą grą było różnie w różnych meczach. Raz skuteczność bloku była wysoka, innym razem błyszczeliśmy w ataku. W przekroju wszystkich meczów najbardziej widoczna była skuteczność w kontrach. Kończenie akcji w drugim ataku to była nasza mocna strona. Tak jak sposób rozgrywania działań ofensywnych: dużo ataków z szóstej strefy, widoczne przyspieszanie akcji. Dużo było tych plusów. Może nie było tyle czasu na treningi, ile by sobie trenerzy życzyli, ale ta ocena tym bardziej musi być pozytywna.



 

Najlepszym rozgrywającym całej fazy grupowej został Paweł Zagumny. To duża sprawa, że zawodnik tej klasy nadal będzie grał w Olsztynie.

 

Zdecydowanie tak. Myślę, że w reprezentacji Paweł jest już swego rodzaju instytucją. Powoli wprowadza to szybsze, kombinacyjne rozgrywanie akcji do naszej gry, co jest już widoczne. Wielu fachowców dostrzega tę różnicę w grze Polaków. »Guma« ma, oczywiście, odpowiednich wykonawców do prowadzenia takiej gry. Bo bez tego i najlepszy rozgrywający nic by nie poradził. Teraz istotne jest to, jak sobie poradzi w grze z drużynami z najwyższej półki. Myślę, że przy całej swojej mądrości w grze »Guma« da radę.

 

A jak Pan ocenia występy Wojciecha Grzyba i Marcina Możdżonka, "swoich?" środkowych z PZU AZS?

 

W porównaniu z ubiegłym rokiem, kiedy Wojtek grał niewiele, a Marcin w ogóle, teraz dużo grają. I to jest największy atut, że konfrontują swoje umiejętności na tle rywali. Bardzo pozytywnie ich oceniam.

 

Co w finałowym turnieju zdziałają Polacy?

 

Trudne pytania mi pan zadaje. Pewnie oczekiwania kibiców są bardzo duże, ale do półfinału i finału daleka droga. Droga, na której stoją Francja i USA, a więc trudni rywale. Ale, na miły Bóg, w tej drugiej grupie wcale nie jest łatwiej. Francuzów i Amerykanów oglądałem w tej edycji LŚ wielokrotnie i mogę powiedzieć, że spacerku z nimi nie będzie. Obie drużyny prezentują siatkówkę totalną, zespołową i na pewno będą trudne do ogrania. Jak wygramy grupę, to będzie niezły wyczyn. Trzymam kciuki, żeby nasz zespół zagrał w finale, jakkolwiek pamiętam, że Liga Światowa nie jest celem samym w sobie. Jest podporządkowana ważniejszym celom: mistrzostwom Europy, Pucharowi Świata i kwalifikacjom olimpijskim. A reprezentacja Brazylii jest tylko jedna. Bo tylko oni godzą wszystkie imprezy; i wszystkie wygrywają. W każdym razie, jeśli mamy być w finale kolejnego mistrzowskiego turnieju (we wrześniu w ME w Sankt Petersburgu i Moskwie – red.), to musimy wygrywać z rywalami równymi sobie. Takimi jak Francja, USA czy Rosja. A w Spodku i tak będzie nam dużo lżej, bo kibiców mamy za sobą.

 

Jak Pan skomentuje ostatnie ruchy kadrowe w PZU AZS?

 

Jeśli chodzi o główne kierunki działań, to są to ruchy bardzo trafne. Przede wszystkim chodziło o to, żeby zatrzymać Pawła Zagumnego. A za tym poszło przedłużenie umowy z Sinanem Tanikiem oraz pozyskanie Grześka Szymańskiego i Bjoerna Andrae. Magia nazwiska naszego rozgrywającego sprawiła, że to były nierozłączne działania. Oczywiście, ważne w tym wszystkim są pieniądze i chwała szefom klubu, że potrafili je zapewnić. O co wcale nie jest dzisiaj łatwo. Powtórzę: zatrzymanie w Olsztynie »Gumy« to był klucz i cieszę się, że nam się to udało. Nasz podstawowy skład jest bardzo mocny, myślę, że porównywalny do zespołu Skry.

 

Kiedy ruszą przygotowania AZS do nowego sezonu?

 

30 lipca spotykamy się na pierwszym treningu. Oczywiście, w składzie mocno niepełnym, bo bez kadrowiczów. Ci, którzy zostaną, to Szablewski, Lubiejewski, Stańczuk, Kubiak i Ruciak. Chociaż ten ostatni gra w tym roku w plażówkę, więc też dołączy pewnie później. Do tego przejmiemy grupę juniorów (z drużyny tegorocznych mistrzów Polski – red.), bo chciałbym mieć z nimi kontakt, przyjrzeć im się z bliska, ocenić, no i dojdzie dwóch, trzech zawodników z drugiej drużyny. To wszystko po to, żeby w niedalekiej przyszłości była z nich korzyść. Na przykład taka, że trafią do szerokiej kadry pierwszego zespołu. Najpierw trenujemy u siebie, potem jedziemy na kilkanaście dni na obóz do Zakopanego, wracamy do Olsztyna, za jakiś czas mamy zgrupowanie w Spale, wracamy na Memoriał Wawrzyczka, no i tydzień przed ligą gramy turniej w Warszawie (inaugurację Polskiej Ligi Siatkówki zaplanowano na 29 września – red.). I dopiero wtedy, czyli na tydzień przed ligą, powinniśmy się spotkać w pełnym składzie. Wkomponowywanie zawodników do drużyny będzie więc przebiegało w przyspieszonym tempie, już w trakcie rozgrywek. Oby tylko zdrowie było, a jakoś damy radę.

 

Rozmawiał: Piotr Sucharzewski (www.gazetaolsztynska.pl)

źródło: Gazeta Olsztyńska, wm.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, PlusLiga, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-07-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved