Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Zawodnicy Jastrzębskiego Węgla w sezonie 2006/07

Zawodnicy Jastrzębskiego Węgla w sezonie 2006/07

W dniu wczorajszym zamieściliśmy na łamach Strefy Siatkówki podsumowanie sezonu 2006/07 w wykonaniu Jastrzębskiego Węgla. Dzisiaj zaś zapraszamy do przeczytania charakterystyki zawodników zespołu w minionym sezonie.

Zdaniem ekspertów zespół Jastrzębskiego Węgla wydawał się mieć najsilniejszy skład wśród zespołów PLS. Trzej wicemistrzowie świata, gwiazda bułgarskiej reprezentacji, ikony polskiej siatkówki oraz reprezentanci Polski juniorów mieli walczyć o najwyższe laury. Jak się skończyło, wiemy, a oto jak spisywali się poszczególni zawodnicy w sezonie 2006/2007.

Daniel Pliński (1 – środkowy)



Kapitan Jastrzębskiego Węgla dołączył do zespołu najpóźniej, wraz z pozostałymi wicemistrzami świata. Kadrowicze wrócili opromienieni sukcesem na mistrzostwach świata, a w ślad za nim wzrosły oczekiwania kibiców wobec ich gry. Tymczasem środkowi jastrzębscy na początku sezonu ligowego wydawali się zmęczeni długim okresem gry bez przerwy oraz kompletnie niezgrani z nowym rozgrywającym. Dość szybko okazało się, że krótka piłka nie jest ulubionym zagraniem Bułgara, skutkiem czego ataki Plińskiego ze środka były często niedopracowane lub nieskuteczne. Końcówka sezonu wyglądała już trochę lepiej pod tym względem, zaś rekordowym dla Daniela był mecz w Rzeszowie, gdzie był najlepiej punktującym zawodnikiem swojej drużyny. W najważniejszych meczach reprezentacyjny środkowy grał już na swoim dobrym poziomie, został najlepszym blokującym fazy play off i całego sezonu. W następnym sezonie zobaczymy go w barwach Skry Bełchatów, z którą chce sięgnąć po złoto oraz powalczyć w Lidze Mistrzów.

Przemysław Michalczyk (3 – przyjmujący)

Ikona klubu z Jastrzębia, jak mawiają o popularnym Śrubie kibice, nie może zaliczyć tego sezonu do udanych. Po ubiegłorocznej kontuzji barku nie wrócił do pełnej dyspozycji i prawie cały sezon przestał w kwadracie rezerwowych, jedynie okazjonalnie pojawiając się na boisku. Od nowego sezonu bronić będzie barw warszawskiej Politechniki.

Igor Yudin (5 – przyjmujący)

Był jednym z czterech uczestników mistrzostw świata w zespole Jastrzębia. Ze swoją australijską reprezentacją wiele w Japonii nie ugrał, ale wydaje się być perspektywicznym zawodnikiem. Sezon rozpoczął jako rezerwowy, ale kiedy Pawła Siezieniewskiego dopadła choroba, młody Australijczyk wskoczył do pierwszej szóstki. Całkiem nieźle prezentował się w ataku, trochę słabiej w przyjęciu zagrywki, co skrzętnie wykorzystywali przeciwnicy. Kilka spotkań w podstawowym składzie spowodowało, że Yudin nabrał pewności w grze. Jednak po powrocie do formy Siezieniewskiego musiał ustąpić mu miejsca i powrócił do kwadratu. Biorąc pod uwagę, że kadra przyjmujących jastrzębskich pozostała bez zmian, szykuje się ciekawa walka o miejsce w podstawowej szóstce.

Dawid Murek (6 – przyjmujący)

Sprowadzenie do Jastrzębia ikony polskiej siatkówki było hitem transferowym poprzedniego sezonu. Tymczasem okazało się, że problemy zdrowotne Murka niekorzystnie wpłynęły na jego grę. Dawid miał problemy zarówno w przyjęciu, jak i z kończeniem ataków. Również zagrywka, na którą bardzo liczono, pozostawiała wiele do życzenia. Zaczęły pojawiać się głosy o nietrafionym zakupie… Tymczasem w najważniejszych spotkaniach sezonu Murek pokazał, że jest klasowym zawodnikiem. Waleczny, ambitny, pełen wiary w końcowy sukces – takiego Dawida oglądaliśmy w meczach półfinałowych i finałowych. Był bohaterem wygranych meczów w Olsztynie, wybrany został zawodnikiem pierwszego meczu finałowego. Jego pozostanie w Jastrzębiu pozwala kibicom z optymizmem patrzeć w przyszłość klubu.

Paweł Rusek (7 – libero)

Jedyny zawodnik pewny swojej pozycji na boisku. W tym przypadku ta pewność nie była chyba zbyt mobilizująca, bo Paweł prezentował się słabiej niż w poprzednim sezonie. Zdarzały mu się mecze, gdzie wyciągał z parkietu piłki niemożliwe do wybronienia, ale wielu spotkań jastrzębski libero nie może zaliczyć do udanych. W statystykach posezonowych na tle innych zawodników zwłaszcza w przyjęciu wypada blado, zdecydowanie lepiej prezentując się w obronie. Pozostaje mieć nadzieję, że z nowym składem i nowym trenerem Paweł zagra na swoim najwyższym poziomie, bo o tym, że grać potrafi przekonuje nas chociażby w drugiej reprezentacji Polski.

Jakub Bednaruk (8 – rozgrywający)

Na początku sezonu był jednym z dwóch równorzędnych rozgrywających. Z upływem czasu trener postawił na bułgarską gwiazdę, a Bednaruk trafił do kwadratu rezerwowych i wchodził na boisko jedynie w trudnych dla drużyny momentach. Po sezonie podjął decyzję, że nie zostanie w Jastrzębiu, pojawiły się informacje o jego przejściu do Sosnowca, a ostatnio nawet o transferze do zespołu Michała Winiarskiego – Itas Trentino, gdzie Bednaruk byłby zmiennikiem samego Nicoli Grbića.

Michał Kamiński (9 – atakujący)

Z trójki grających w Jastrzębiu reprezentantów Polski juniorów, to właśnie Michał najczęściej pojawiał się na boisku. Obdarzony mocnym atakiem zawodnik zmieniał Grzegorza Szymańskiego w chwilach, gdy zwycięstwo jastrzębian było już przesądzone lub też wtedy, gdy sytuacja wydawała się beznadziejna, a trenerzy ściągali podstawowego atakującego, żeby odpoczął przed kolejną partią. Tylko dwa razy udało mu się rozegrać całe spotkanie w pierwszej szóstce (z Gwardią we Wrocławiu i w Jastrzębiu w meczu z Resovią). Kamiński w ataku spisuje się nieźle, sporo musi jednak popracować nad blokiem, do którego ma przecież fantastyczne warunki. Biorąc pod uwagę przetasowania w Jastrzębskim Węglu można mieć nadzieję, że w następnym sezonie młody atakujący będzie miał więcej szans na dłuższe zaprezentowanie się publiczności.

Grzegorz Szymański (10 – atakujący)

Reprezentacyjny atakujący utrzymywał przez cały sezon równy, wysoki poziom, wielokrotnie wybierano go zawodnikiem meczu. Niezależnie od fazy rozgrywek ciągnął grę Jastrzębia i tak naprawdę stanowił jedyny pewny punkt swojej drużyny. Niezwykle skuteczny zarówno w zagrywce, jak i w ataku, według statystyk był najlepiej punktującym zawodnikiem sezonu 2006/2007. To on często ratował swój zespół nadrabiając kilka punktów zagrywką lub kończąc nienajlepiej wystawione piłki. Niestety Szymański miał jeden słabszy punkt – w najważniejszych momentach setów miał problemy z kończeniem ataków, co jednak w ogólnym rozrachunku nie wpłynęło na jego skuteczność. Kibice JW mieli nadzieję, że najlepszy zawodnik drużyny pozostanie w Jastrzębiu, działaczom nie udało się go jednak zatrzymać i w następnym sezonie Szymański będzie graczem PZU AZS Olsztyn.

Łukasz Kadziewicz (11 – środkowy)

Niewątpliwie jedna z barwniejszych postaci Jastrzębskiego Węgla… Po dość słabym początku ligi, z meczu na mecz forma Łukasza rosła. Był drugim blokującym fazy zasadniczej, w play offach był bardzo skuteczny w ataku ze środka (w drugim meczu półfinałowym z Olsztynem miał 100 procentową skuteczność). Nie do przecenienia była jego rola w zwycięstwie nad Mostostalem w drugim meczu w Kędzierzynie, z niewiarygodną obroną oraz kończącym mecz asem serwisowym, znakomicie zagrał również w czwartym meczu finałowym ze Skrą. Zauważyć się dało, że pod okiem trenera Totolo środkowy jastrzębski wyciszył się, pod koniec sezonu nie tylko nie dyskutował z kolegami i sędziami, ale sam uspokajał nerwowo reagujących kolegów, a na boisku był głównym mobilizatorem zespołu. Podobnie jak pozostali wicemistrzowie świata, także Kadziewicz podjął decyzje o opuszczeniu Jastrzębia i w nowym sezonie zagra w beniaminku Serie A – Sparklingu Milano.

Nikolay Ivanov (12 – rozgrywający)

To miał być as z rękawa zespołu jastrzębskiego. Do niedawna podstawowy rozgrywający bułgarskiej reprezentacji miał poprowadzić zespół do Mistrzostwa Polski. Tymczasem okazało się, że Ivanov jest bardzo niepewnym punktem drużyny. Bardzo dobre mecze przeplatał słabymi, mówiono, że nie jest w stanie rozegrać dwóch spotkań na wysokim poziomie pod rząd. Szczególnie widoczne były trudności we współpracy między nim, a środkowymi, przyzwyczajonymi do szybkich piłek rzucanych im w reprezentacji przez Zagumnego. Nieco lepiej Ivanov zaczął się prezentować, gdy trener zdecydowanie postawił na niego, jako na pierwszego rozgrywającego. Zagrał świetne mecze z Olsztynem, z dobrej strony zaprezentował się w Rzeszowie, jego ataki z drugiej piłki były bardzo widowiskowe i skuteczne. Z drugiej strony zdarzały mu się błędy w wystawie, jakie na tym poziomie zdarzać się nie powinny. Niewątpliwie jego postawa była jednym z największych rozczarowań minionego sezonu.

Paweł Siezieniewski (14 – przyjmujący)

Jeden z jaśniejszych punktów drużyny jastrzębskiej, a jednocześnie niezwykle pechowy zawodnik. Po bardzo dobrym początku sezonu dopadła go grypa, po której długo dochodził do siebie i nie mógł złapać właściwego rytmu gry. Na szczęście forma powróciła w najważniejszym momencie. W Olsztynie rozegrał znakomite spotkania półfinałowe, został zawodnikiem pierwszego meczu, był nie do zatrzymania w ataku oraz podbijał dużo piłek w obronie. Również w spotkaniach finałowych spisywał się bardzo dobrze, co zaowocowało tym, że działacze jastrzębscy postanowili zatrzymać tego zawodnika i w następnym sezonie ponownie zobaczymy go w barwach śląskiej drużyny.

Michał Stępień (15 – środkowy)

Z trójki jastrzębskich juniorów miał najtrudniejsze zadanie, grał bowiem na pozycji, którą okupowali dwaj wicemistrzowie świata. Stąd przez większość sezonu częściej mogliśmy podziwiać jego kibicowanie w kwadracie niż grę na boisku. Po raz pierwszy w PLS pojawił się pod siatką w meczu z Gwardią Wrocław, gdzie w końcówce spotkania zaprezentował się z bardzo dobrej strony zdobywając punkt z ataku, a za chwilę zagrywając asa. Trudno powiedzieć, jak będzie wyglądał pozycja Michała w przyszłym sezonie, bo wydaje się że trójka nowych środkowych (Ivanov, Czarnowski i Jurkiewicz) ma nad nim przewagę doświadczenia.

Mateusz Gorzewski (18 – przyjmujący)

Najbardziej pechowy z jastrzębskich juniorów, pechowy bo…trzynasty. A jak wiadomo, do meczu przystępuje dwunastu zawodników. Na początku sezonu Mateusz zwykle był w meczowej „12” i pojawiał się na krótkie chwile na boisku. Z biegiem czasu jednak coraz częściej widywaliśmy go na trybunach, bo do grupy zgłaszanej do meczu wskoczył Przemek Michalczyk. Być może w nowym sezonie Mateuszowi uda się przekonać do siebie trenera i częściej będziemy go oglądać na boisku.

Przeczytaj także:

Sezon 2006/07 Jastrzębskiego Węgla

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-07-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved