Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Dominika Leśniewicz walczy o powrót do kadry

Dominika Leśniewicz walczy o powrót do kadry

Przed trzema laty, Dominika Leśniewicz została wyrzucona z polskiej kadry przez szkoleniowca Andrzeja Niemczyka. Po zmianie szkoleniowca reprezentacji, libero Centrostalu dostała szansę powrotu do biało-czerwonej ekipy.

Sierpień 2004 roku – Centralny Ośrodek Sportu w Szczyrku. Dwa dni po rozpoczęciu zgrupowania kadry narodowej, trener Andrzej Niemczyk wyrzuca z reprezentacji trzy siatkarki: Magdalenę Śliwę, swoją córkę Małgorzatę Niemczyk-Wolską i Dominikę Leśniewicz. – Nie robicie postępu – zarzucał zawodniczkom Niemczyk. Cała trójka rok wcześniej grała pierwsze skrzypce w zespole, który w Turcji zdobył złoty medal mistrzostw Europy. – To dla mnie oznacza koniec współpracy z reprezentacją, prowadzoną przez trenera Niemczyka – tak mówiła wtedy Leśniewicz, która straciła miejsce w zespole na rzecz Marioli Barbachowskiej (obecnie Zenik).

Lipiec 2007 roku – COS w Szczyrku. Po trzech latach przerwy Leśniewicz znowu trenuje z reprezentacją Polski. Została powołana przez nowego szkoleniowca, Włocha Marko Bonittę. – Podjęłam to wyzwanie i dobrze się czuję po powrocie do reprezentacji. Dostałam powołanie, a uznaję, że nie ma żadnych powodów do unikania obowiązków związanych z reprezentowaniem drużyny narodowej – tłumaczy libero bydgoskiego Centrostalu.



Znalazła się w gronie czternastu siatkarek wybranych z szerokiej kadry przez Bonittę, które trenują w Szczyrku. – To mnie bardzo podbudowało – wyznaje Leśniewicz.

W tej wąskiej kadrze są dwie libero. Drugą jest Zenik, która od czasu wyrzucenia bydgoszczanki przez Niemczyka jest podstawową libero reprezentacji. Dwa lata temu zdobyła w ME w Chorwacji drugi złoty medal. – Zdaję sobie sprawę, że rywalizuję o miejsce z Mariolą Zenik. Wiem też, że w drużynie jest tylko jedno miejsce dla libero i na pewno po tych długich przygotowaniach, które mnie czekają, dla mnie albo dla Marioli zabraknie miejsca w składzie. Co będzie pokaże czas i ocena naszej postawy przez trenera – mówi Leśniewicz.

Pierwszy poważny sprawdzian dla drużyny Bonitty odbędzie się na początku sierpnia: to turniej World Grand Prix w Rzeszowie. Rywale są niezwykle silni. Oprócz Polski gra jeszcze Rosja, USA i Chiny. W kolejne weekendy sierpnia dwie pozostałe eliminacje WGP w Hongkongu i Osace. Finał zaplanowano na 22-26 sierpnia w chińskim Ningbo. We wrześniu natomiast polska drużyna będzie bronić w Belgii i Luksemburgu tytułu mistrzyń Europy.

Leśniewicz mogą więc czekać bardzo pracowite wakacje. – Na szczęście na razie możliwe było połączenie treningów reprezentacyjnych z życiem rodzinnym. Córka i mąż są także w Szczyrku. Mieszkają oczywiście poza naszym ośrodkiem, ale najważniejsze, że są blisko i mogę się z nimi spotkać co dzień. Wiem, że i tak dla mojej małej to jest trudne przeżycie. To widać po niej, ale jest obok niej zawsze tata albo babcia – opowiada siatkarka Centrostalu.

Zgrupowanie w Szczyrku – z kadrą B przygotowującą się do Uniwersjady ćwiczą cztery inne bydgoszczanki: Joanna Kuligowska, Aleksandra Liniarska, Dominika Kuczyńska i Monika Naczk – to najważniejszy etap przygotowań do World Grand Prix.

Nie mamy problemów z komunikacją z trenerem. Pan Bonitta sam poznał już nawet kilka polskich słów podstawowych w naszej grze typu: piłka, obrona, wystawa, ale w porozumiewaniu się z nami pomaga mu Magda Śliwa [rozgrywająca i jednocześnie asystentka Bonitty, przyp. red.]. Trener mówi po włosku, a Magda tłumaczy nam jego polecenia. Inaczej wygląda sama organizacja zajęć. Więcej osób pomaga głównemu trenerowi. Są asystenci, statystycy. Każdy z nich prowadzi inny zestaw ćwiczeń. Nowością jest też, że siłownię mamy co drugi dzień – opowiada Leśniewicz.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2007-07-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved