Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > William Priddy: Skoczność to dar od Boga

William Priddy: Skoczność to dar od Boga

fot. archiwum

- W moim przypadku skoczność to dar od Boga. Jednak według mnie to nie ona jest najistotniejsza. Dla atakującego zawodnika najważniejsze jest, by umieć patrzeć w locie na blok rywali - mówi lider reprezentacji USA.

Nie masz porażających jak na skrzydłowego warunków fizycznych, ale przy tylko 196 centymetrach wzrostu jesteś niezwykle skocznym zawodnikiem? Czy to efekt jakiegoś specjalnego treningu?

 

W moim przypadku skoczność to dar od Boga. Jednak według mnie to nie ona jest najistotniejsza. Dla atakującego zawodnika najważniejsze jest, by umieć patrzeć w locie na blok rywali. Ja koncentruję się na tym, by mieć pełną kontrolę nad swoim ciałem i nad piłką gdy jestem w powietrzu. Staram się też patrzeć, co się dzieje dookoła mnie. Jako niewysoki gracz muszę wykazywać się dużym sprytem.



 

W tym roku moją grę w ataku udało mi się poprawić głównie dlatego, że stałem się znacznie bardziej cierpliwy. Jeśli widzę przed sobą blok, nie waham się uderzyć w niego. Staram się to robić tak, by obić ręce rywali bądź by piłka wróciła na naszą stronę. W przeszłości w takich sytuacjach chciałem przebić się przez blok na siłę.

 

To bardzo pracowity rok dla reprezentacji USA. Teraz Liga Światowa, potem mistrzostwa strefy NORCECA, a na koniec prawdopodobnie także Puchar Świata w Japonii.

 

Tak, faktycznie ten rok będzie dla nas długi, ale na szczęście jest szansa, by cześć zawodników odpoczęła pomiędzy Ligą Światową a mistrzostwami NORCECA. Jeśli to się uda, będę jednym z graczy, którzy dostaną krótkie wakacje. Ale nie zamierzam wówczas próżnować. Będę musiał popracować nad swoją siłą i spędzę trochę czasu na siłowni. Postaram się odbudować fizycznie i trochę odpocząć.

 

W 2005 roku reprezentacja USA znakomicie spisała się w Pucharze Wielkich Mistrzów w Japonii, zajmując drugie miejsce. Ale na Mistrzostwach Świata w Japonii byliście dopiero na 10. pozycji. Co poszło wtedy nie tak?

 

Nałożyło się na to kilka czynników. Coś złego działo się z drużyną, a my nie potrafiliśmy dowiedzieć się o co chodzi i wyeliminować to. I dlatego zespół powoli się rozpadał. Od strony sportowej myślę, że nasza gra w ataku stała się zbyt przewidywalna dla rywali, że nie umieliśmy wykorzystać naszych atutów. W ubiegłorocznej Lidze Światowej graliśmy naprawdę nieźle, kilka meczów przegraliśmy pechowo. Ale już na Mistrzostwach Świata byliśmy zupełnie inną drużyną. Baliśmy się podjąć ryzyko i popełnialiśmy zbyt wiele błędów. Na dodatek nasz najlepszy atakujący Clayton Stanley miał problemy z kolanami i jego brak był dla reprezentacji USA bardzo odczuwalny. To nie był nasz turniej. Zaczął się źle a potem wcale nie było lepiej.

 

W 2006 roku w Lidze Światowej, kiedy graliście z Japonią w Hiroszimie pokazaliście znakomitą, dynamiczną siatkówkę. Wydawało się, że trudno będzie was powstrzymać…

 

Wtedy byliśmy w szczytowej formie. Szkoda tylko, że potem gdzieś ją zgubiliśmy. Ale poprzedni rok wiele mnie nauczył. Narzuciłem sobie szaleńcze tempo pracy i już podczas piątego weekendu LŚ (Amerykanie grali wówczas z Polską w Katowicach – przyp. WP) zaczęło brakować mi "pary". Prowadziliśmy z Polakami w pierwszym meczu 2:0, potem 2:1, ale przegraliśmy, podobnie jak drugie spotkanie. W tym roku staram się zwracać uwagę na to co jem, ile jem, jak długo śpię – to wszystko jest ważne, by do końca zachować siły w tak długim i wymagającym turnieju.

 

Kibice siatkówki znają cię po prostu jako Williama Priddy’ego, ale ci, którzy znają cię lepiej mówią na ciebie Reid.

 

W całym moim życiu nikt nigdy nie mówił na mnie William, ale to imię figuruje jako moje pierwsze we wszystkich statystykach i dokumentach FIVB. Chciałbym to zmienić, bo z kolei na każdym moim osobistym dokumencie mam napisane Reid Priddy.

źródło: wp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2007-07-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved