Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Podsumowanie gry Resovii w sezonie 2006/07

Podsumowanie gry Resovii w sezonie 2006/07

Był to trzeci sezon Resoviaków w PLS. Już poprzedni zapowiadał, że drużyna ze stolicy Podkarpacia, będzie walczyła z najlepszymi, jak równy z równym. I tak też się stało. W tym sezonie, od samego początku, podopieczni trenera Jana Sucha pokazali na co ich stać.

Zawodnicy ASSECO Resovii, po bardzo długiej przerwie, znów sprowadzili do Rzeszowa „wielką siatkówkę” i Europejskie Puchary. A wszystko dzięki bardzo dobrej postawie rzeszowian w trakcie całego sezonu.

Był to trzeci sezon Resoviaków w PLS. Już poprzedni zapowiadał, że drużyna ze stolicy Podkarpacia, będzie walczyła z najlepszymi, jak równy z równym. I tak też się stało. W tym sezonie, od samego początku, podopieczni trenera Jana Sucha pokazali na co ich stać. Po bardzo dobrym początku, po którym przyszedł czas na załamanie formy i słabsze mecze z przeciwnikami z „dołu tabeli”, rzeszowianie w końcówce sezonu zmobilizowali się i zajęli ostatecznie piątą lokatę. Wtedy, kiedy trzeba było wziąć sprawy w swoje ręce, rzeszowscy siatkarze spełnili oczekiwania zarządu, kibiców i swoje, sprowadzając do Rzeszowa, po kilkunastoletniej przerwie, siatkówkę na europejskim poziomie.



PLS – RUNDA ZASADNICZA

Już pierwszy mecz sezonu, z AZS-em Częstochowa pokazał, że zawodnicy rzeszowskiego zespołu nie dadzą sobie odebrać tak łatwo punktów, jak to bywało jeszcze rok wcześniej. W meczu inaugurującym rozgrywki PLS 2006/2007, rozegrali świetny mecz, który w ostatecznym rozrachunku zakończył się zwycięstwem 3:2 Częstochowian, jednakże postawa gości napawała optymizmem na kolejne spotkania.

Po meczu w Częstochowie przyszedł czas na rywali spoza „wielkiej czwórki”. Pierwsza w kolejności była stołeczna Politechnika. Na hali Podpromie panowała świąteczna atmosfera, nie tylko ze względu na zbliżające się święta Bożego Narodzenia, ale także na rewelacyjną grę ulubieńców rzeszowskich kibiców. W meczu z Politechniką siatkarze Resovii nie dali szans „Inżynierom”, pokonując ich gładko w trzech, krótkich setach 3:0 (25:18; 25:19; 25:20). Kolejki 3-6 przyniosły kolejne punkty i umacniały Resovię na wysokiej pozycji. Przed spotkaniami z czołówką PLS-u, rzeszowska drużyna (po 6 kolejkach) uplasowała się na drugiej pozycji (mając 14 punktów, tyle samo ugrała Skra Bełchatów), tuż za PZU AZS-em Olsztyn. W tym czasie Resovia pokonała Gwardie Wrocław 3:0, Jadar Radom 3:2, Mostostal Kędzierzyn 3:2 oraz 3:0 Delectę Bydgoszcz.

Kolejne spotkania zapowiadały się niezwykle interesująco, gdyż wysoka forma Rzeszowian dawała nadzieje, na dobrą postawę w meczach z potentatami PLS. Jako pierwszego, na własnym parkiecie zawodnicy z Rzeszowa podejmowali aktualnego MP – Skrę Bełchatów. Niestety, po trzech krótkich setach nadzieje na pokonanie „wielkiej” Skry zniknęły tak szybko, jak skończył się mecz. W wyjazdowym spotkaniu z Jastrzębskim Węglem, Resovia sprawiła nie lada niespodziankę, pokonując w-ce mistrzów kraju 3:0. Rzeszowianie rozegrali świetne spotkanie, w którym wychodziło im niemal wszystko, czego odzwierciedleniem był wynik. Będąc na fali wznoszącej, podopieczni trenera Jana Sucha, w cztery dni po triumfalnym wyjeździe do Jastrzębia, pokonali kolejny zespół pretendujący do MP. Na półmetku rundy zasadniczej (po 9. kolejkach) naszpikowany reprezentantami kraju PZU AZS Olsztyn, nie sprostał rzeszowianom i uległ po ambitnej walce 2:3.

Druga połowa rundy zasadniczej zapowiadała się równie ciekawie. W Rzeszowie gospodarze podejmowali przyjezdnych z Częstochowy. Podobnie, jak w pierwszym spotkaniu, obie drużyny walczyły bardzo ambitnie i żadna z nich nie chciała oddać zwycięstwa. Niestety, po niezwykle emocjonującym pojedynku znów zwycięsko z niego wyszli zawodnicy częstochowskiego AZS-u, którzy po raz drugi z kolei pokonali rzeszowian w tych rozgrywkach. Rewanż w Warszawie nie wyszedł całkiem udanie dla Resovii, ponieważ, pomimo tego, że cieszyli się z ugranego jednego punktu (Politechnika wygrała 3:2), to pozostawał lekki niedosyt, po wspaniałych meczach z Olsztynem i Jastrzębiem. Od tego właśnie meczu, dobrze grająca „siatkarska maszyna” przestała funkcjonować. Wcześniej wygrywali oni wszystkie mecze, które mieli wygrać oraz pozbawiali punktów najlepszych. Po spotkaniu w Warszawie, kolejne mecze nie wyglądały już tak dobrze. Wygrane spotkania z Gwardią (3:1) oraz Mostostalem (3:0) przeplatały się z bardzo słabymi z Jadarem Radom (1:3), Delektą Bydgoszcz (2:3). Potyczka w Bełchatowie również miała dramatyczny przebieg. Po dwóch fatalnych setach w wykonaniu siatkarzy z Podkarpacia, w trzecim, kiedy istniała realna szansa na dogonienie bełchatowian, decyzja głównego sędziego, odebrała rzeszowianom możliwość kontynuowania dalszej gry. Podobny przebieg miał mecz w Jastrzębiu, skąd nie wywieźli ani jednego punktu przegrywając 1:3. Ostatnią kolejkę z PZU AZS-em Olsztyn, Resovia rozegrała awansem. Jak się okazało „13” dzień marca przyniósł pecha akademikom z Olsztyna, którzy znów przegrali mecz 0:3. Rzeszowianie wywieźli ze stolicy Warmii i Mazur kolejne trzy punkty. Nie zmieniło to jednak układu w tabeli, gdzie przed rundą play-off zajęli piąte miejsce.

PLAY-OFF

AZS Częstochowa

W kolejnej rundzie rozgrywek o MP 2007 rzeszowianie trafili na AZS Częstochowę. Było to spotkanie nr 3 pomiędzy tymi drużynami, jednak nie ostatnie. Play-off zaczęły się niezbyt ciekawie dla zawodników trenera Sucha. W meczu z Jastrzębiem kontuzji nabawił się Geir Eithun. Kontuzje leczyli na zmianę rozgrywający rzeszowskiego zespołu Grzegorz Pilarz oraz Tomasz Kozłowski, a drużynę, z powodu problemów osobistych, musiał opuścić Tomasz Kamuda. Zaczął powtarzać się czarny scenariusz z zeszłych sezonów, kiedy właśnie w rundzie play-off w szeregach Resovii pustki czyniły różnego rodzaju urazy. W pierwszych meczach play-off z AZS-em Częstochowa zespół spod Jasnej Góry niemiłosiernie punktował rywali. Już wtedy do grona kontuzjowanych dołączył Grzegorz Pilarz. Osłabieni rzeszowianie przegrali dwa spotkania w „świętym mieście”, ale mecz rewanżowy w hali Podpromie wyglądał znacznie lepiej. Pomimo przegranej 2:3, siatkarze trenera Sucha wiedzieli, że stać ich jeszcze na dobrą grę i walkę o 5. miejsce premiowane grą w europejskich Pucharach.

Politechnika Warszawska

Kolejnym rywalem w drodze do premiowanej pucharami, lokaty była Politechnika Warszawska. Bilans spotkań między dwoma zespołami wyszedł na „0”. W meczu w Warszawie, zawodnicy ASSECO Resovii niespodziewanie ulegli siatkarzom Politechniki 1:3 i zaczęto mówić o kryzysie w zespole. Jednak mecze rozegrane w Rzeszowie nie pozostawiły wątpliwości, która z drużyn jest lepsza. Dwie wygrane nad podopiecznymi trenera Edwarda Skorka 3:2 i 3:0, coraz bardziej przybliżały rzeszowian do upragnionego 5. miejsca.

Mostostal-Azoty Kędzierzyn Koźle

W ostatniej kolejce play-off rzeszowskim siatkarzom przyszło zmierzyć się z wielokrotnym mistrzem kraju – Mostostalem Kędzierzyn Koźle. Podobnie jak w spotkaniach z Politechniką, rzeszowianie z Kędzierzyna wrócili na tarczy, przegrywając spotkanie 1:3. Jednak w Rzeszowie, nie było wątpliwości, kto zajmie 5. miejsce w PLS w tym sezonie i będzie miał możliwość gry w Europejskich Pucharach. Resovia zwyciężyła 3:1 i 3:2, tym samym zapewniając sobie pozycję tuż za najlepszą „czwórka” sezonu.

PUCHAR POLSKI 2007

W fazie grupowej Resovia zmierzyła się z Jastrzębskim Węglem, Gwardią Wrocław oraz Avią Świdnik. Pierwsze spotkania zawodnicy rzeszowskiego klubu rozegrali z Jastrzębskim Węglem, które wygrali dwukrotnie po 3:1. Następnym rywalem w drodze do turnieju finałowego była wrocławska Gwardia. W obu spotkaniach lepsi okazali się Gwardziści, którzy oba mecze rozgrywane w Rzeszowie wygrali po 3:2. Najmniej problemów sprawiła siatkarzom Resovii Avia Swidnik, która dwukrotnie uległa po 3:0. W rundzie rewanżowej Resovia dwukrotnie pokonała Jastrzębie 3:0. Pojedynki z Gwardią i Avią były dużo ciekawsze, gdyż wygrane po 3:2 a drugie spotkania odpowiednio 3:1 i 3:0. Ostatecznie zespół z Rzeszowa wyszedł z grupy z pierwszego miejsca.

FINAŁ – Kielce 2007

W finale PP w Kielcach, Resovia w ćwierćfinałach, kolejny raz trafiła na zespół z Częstochowy. To było już szóste z rzędu spotkanie tych zespołów. Pierwsze sety nie napawały nadzieją, że „częstochowski kompleks” zostanie przełamany. Jednak nie wszystko poszło po myśli trenera Jana Sucha i jego podopiecznych. Spotkanie było krótkie, ale bardzo interesujące ze względu na jego przebieg. Częstochowianie tylko w pierwszym secie pokonali gładko rzeszowian, którzy ugrali zaledwie 11 oczek. Kolejne partie jednak to walka na przewagi do, odpowiednio, 24 i 28. Widać było, że Resovia łatwo skóry nie sprzeda i tak też było. Niestety lepsi w tym pojedynku okazali się częstochowscy siatkarze, którzy awansowali do półfinałów.

Można powiedzieć, że sezon 2006/2007 był bardzo udany dla zespołu z Rzeszowa. Bardzo dobrze rozpoczęli rozgrywki, o czym świadczy wysoka pozycja zajmowana przez zespół przez dosyć długi czas, zwycięstwa nad drużynami wyżej notowanymi, jak Olsztyn czy Jastrzębie oraz pewne wygrane z rywalami z niższej półki ligowej. Choć nie zawsze wszystko szło po myśli podopiecznych trenera Jana Sucha, to wynik zakończonego niedawno sezonu jest i tak bardzo dobry. 5. miejsce to najwyższe zajęte dotąd przez rzeszowskich siatkarzy w ciągu trzech lat gry w PLS. Miejmy nadzieję, że kolejny sezon przyniesie jeszcze więcej emocji oraz walkę Resovii o medale MP.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-07-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved