Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Daniel Pliński: O żadnym luzie nie było mowy

Daniel Pliński: O żadnym luzie nie było mowy

fot. archiwum

- Myślę, że nawet gdybym był bez nogi i trener reprezentacji powołałby mnie do kadry, to na pewno zrobiłbym wszystko, żeby zagrać - Daniel Pliński komplementował polskich kibiców po kolejnym zwycięstwie Polski nad Bułgarią.

Wygraliśmy z Bułgarami sześć spotkań z rzędu, wszystkie po 3:1. Bardzo się z tego cieszymy, bo być może spotkamy się z tym zespołem w półfinale Ligi Światowej, może na mistrzostwach Europy. Moim zdaniem dzisiejsze spotkanie stało na dużo lepszym poziomie niż mecz wczorajszy. Zarówno Bułgarzy jak i my zagraliśmy lepiej. Gdybyśmy zaprezentowali się dzisiaj tak jak wczoraj, to najprawdopodobniej przegralibyśmy. Ta reprezentacja w ważnych chwilach potrafi się zmobilizować.

 

Od początku spotkań grupowych mieliście zagwarantowany awans do turnieju finałowego. Dobrze Wam się grało bez presji?



 

Proszę nam uwierzyć, że my czujemy presję, jesteśmy wicemistrzami świata i chcemy wygrywać wszystkie spotkania. To nie jest tak, że wychodzimy na mecz na wielkim luzie, bo mamy zagwarantowany finał Ligi Światowej. Być może byłoby to fajne, ale jest inaczej. Wychodzimy na boisko strasznie sprężeni, zmotywowani, z lekkim stresem. Chcemy grać jak najlepiej dla tych wspaniałych kibiców. Naprawdę o żadnym luzie nie było mowy.

 

Atmosfera w Polsce jak zwykle jest kapitalna. Chcemy tu wracać za każdym razem. Myślę, że jakbym był bez nogi i trener reprezentacji powołałby mnie do kadry, to na pewno zrobiłbym wszystko, żeby zagrać… nawet gdybym miał nogę w gipsie. Przed taką publicznością każdy z nas chce wychodzić. Rywalizacja jest dosyć duża. Każdy z nas chce reprezentować kraj i bawić się siatkówką razem z tymi kibicami. Wszyscy widzieliśmy, co się działo po meczu. Żaden kibic nie wychodził ze Spodka. Myślę, że to jest fenomen na skalę światową. Nie tylko w siatkówce, ale w każdej dyscyplinie.

 

Chciałbym zagrać w finale Ligi Światowej, zadowolilibyśmy wszystkich ludzi, którzy przyjeżdżają tutaj z całej Polski. Na przykład moi znajomi przejechali tutaj 650 km, żeby zobaczyć dwa mecze. Chcielibyśmy zagrać w wielkim finale właśnie dla nich.

 

Jak oceniasz szanse Polski w finałowym turnieju Ligi Światowej?

 

W Katowicach wystąpi sześć bardzo mocnych zespołów i każdy z nich ma szansę wygrać. Mam nadzieję, że zagramy w wielkim finale, aczkolwiek wszystko się może zdarzyć. Ciężko prorokować, kto wygra tą Ligę Światową. Chociaż przypadkiem nie jest to, że zarówno mistrz jak i wicemistrz świata są do tej pory niepokonani.

 

Wczoraj o zwycięstwie Polski zaważył blok. Co wskazałbyś za Wasz największy atut dzisiejszego dnia?

 

Bardzo dobry atak i jego rozłożenie. Wszyscy dosyć równo atakowali, wiadomo, że Mariusz Wlazły najwięcej, bo to przekątny zawodnik, który kończy nam wszystkie kontrataki. Po przyjęciu Paweł Zagumny bardzo dobrze rozgrywał. Myślę, że zaważył dzisiaj atak, przez co Bułgarzy nie wiedzieli jak ustawić blok.

 

Jak będą wyglądały Wasze najbliższe dni?

 

Od poniedziałku stawiamy się w Spale i trenujemy 5-6 dni dosyć ciężko, po to żeby przygotować się jak najlepiej do finału Ligi Światowej. Jest nam potrzebny spokój i trochę treningu, a myślę, że będzie bardzo dobrze.

 

Jak radzicie sobie ze zmęczeniem podczas meczów w tak rozgrzanych halach?

 

Na pewno organizm się buntuje, ale głowa i psychika chce dalej grać dla tej wspaniałej publiczności. Proszę mi uwierzyć, że kiedy wchodzimy na parkiet w Polsce to o wszystkich bólach zapominamy, bo chcemy się bawić i grać dla kibiców.

 

Kolejna potyczka z Bułgarami również zakończy się zwycięstwem Polski w czterech setach?

 

Brałbym w ciemno ten wynik, aczkolwiek Bułgarzy grają z meczu na mecz coraz lepiej, więc trzeba się motywować i również grać coraz lepiej. Widać, że wszystko zależy od naszej postawy. Oczywiście wypowiadam się z wielkim szacunkiem dla naszego przeciwnika, ale mamy nad nim przewagę psychologiczną. Myślę, że Bułgarzy na dziesięć spotkań mogą z nami wygrać dwa. Ma nadzieję, że te ewentualne porażki nie przytrafią się nam podczas finałów Ligi Światowej albo mistrzostw Europy.

 

Zdajecie sobie sprawę, że przeciwnicy grali bez dwóch wielkich gwiazd – Vladimira Nikolova i Mateya Kaziyskiego?

 

Oni pewnie też biorą pod uwagę że nie było u nas naszego najlepszego zawodnika Michała Winiarskiego, który jest naszym liderem w przyjęciu, ataku, bloku i zagrywce. Myślę, że zdecydowanie większym osłabieniem jest brak Michała u nas niż Kaziyskiego w tamtym zespole.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2007-07-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved