Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Podsumowanie gry Mostostalu w sezonie 2006/07

Podsumowanie gry Mostostalu w sezonie 2006/07

Gdy Mostostal Kędzierzyn-Koźle zakończył sezon 2005/06 na ósmym miejscu, działacze zespołu postanowili za wszelką cenę zmienić oblicze drużyny, która jeszcze kilka lat temu świeciła triumfy na polskich oraz europejskich parkietach.

Aby tak się mogło stać, zostały podjęte w tym kierunku należyte kroki. Z zespołem po wieloletniej współpracy pożegnali się Aleksander Januszkiewicz oraz Marcin Sopko, którzy zasilili szeregi Gwardii Wrocław. Klub również nie przedłużył kontraktu z Arkadiuszem Olejniczakiem, który powrócił do swojego poprzedniego klubu – KS Nysa. W nowym sezonie kibice również nie zobaczyli Tomasa Kmeta oraz Stanislava Vartovnika. Pierwszy z nich wybrał austriacki klub Aon Hot Volley, za to drugi – beniaminka ekstraklasy, Chemik Bydgoszcz. Natomiast Rafał Musielak zakończył swoją karierę sportową, którą w stu procentach poświęcił zespołowi z Kędzierzyna-Koźla. W miejsce byłego reprezentacyjnego libero działacze sprowadzili Marcina Mierzejewskiego, a na środku, obok Damiana Domonika, pojawili się Marcin Nowak oraz młodziutki Arkadiusz Świechowski. O sile przyjęcia stanowiło sprowadzenie do zespołu reprezentanta Niemiec, Eugena Bakumovskiego oraz Jakuba Jarosza. Ostatnim dopięciem na guzik było znalezienie nowego szkoleniowca kędzierzynian. Został nim Andrzej Kubacki, który współpracował już z tym klubem jako asystent Wojciecha Drzyzgi. Funkcję drugiego trenera przejął Roland Dembończyk.

Cisza przed burzą…



W pierwszym meczu nowego sezonu PLS zespół Andrzeja Kubackiego stanął naprzeciw AZS-u Olsztyn. Mimo ambitnej walki nie sprostali zespołowi Ireneusza Mazura i w ostateczności ulegli 0:3. W kolejnym spotkaniu kędzierzynianie zmierzyli się z AZS-em Częstochowa, przegrywając we własnej hali 1:3. „Do trzech razy sztuka”, dopiero w trzeciej kolejce kędzierzyńscy kibice mogli cieszyć się ze zwycięstwa 3:1 Mostostalu nad Politechniką Warszawską. Po dość gładkim meczu w Warszawie, na zawodników trenera Kubackiego czekały dwie porażki, pierwszą z nich można by nazwać niespodzianką. Gdyż nikt nie spodziewał się przegranej 0:3 z niżej notowaną Gwardią Wrocław. Również Resovia Rzeszów postawiła bardzo wysoko poprzeczkę zawodnikom Mostostalu, którzy byli o krok od wygranej, jednak w piątym secie musieli uznać wyższość podopiecznych trenera Jana Sucha.

Po niezbyt udanych meczach z Gwardią Wrocław i Resovią Rzeszów, kędzierzynianie pokonali pewnie na wyjeździe Jadar Radom 3:0 oraz we własnej hali Chemika Bydgoszcz 3:1. Wyniki ostatnich dwóch meczów w pierwszej rundzie były łatwe do przewidzenia, zespół nie był w stanie przeciwstawić się zespołom pretendującym do tytułu mistrza Polski, ulegając tym samym Skrze Bełchatów jak i Jastrzębskiemu Węglowi, po 0:3.

Runda rewanżowa nie zaczęła się pomyślnie dla Mostostalu, podobnie jak na początku ligi kędzierzynianie przegrali u siebie z AZS-em Olsztyn 0:3, kolejne spotkania również nie wróżyły nic dobrego. Przegrana z AZS-em Częstochowa 3:1 oraz Politechniką Warszawską 2:3 nie nastrajały pozytywnie kibiców. Za przełom w grze podopiecznych trenera Kubackiego można uznać spotkanie z Gwardią Wrocław, z którą kędzierzynianie rozprawili się 3:1. Od tego momentu sympatycy tej drużyny byli świadkami niezwykłej metamorfozy jaką przechodził właśnie zespół Mostostalu. Trzy wygrane pod rząd z Rzeszowem, Radomiem oraz Bydgoszczą, sprawiły, że drużyna Andrzeja Kubackiego coraz bardziej przybliżała się do czołowych zespołów Polskiej Ligi Siatkówki. Jednak było to zbyt mało, aby pokonać dwa najsilniejsze zespoły, Skrę Bełchatów oraz Jastrzębski Węgiel. Mimo wielkiego zaangażowania Mostostal uległ w obydwu spotkaniach 1:3.

Puchar Polski

Tegoroczna edycja Pucharu Polski miała nieco inny charakter od poprzednich. Bezpośredni awans do turnieju finałowego otrzymywały te zespoły, które w swoim składzie posiadają co najmniej trzech kadrowiczów. Mostostal nie był w takiej sytuacji i musiał walczyć o awans do finału. Rozgrywki grupowe okazały się pomyślne dla kędzierzynian. Mostostal trafił na przeciwników takich jak Skra Bełchatów, Delecta Bydgoszcz oraz Skra II Bełchatów. Dziewięć odniesionych zwycięstw oraz tylko trzy przegrane mecze dały podopiecznym trenera Andrzeja Kubackiego pierwsze miejsce w grupie a tym samym, awans do turnieju finałowego, który był rozgrywany w Kielcach. W kwietniu do Kielc przyjechało osiem najlepszych drużyn w Polsce, które walczyły o Puchar Polski, a jednocześnie o miejsce w prestiżowych rozgrywkach w Lidze Mistrzów. W pierwszym meczu Mostostal stanął naprzeciw mocnej Skry Bełchatów. Niestety kędzierzynianie potrafili zatrzymać tylko w trzecim secie znakomicie spisujących się zawodników trenera Daniela Castellaniego. Po przegranym meczu odpadli z rozgrywek zajmując piąte miejsce. O Pucharze Polski szybko musieli zawodnicy trenera Kubackiego zapomnieć, gdyż za kilka dni czekał ich najważniejszy mecz w całym sezonie.

Koszmar jednej piłki

Chyba nawet najwięksi optymiści nie domyślali się, że zespół Andrzeja Kubackiego przysporzy tyle kłopotów jednej z najsilniejszych drużyn jaką jest na pewno Jastrzębski Wegiel. Mostostal był o krok od sensacji, aby wyeliminować już w pierwszej rundzie play-off naszpikowany wicemistrzami świata zespół trenera Tomaso Totolo. Specjaliści przed rozpoczęciem play-off w tej parze nie spodziewali się żadnych emocjonujących pojedynków. Po pierwszym meczu można było im przytaknąć, gdyż Jastrzębski Węgiel łatwo poradził sobie we własnej hali z Kędzierzynem, wygrywając 3:0. Niezwykły szok musieli przeżyć kibice zgromadzeni w hali na Szerokiej, kiedy młodzi i ambitni zawodnicy trenera Kubackiego w drugim meczu uporali się z gospodarzami zwyciężając 3:1. Znakomicie zaprezentowali się w tym spotkaniu Jakub Jarosz oraz Bartosz Kurek, którzy bez kompleksów wykorzystywali każdy mankament w grze gości. Z wielkimi nadziejami powrócili do Kędzierzyna zawodnicy Andrzeja Kubackiego. Podążając za słowami Mykoły Karzova (środkowego Mostostalu): – Teraz przed nami kolejne dwa mecze u nas i mogę śmiało stwierdzić, że na pewno nie odpuścimy i powalczymy tak jak dzisiaj – można było śmiało powiedzieć, że w najbliższym czasie czeka nas spora dawka dobrej siatkówki. Zgodnie z obietnicami, tak też było, w sobotę kibice licznie zgromadzeni w hali przy ulicy Mostowej byli świadkami niesamowitego pojedynku, z którego zwycięsko wyszedł zespół Mostostalu, pokonując Jastrzębski Węgiel 3:1. Po tym meczu w rywalizacji play-off 2:1 prowadziła drużyna, która skazana była od samego początku na porażkę. Do czwartego spotkania kędzierzynianie wyszli bardzo zmotywowani, grając z Jastrzębskim prezentowali swoją najmocniejszą broń, jaką jest siła w ataku. Kiedy wydawałoby się, że szczęście jest na wyciągnięcie ręki, podopieczni trenera Kubackiego nie wytrzymali presji i nie potrafili wykorzystać pierwszej piłki meczowej dla swojego zespołu. Ten jeden brakujący punkt mógłby być przełomowym w historii play-off, tak jednak się nie stało. Bardziej doświadczeni zawodnicy Jastrzębskiego Węgla wykorzystali dekoncentrację gospodarzy i wygrali czwarty mecz 3:2, przedłużając tym samym swoje szanse na udział w półfinałach. Decydujący piąty mecz odbył się w Jastrzębiu, niesieni głośnym dopingiem gospodarze nie pozostawili złudzeń kędzierzynianom, pokonując ich 3:0.

Walka o europejskie puchary

Po przegranej z Jastrzębskim Węglem pozostał niedosyt, Kędzierzynianie byli o krok od wyeliminowania tej drużyny, mimo to musieli pogodzić się z faktem walki o miejsca 5-8. Tutaj nie pozostawili cienie wątpliwości, kto jest lepszym. Mostostal śmiało i szybko pokonał Jadar Radom w trzech meczach (3:1, 1:3, 3:0) awansując tym samym do bezpośredniej walki o piąte miejsce. Przeciwnikiem okazała się Resovia Rzeszów, która rozbita od środka kontuzjami nie zdołała stawić oporu w pierwszym meczu dobrze grającym zawodnikom Mostostalu. Trener Jan Such i jego zawodnicy obiecywali walkę i słowa dotrzymali. Kędzierzynianie, aby zagrać w europejskich pucharach, musieli wygrać jeden mecz, zadanie to okazało się niełatwe. Rzeszowianie pomimo kłopotów kadrowych odnieśli zwycięstwo nad Mostostalem, podopieczni trenera Kubackiego zdołali tylko w trzecim secie powstrzymać Resovię. Był to jednak zbyt mały opór na świetnie spisujących się zawodników trenera Sucha. Więcej emocji wśród kibiców na pewno wzbudził trzeci, decydujący mecz o piąte miejsce. Obydwie drużyny walczyły zacięcie, ale to właśnie Resovia Rzeszów wygrała ostatecznie rywalizację o piąte miejsce. W przypadku drużyny Mostostalu można mówić o pechu, przegrana z Jastrzębskim Węglem o wejście do ścisłej czwórki, a także przegrana z Resovią Rzeszów, pozostawiły uczucie niedosytu. Trzeba zauważyć, że to kędzierzynianie w ostatnich spotkaniach zaskakiwali swoją grą, najbardziej zapadną nam wszystkim w pamięci emocjonujące pojedynki z Jastrzębskim Węglem. Z każdym sezonem Polska Liga Siatkówki staje się bardziej wyrównana, do najsilniejszych zespołów dołączają kolejne ekipy, które zaczynają liczyć się w walce o najwyższe trofea. W tym gronie pojawiła się również drużyna z Kędzierzyna-Koźla.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2007-06-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved