Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Ostatni gwizdek: Prowokatorzy

Ostatni gwizdek: Prowokatorzy

fot. archiwum

Przeglądając prasę z ostatnich kilku dni można odnieść wrażenie, że Polska ma dwóch wrogów. Na arenie politycznej są to Niemcy, na arenie sportowej – oczywiście Bułgarzy. Nie dajmy się jednak sprowokować...

O ile teksty w prasie brukowej już mnie nie dziwią i przyzwyczaiłem się, że nie ważna jest tam treść, ważne są emocje, o tyle zdziwiły mnie artykuły w poważnych gazetach. Zarówno jeden z największych polskich dzienników sportowych, jak i jedna z ogólnopolskich gazet prześcigały się w opisywaniu najprzeróżniejszych faktów, jak to ci „źli” Bułgarzy chcieli nam za wszelką cenę zaszkodzić.

Przytaczane są obszerne wypowiedzi zawodników o małym busie (a to przecież wielkie chłopy – nie sposób się pomieścić), który woził naszych reprezentantów do hali. Członkowie naszej ekipy narzekali na gwizdy publiczności podczas hymnu oraz spotkań, ktoś nawet słyszał, jak nawoływano do bicia Polaków… Bułgarom wytknęliśmy nawet to, że w sobotę w hali nie działała klimatyzacja! (tak, jakby w halach w Łodzi czy Katowicach działała…). Wszystko prowadzi do jednego wniosku – Bułgarzy to paskudny ludek i nienawidzą nas śmiertelnie.

Tymczasem nie jest to prawdą, chociaż z pewnością jeden redaktor wspólnie z drugim już zacierają ręce myśląc o rewanżu, jaki zgotują im polscy kibice za Warnę. Chętnie usłyszeliby okrzyk „bij, kto w Boga wierzy” i zobaczyli narodową solidarność w wygwizdywaniu znienawidzonych wrogów, którzy mieli czelność przeszkadzać naszym w Warnie. Ale nie, my sprowokować się nie damy…



Po pierwsze dlatego, że Bułgarzy to bardzo mili ludzie. Nasi siatkarze podkreślają na każdym kroku, że znają się z nimi na gruncie prywatnym (kilku z nich występuje lub występowało w PLS), lubią się i chętnie rozmawiają. Również kibice to pasjonaci piłki siatkowej, którym ostatnie sukcesy ich reprezentacji dostarczyły nie lada wrażeń.

Po drugie – bo mamy klasę. Nie raz już udowodniliśmy, że mecze reprezentacji są dla nas siatkarskim świętem, na którym potrafimy się doskonale bawić. A co ważniejsze, potrafimy docenić klasę przeciwnika i nagrodzić brawami dobrą siatkówkę. Nawet, jak ta „ich” siatkówka lepsza jest nieco od „naszej”. Bo nas nie bawią wojenki, podchody, wyzwiska – my emocjonujemy się grą w siatkówkę i znamy się na niej. Tacy właśnie są polscy kibice.

Nie zdziwię się więc, jeśli zamiast oczekiwanych przez niektórych prowokatorów gwizdów, na meczach w Katowicach Bułgarzy dostaną solidną porcję braw. Nie zdziwię się, jeśli polscy kibice będą bili brawo również po udanych akcjach przeciwników, bo były one po prostu ładne dla oka. A po zakończonym spotkaniu pokażemy Bułgarom, że ich szanujemy, skandując wspólnie „Bulgaria” lub też ich ulubione „Balgari Junaci”.

Rzecz jasna znajdzie się paru czytelników, którzy prowokatorom uwierzą. Kiedyś jednak i oni dorosną do kibicowania siatkówce.

Bartek Wencław

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Felietony, Ostatni gwizdek

Więcej artykułów z dnia :
2007-06-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved