Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Komentarz bez ściemy: Nie jest trudno sprzedać mecz

Komentarz bez ściemy: Nie jest trudno sprzedać mecz

fot. archiwum

Korupcja występuje zawsze tam, gdzie są wielkie pieniądze. Tak uważają największe autorytety światowej filozofii i socjologii. Tylko szaleniec – albo człowiek „umaczany” – stanie okoniem tej tezie. Przykłady? Polityka, biznes, piłka nożna... A co z siatkówką?

Nie da się zaprzeczyć, że wokół volleya krąży wielka kasa. Budżety klubów są coraz wyższe, najlepsi siatkarze zarabiają „piłkarskie” pensje, sponsorzy nie szczędzą pieniędzy. Czy to oznacza, że zawodnicy sprzedają spotkania? Czy sędziowie wpływają na wyniki? Czy istnieje w naszym kraju „spółdzielnia”, która decyduje o najważniejszych rozstrzygnięciach w Polskiej Lidze Siatkówki?

Większość z Was znacząco puka się w tej chwili w czoło. – Bobakowski oszalał – piszecie właśnie sms-y do swoich znajomych. – Próbuje nam wmówić, że polscy siatkarze są umaczani w korupcji po uszy, a przecież to wicemistrzowie świata!

No i co z tego? Włoscy piłkarze są nawet mistrzami świata, a z ustawiania pojedynków ligowych stworzyli całkiem nieźle działający – i co najważniejsze przynoszący zyski – biznes.



Ale to Włochy, a nie Polska! – słyszę kolejne argumenty. To prawda, ale jak patrzę na kolejne przesłuchania ludzi związanych z naszą piłką we wrocławskiej prokuraturze, to zastanawiam się czy kiedyś rano słuchając swojej ulubionej stacji radiowej nie dowiem się, że właśnie aresztowano pierwszą osobą oskarżoną o korupcję w polskiej siatkówce. Takiego siatkarskiego „Fryzjera”!

Czy mam podstawy, aby tego się spodziewać? Nie i zapewne nikt z kibiców nie ma dowodów na korupcję. Choć przyznacie, że sprzedać spotkanie siatkarskie nie jest trudno – kilka nieudanych serwów, o kilka centymetrów źle wystawiona piłka, nieudane przyjęcie zagrywki rywala. Nikt nie musi się zorientować. Pamiętam końcową fazę rozgrywek PLS w 2004 roku i ostatnią kolejkę LSK rok później… Domysły były.

Mimo incydentów, problemu korupcji w polskiej siatkówce nie ma! I to jest jasne jak słońce. Ale to nie oznacza, że mamy (jako kibice) stracić czujność. Nasi piłkarscy koledzy jeszcze kilka lat temu żartowali z „niedzieli cudów”. A teraz? Są przerażeni ogromem problemu – podobno nie ma piłkarza, który nie spotkałby się (pośrednio lub nie) z ustawianiem wyników. Jak pisze Rafał Stec w swojej książce „Piłka sss… kopana” problem handlowania meczami dotyczy już… chłopców z czwartej klasy podstawówki, którzy za 10 zł są gotowi „podłożyć” się rywalowi z innej szkoły.

Co różni futbol od siatkówki w naszym kraju? Na trybunach stadionów piłkarskich nadal nie brakuje chuliganów, a publiczność siatkarska jest najlepsza na świecie. Kopacze od wielu lat nie zanotowali sukcesu na arenie międzynarodowej, a siatkarze są wicemistrzami świata. Piłka nożna jest przeżarta korupcją, a volley nie. I niech tak zostanie!


Felieton to artykuł często zabarwiony satyrycznie i humorystycznie, zwykle polemiczny, poruszający w lekkiej formie różne problemy życia codziennego, polityczne, społeczne, obyczajowe i kulturalne, umieszczany jest zwykle na stałej kolumnie, zwanej kolumną felietonową. Ten krótki utwór dziennikarski utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyraża – często skrajnie złośliwie – osobisty punkt widzenia autora. Charakterystyczne jest częste i sprawne „prześlizgiwanie” się po temacie.

Napisz do autora: komentarz@siatka.org

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Felietony, Komentarz bez ściemy

Więcej artykułów z dnia :
2007-06-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved